fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Ukraińcy opłakują górników z Doniecka

AFP
Niedziela była najtragiczniejszym od lat dniem dla ukraińskich górników. Nad ranem w kopalni im. Zasiadki w Doniecku wybuchł metan. Liczba ofiar rosła z godziny na godzinę. Władze ogłosiły dziś rano, że liczba ofiar wzrosła do 80. Z powodu podwyższenia stężenia metanu z kopalni wycofali się ratownicy.
W warunkach, które panują obecnie w kopalni węgla kamiennego im. Zasiadki w Doniecku (wschodnia Ukraina) odnalezienie żywych górników jest niemożliwe - oświadczył jeden z członków sztabu kryzysowego Mychajło Wołynec.
Według niego obecnie w strefie, gdzie doszło do wybuchu i trwa pożar, znajduje się około 30 ciał. (Jak wynika z uściślonych informacji, jest ich 28.) - Nikt nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności i powiedzieć, że w takich warunkach nikt nie może przeżyć - powiedział Wołynec Wcześniej ze względu na podwyższenie stężenia metanu służby uczestniczące w akcji ratunkowej w kopalni węgla kamiennego w Doniecku wycofały się ze sztolni zniszczonej przez niedzielną eksplozję metanu, która zabiła dotychczas 80 osób - poinformował doniecki portal informacyjny www.ostro.org.
- Istnieje groźba kolejnego wybuchu - powiedział dziennikarzom jeden z członków sztabu kryzysowego Mychajło Wołynec. Rano wicepremier Ukrainy wyraził nadzieję na uratowanie osób, których jeszcze nie wydobyto spod ziemi. - Szanse na odnalezienie żywych górników, zasypanych w sztolni wskutek niedzielnego wybuchu w donieckiej kopalni im. Zasiadki, wciąż istnieją - oświadczył wicepremier Ukrainy Andrij Klujew. Zasiadki to jedna z największych, najgłębszych, a zarazem najbardziej niebezpiecznych kopalń na Ukrainie. Do eksplozji doszło o 3 nad ranem na głębokości ponad 1000 metrów. W sztolni wybuchł pożar. Pod ziemią pracowało wówczas 450 górników; udało się ewakuować 360 . – Nagle zrobiło się bardzo gorąco. Wszędzie było tyle pyłu, że nic nie widziałem – opowiadał dziennikarzom Witalij Kwitkowski, który wydostał się spod ziemi. – Poruszałem się po omacku po ciałach moich zabitych kolegów. W siedzibie kopalni od rana gromadziły się rodziny górników, oczekując na wieści o najbliższych. Gdy pojawiał się ktoś z dyrekcji, aby ogłosić kolejne nazwiska odnalezionych ofiar, ciszę przerywały wybuchy płaczu. Kobiety mdlały. Natalia Piskun czekała na informacje o mężu. Nie było go wśród ocalałych, ale nie ogłoszono jeszcze, że nie żyje. Cały czas miała nadzieję, ale wygrażała dyrektorowi. – Jeśli, nie daj Boże, mój mąż umarł, nie daruję tej tłustej bestii! – mówiła dziennikarzom AP. Lokalne władze ogłosiły trzydniową żałobę. Premier Wiktor Janukowycz, który przybył wczoraj do Doniecka, obiecał rodzinom ofiar odszkodowania. W ukraińskich kopalniach bardzo często dochodzi do wypadków z powodu zaniedbań kierownictwa. Wentylatory nie zawsze są sprawne. Sami górnicy też lekceważą przepisy bezpieczeństwa. Prezydent Wiktor Juszczenko zapowiedział powołanie specjalnej komisji, która ma zbadać przyczyny tragedii w kopalni im. Zasiadki i znaleźć odpowiedzialnych. Według premiera niedawna kontrola wykazała, że kopalnie pracują zgodnie z zasadami bezpieczeństwa. – Człowiek jest bezsilny wobec natury – powiedział. Lokalne władze ogłosiły trzy dni żałoby. Niedzielna katastrofa w kopalni węgla kamiennego w Doniecku może okazać się największą tego rodzaju tragedią w historii niepodległej Ukrainy - piszą w poniedziałek ukraińskie gazety. Zdaniem górników, którzy przeżyli wybuch metanu w kopalni ich 30 kolegów, uznanych za zaginionych, najprawdopodobniej już nie żyje. "Po eksplozji w kopalni wybuchł pożar, a sztolnia, w której nastąpiła eksplozja, zawaliła się" - napisał dziennik "Siegodnia". Gazeta podkreśla, że górnicy pracujący w kopalni im. Zasiadki otrzymują ok. 400 dolarów wynagrodzenia miesięcznie. Ich zarobki zależą od ilości wydobytego węgla. Właśnie dlatego "czujniki mierzące stężenie metanu w powietrzu są umyślnie psute, przykrywane kufajkami bądź umieszczane na ziemi, gdzie stężenie gazów jest najmniejsze" - powiedział dziennikowi były pracownik kopalni. Ci, którzy nie zgadzają się na takie praktyki, są przenoszeni do innych, niżej opłacanych prac - mówią cytowani przez "Siegodnia" anonimowi górnicy. Gazeta "Kommiersant-Ukraina" zaznacza, że celem wierceń, które doprowadziły w niedzielę do wybuchu metanu w kopalni im. Zasiadki, było utworzenie korytarzy odprowadzających metan. Sugeruje, że wypadku można było uniknąć, gdyby prace wiertnicze zostały w porę przerwane. "Na minutę przed eksplozją górnicy informowali dyspozytora o dziwnym zapachu unoszącym się w sztolni" - czytamy. Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko zaapelował w poniedziałek o możliwie najszybsze wyjaśnienie przyczyn katastrofy. Tuż przed wizytą Juszczenki, na terenie kopalni po raz pierwszy od momentu wybuchu pojawił się szef jej rady nadzorczej, deputowany Partii Regionów Ukrainypremiera Wiktora Janukowycza - Juchym Zwiahilski. Do tej pory pojawiały się sprzeczne informacje na jego temat: w sztabie kryzysowym twierdzono, że bierze udział w akcji ratowniczej, pojawiały się też doniesienia, że szef kopalni trafił do szpitala z objawami zawału serca. W minionych latach w Rosji i na Ukrainie doszło do bardzo poważnych w skutkach wypadków górniczych: - 11 marca 2007 r. – 110 górników zginęło w kopalni węgla Uljanowskaja na Syberii - 10 kwietnia 2004 r. – Wybuch metanu w kopalni Tajżyna w Kuzbasie na Syberii. Ginie 47 osób - 19 sierpnia 2001 r. – 55 górników ginie w wyniku wybuchu metanu w kopalni im. Zasiadki w Doniecku na Ukrainie - 11 marca 2000 r. – Wybuch pyłu węglowego w ukraińskiej kopalni im. Barakowa w Krasnodonie. Ginie 80 osób
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA