fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Kanclerz Merkel liczy na przychylność Tuska

Fotorzepa, Adam Jagielak Ada Adam Jagielak
Rząd Niemiec nie ogłosi w najbliższym czasie szczegółów dotyczących miejsca pamięci wysiedleń. Zamierza je najpierw omówić z Polską
– Na środowym posiedzeniu rządu nie będzie omawiana sprawa tzw. widocznego znaku – zapewnił nas pragnący zachować anonimowość rozmówca z Kancelarii Angeli Merkel. Przedyskutowanie projektu z Polską oznaczałoby jego europeizację.
Widoczny znak jest wspólnym projektem partnerów koalicyjnego rządu. Chcieliby oni utworzyć w Berlinie miejsce pamięci przymusowych wysiedleń. Nie wiadomo, czy sprawa trafi jeszcze w tym roku pod obrady koalicyjnego gabinetu ministrów, jak wcześniej planowano. O przesunięcie terminu ogłoszenia przez Niemcy koncepcji upamiętnienia wysiedleń zabiegał niedawno w Berlinie wysłannik premiera Donalda Tuska Władysław Bartoszewski. Niemcy nie kryją, że zależy im na udziale Polski w kontrowersyjnym projekcie. Dlatego przychylili się do polskiej prośby.
– Nikt w Berlinie nie zamierza walić głową w mur, doskonale zdając sobie sprawę, że Polska nigdy nie zaakceptuje bezpośredniego udziału pani Eriki Steinbach w upamiętnieniu wypędzeń – twierdzi Steven Bastos, ekspert Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej. Jest on przekonany, że niemieccy politycy obecnie gorączkowo się zastanawiają, jak wyłączyć szefową Związku Wypędzonych z udziału w zarządzaniu przyszłym miejscem pamięci. – To kluczowa sprawa. Z drugiej strony Berlin zamierza dać polskiemu rządowi nieco cza-su na przemyślenie obecnej koncepcji widocznego znaku twierdzi Bastos. Jest ona w zasadzie już gotowa. Zakłada lokalizację przyszłego miejsca pamięci w Deutschlandhaus, w centrum Berlina. Miałoby się tam mieścić centrum dokumentacji oraz wystawa obrazująca przebieg i skutki przymusowych wysiedleń Niemców oraz innych narodów europejskich. Podstawą tej ekspozycji miałaby być znana już wystawa Domu Historii w Bonn „Ucieczka, wypędzenie, integracja” oraz zorganizowana w ubiegłym roku z inicjatywy Eriki Steinbach wystawa „Wymuszone drogi”. Zdaniem tygodnika „Der Spiegel” szefowej Związku Wypędzonych nie zależy tyle na tzw. widocznym znaku, ile na uznaniu przez cały naród krzywd, jakie były udziałem niemieckich wypędzonych. „Jest mało prawdopodobne, by Steinbach uzyskała to, czego pragnie, gdyż do kierowania placówką rości sobie prawo rząd, pragnąc uniknąć nowych komplikacji międzynarodowych” – czytamy w najnowszym wydaniu tygodnika. – Merkel zamierza rozmawiać na ten temat z premierem Tuskiem. – Jestem przekonany, że cały projekt nie rozbije się o sprawy personalne – mówi „Rz” Karl Georg Wellmann, pełnomocnik CDU ds. kontaktów z Polską. Premier jest spodziewany w Berlinie na początku grudnia. Zdaniem Wellmanna Polska mogłaby uczestniczyć w realizacji widocznego znaku na poziomie naukowym. Berlin chce namówić do współpracy także Pragę. Czechy nie prowadzą jednak z Niemcami żadnych rozmów na ten temat. – Czekają na efekty dialogu polsko–niemieckiego – mówi jeden z zagranicznych dyplomatów w Berlinie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA