fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Prezes Kaczyński czeka na raporty o kampanii

Politycy Prawa i Sprawiedliwości 8 i 9 grudnia mają się dowiedzieć, dlaczego przegrali wybory
Raporty przygotują dwa specjalne zespoły, które kilkanaście dni temu powołał Komitet Polityczny PiS.
Jeden zajmuje się analizą samej kampanii wyborczej. Na jego czele stanął wiceprezes PiS Adam Lipiński. Drugi sprawdza wydatki kampanii. Jego pracami kieruje Jarosław Zieliński. Ale w PiS mało kto się spodziewa, że prace tych zespołów zakończą się konkretnymi wnioskami personalnymi.
– Głowy nie polecą – twierdzi jeden z polityków z władz partii. Inny nasz rozmówca tłumaczy, że PiS nie może sobie teraz pozwolić na wywoływanie kolejnej awantury. – Znaleźliśmy się w nowej sytuacji, przeszliśmy do opozycji, a za chwilę będziemy musieli się pozbyć dwóch lub trzech ważnych polityków, więc kolejna kłótnia jest ostatnią rzeczą, jaka powinna się nam przydarzyć – tłumaczy. O rozliczeniu kampanii, która doprowadziła do dymisji rządu Jarosława Kaczyńskiego, w partii mówi się właściwie od dnia wyborów, czyli od 21 października. Powołania nadzwyczajnych zespołów domagało się trzech byłych wiceprezesów: Kazimierz M. Ujazdowski, Paweł Zalewski i Ludwik Dorn. – Premier uznał, że to pomysł godny uwagi. Aczkolwiek byli wiceprezesi powinni pamiętać, że oni też występowali w kampanii, a ich przekaz mógł budzić wątpliwości – mówi jeden ze sztabowców Tomasz Dudziński. Jego zdaniem Dorn, Ujazdowski i Zalewski ponoszą część odpowiedzialności za porażkę wyborczą. Wypomina byłemu marszałkowi Sejmu, że swoim listem do wykształciuchów, który ukazał się kilkanaście dni przed wyborami, zniechęcił inteligencję do głosowania na PiS. Ma mu też za złe zapowiedzi podniesienia pensji poselskich, wybudowania muru wokół Sejmu i podwyższenia wydatków na biura poselskie. – Tak więc domagając się rozliczeń sztabowców, byli wiceprezesi zachowują się tak, jakby widzieli drzazgę w naszym oku, a nie dostrzegali belki we własnym – kwituje Dudziński. Szef sztabu wyborczego PiS Adam Bielan twierdzi, że jeżeli tylko będzie taka potrzeba, to spotka się z zespołami. – W kampaniach wyborczych zawsze popełnia się jakieś błędy. My też je popełniliśmy i teraz musimy wyciągnąć z tego pewne wnioski – mówi „Rz”. Powołania zespołów nie traktuje jako swoistego wotum nieufności wobec swojej pracy przed wyborami. – Są po to, by wskazać, co zrobiliśmy dobrze, a co źle. Raporty z prac zespołów mają być gotowe na grudniowy kongres partii, wcześniej trafią do członków Komitetu Politycznego. – Trudno powiedzieć, co się w nich znajdzie. Nie chcę niczego przesądzać przed zakończeniem prac. Poczekamy, zobaczymy – mówi były wiceprezes Zalewski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA