Mieszkaniowe

Tanie walory, choć dobra sprzedaż

Fotorzepa, Szymon Laszewski Szymon Laszewski
Od początku roku indeks WIG-Deweloperzy spadł średnio o prawie 50 proc., mimo że niektóre spółki w I półroczu 2011 r. zanotowały nawet 100-proc. wzrost liczby sprzedawanych mieszkań
Nie tylko globalna sytuacja na rynkach finansowych, ale także rosnąca podaż mieszkań i popyt ograniczany trudnym dostępem do kredytów hipotecznych odbijają się na wycenie akcji deweloperskich. Nawet te spółki, których wyniki sprzedaży z kwartału na kwartał są lepsze, nie mogą pochwalić się dobrą wyceną swych walorów.
– Spadki akcji spółek deweloperskich są bardzo duże w ostatnich trzech miesiącach. Niektóre podmioty giełda wycenia niżej od wartości posiadanej przez nie gotówki oraz wartości projektów w realizacji – uważa Łukasz Madej, szef firmy doradczej ProDevelopment.

Niecierpliwi gracze

Jeden z podstawowych wskaźników dla wyceny akcji – C/WK (czyli cena w stosunku do wartości księgowej) dla spółek deweloperskich wynosi dziś 0,61, podczas gdy dla całego rynku – 0,97.
Sam Indeks WIG-Deweloperzy spadł w tym roku średnio prawie o 50 proc. Jest to jeden z najsłabszych wyników na warszawskim parkiecie. – Jeszcze bardziej poszły w dół m.in. akcje spółek zajmujących się produkcją materiałów budowlanych i szeroko rozumianego budownictwa (o ok. 53 proc.) – zwraca uwagę Kamil Artyszuk, analityk z Biura Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego Domu Maklerski ego Banku BPS. Na razie jednak, zdaniem analityków, niska wycena akcji nie ma bezpośredniego związku z sytuacją na rynku nieruchomości, zwłaszcza że deweloperzy w tym roku zanotowali wzrost sprzedaży, a nie jej spadek. – Choć mamy dobre wyniki sprzedaży i zaczynamy nowe projekty, nasze akcje są mocno przecenione w ostatnich miesiącach – mówi Andrzej Szornak, wiceprezes Gant Development. Wojciech Okoński, szef firmy deweloperskiej Robyg, również przyznaje, że choć spółka w pierwszym półroczu 2011 r. sprzedała niemal tyle samo lokali, ile w całym ubiegłym roku (ponad 500), tymi wynikami nie doprowadziła do wzrostu zainteresowania ze strony inwestorów giełdowych. 0,61 wynosi wskaźnik wyceny majątku firm deweloperskich na giełdzie – Sektor deweloperski, jak i cała warszawska giełda znajduje się w niełasce inwestorów, przy czym podmioty instytucjonalne są cierpliwe i trzymają akcje. Natomiast gracze indywidualni reagują bardziej emocjonalnie i w tej sytuacji decydują się na sprzedaż, co szczególnie wpływa na notowania spółek, których akcje na giełdzie cechuje niewielka płynność – tłumaczy Wojciech Okoński. Również zdaniem Łukasza Madeja spadki wartości walorów spółek deweloperskich w zdecydowanej większości związane są z sytuacją globalną, a nie z wynikami spółek. – Nadpodaż mieszkań wpływająca na zmniejszenie liczby budów czy niższe marże będzie widoczna dopiero w wynikach za drugą połowę 2011 r. – twierdzi Madej.

W popularnym budownictwie

Niskie wyceny akcji deweloperów, utrzymujące się od kilku miesięcy, wprawdzie oznaczają okazję dla graczy giełdowych, jednak nikt z niej nie chce skorzystać. – W tym roku na spółkach deweloperskich można było zarobić tylko przy krótkoterminowych transakcjach o charakterze spekulacyjnym. Jednak inwestorzy nadal muszą się liczyć  z możliwością spadku kursów akcji – twierdzi Tomasz Binkiewicz, dyrektor Wydziału Doradztwa i Analiz Rynkowych DM BOŚ. – Spadek notowań na giełdzie nie jest przyczyną kłopotów ze sprzedażą mieszkań, lecz raczej ich konsekwencją. Jednocześnie potencjalny popyt na rynku mieszkaniowym nadal jest ogromny. – Bez wątpienia akcje niektórych spółek deweloperskich zdrożeją w przyszłości. Weźmy pod uwagę choćby zdolność do zaciągania kredytów hipotecznych, która w Polsce wynosi ponad 415 mld zł, podczas gdy wartość zaciągniętych kredytów przez polskie rodziny doszła do poziomu ok. 140 mld zł. Uwzględniając średni wzrost zadłużenia w bankach z ostatnich trzech lat, polskie rodziny będą kupować nowe mieszkania na kredyt co najmniej przez kolejne 20 lat – prognozuje Kurt Montgomery, prezes Monday Development. Za najbardziej perspektywiczne uznawane są zaś te spółki, które mają dużą ofertę mieszkań w segmencie popularnym. – Z punktu widzenia inwestora istotna jest także uzyskiwana przez dewelopera na poszczególnych projektach marża, znacznie uzależniona od ceny gruntu. Firmy, które budują obecnie osiedla na działkach kupionych np. dziesięć lat temu, kiedy stawki za grunt były znacznie niższe, uzyskują istotną przewagę nad konkurencją. Mogą zaoferować korzystną dla nabywcy cenę, a zarazem wypracować wysoki zysk – twierdzi Kamil Artyszuk.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL