fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Ropy jest pod dostatkiem, a wkrótce będzie jeszcze więcej

Reuters
Z ministrem ds. ropy Arabii Saudyjskiej rozmawia Danuta Walewska
Rz: Jakie są główne powody ostatnich dramatycznych skoków cen ropy naftowej na światowych giełdach?
Ali al-Naimi: Jest ich wyjątkowo dużo i najczęściej są bardzo złożone: wydarzenia na amerykańskim rynku nieruchomości, spadający kurs dolara, stopy procentowe i wreszcie sytuacja geopolityczna. Do tego dochodzi niezrozumienie sytuacji rynkowej, nieuzasadniony pesymizm i przekonanie o ograniczeniach w produkcji, wstrząsające wypowiedzi najróżniejszych guru i ekspertów. To wszystko razem spowodowało niepokój szkodliwy dla całego rynku, w efekcie ceny są bardzo wysokie i nie mają nic wspólnego z fundamentami tego rynku. I chcę podkreślić: moce produkcyjne Arabii Saudyjskiej są wystarczające, aby zaspokoić wzrost popytu na ropę. Współpracujemy tutaj zarówno z producentami z OPEC, jak i spoza naszej organizacji, i zapewniam, że nie istnieje groźba wstrzymania dostaw. Ta współpraca dotyczy zarówno oceny sytuacji na rynku, popytu i podaży, jak i poziomu zapasów. Ale musimy pamiętać o jednym, to nie OPEC dyktuje ceny, tylko rynek. Ze swojej strony na bieżąco skrupulatnie analizujemy globalną sytuację gospodarczą, popyt na ropę naftową i wszystkie czynniki, które mają wpływ na ceny ropy, ale opinia, że to OPEC jest odpowiedzialny za ich poziom, to zbytnie uproszczenie.
Usłyszeliśmy w Rijadzie, że również media windują ceny. Zgadza się pan z tą opinią? Może czasami dajecie się ponieść bieżącym wydarzeniom, zamiast spokojnie analizować sytuację. Rynek oczekiwał od szczytu OPEC w Rijadzie decyzji dotyczących wielkości produkcji. Tak się nie stało... To nie jest zwyczajna konferencja OPEC ani miejsce na podejmowanie decyzji o poziomie produkcji. Chociaż – podkreślam z całą mocą – nie chcemy dopuścić do sytuacji, w której w jakimkolwiek kraju na świecie miałoby dojść do recesji, nie mówiąc już o kraju, który jest największym importerem ropy. W żadnym wypadku nie planujemy takiego scenariusza. Ale spotykamy się w bardzo ważnym momencie, być może krytycznym dla przyszłego rozwoju światowej gospodarki. Stanęliśmy wobec wyzwań, które będą mieć wpływ na życie miliardów ludzi. I w tej chwili, bardziej niż kiedykolwiek, potrzebny jest dialog i daleko idąca współpraca konsumentów z producentami ropy naftowej. O ewentualnym wzroście produkcji będziemy rozmawiać 5 grudnia w Abu Zabi. Arabia Saudyjska to największy na świecie producent ropy naftowej, ma także największe rezerwy tego surowca. Jaki jest wkład Królestwa w stabilizacyjną rolę OPEC? Odpowiedzialność wynikającą z naszej pozycji traktujemy niezwykle poważnie. Mamy program inwestycyjny dotyczący wszystkich stadiów produkcji i eksportu ropy. Budujemy rafinerie, inwestujemy w unowocześnienie już istniejących. Zobowiązaliśmy się do zainwestowania w zwiększenie wydobycia z dzisiejszych 11,3 mln baryłek dziennie do 12,5 mln w 2009 r. i to robimy. Zachowujemy wolne moce produkcyjne, które można wykorzystać wówczas, gdyby rzeczywiście doszło do niedoborów na rynku. Wykorzystywaliśmy już ten mechanizm w przeszłości, kiedy z różnych powodów – np. huraganu Katrina czy przerw w dostawie ropy z Alaski w 2005 r. – dostawy zmalały. Bardzo poważnie traktujemy projekty wydobycia i transportu ropy, które nie byłyby zagrożeniem dla środowiska. Mam nadzieję, że to wystarczy do uspokojenia obaw o bezpieczeństwo dostaw ropy. W Rijadzie po raz pierwszy usłyszeliśmy od OPEC, że jest gotów uczestniczyć w zwalczaniu niekorzystnych efektów ocieplenia klimatu. Co wpłynęło na zmianę postawy? Surowce kopalne będą jeszcze przez całe lata jednym z najważniejszych źródeł energii, musimy więc znaleźć skuteczne technologie, które pomogłyby w ograniczeniu emisji dwutlenku węgla i takim wykorzystaniu ropy i gazu, które będą jak najbardziej przyjazne dla środowiska. Uporanie się z tym wyzwaniem i znalezienie rozsądnego kosztowo rozwiązania to obowiązek nas wszystkich, tak producentów, jak i importerów ropy i gazu. Arabia Saudyjska jest gotowa uczestniczyć w takim przedsięwzięciu, a nawet już wcześniej przewidziała takie zagrożenie i dlatego w Dhahranie, gdzie ma siedzibę nasz narodowy koncern naftowy Saudi Aramco, powstał Uniwersytet Ropy Naftowej i Surowców Kopalnych im. Króla Fahda, a w 2009 r. zamierzamy otworzyć kolejny – Uniwersytet Króla Abdullaha. Obie uczelnie będą zajmować się właśnie wyzwaniami, jakie stwarza konieczność troski o środowisko naturalne. Saudi Aramco funduje 10 tys. stypendiów dla absolwentów szkół średnich, którzy zechcą specjalizować się w tej dziedzinie. Czy pana zdaniem OPEC nie stał się organizacją nazbyt upolitycznioną? W żadnym wypadku. OPEC to organizacja gospodarcza ukierunkowana na promowanie interesów gospodarczych krajów członkowskich. Nasze decyzje są zawsze oparte na przesłankach gospodarczych, nigdy politycznych. Ale w tej chwili chociażby OPEC kładzie nacisk na rolę narodowych koncernów naftowych, przeciwstawiając je ponadnarodowym. Tu nie ma polityki? Nie ma, bo jedne muszą współpracować z drugimi i wzajemnie na tej współpracy korzystają. Wystarczy spojrzeć, ile mają wspólnych projektów. Dobrym przykładem jest Saudi Aramco, które ma takie projekty i w Arabii Saudyjskiej, i na świecie. Mamy doskonałą współpracę z Shellem, w USA realizujemy wspólny projekt Motiva, w Japonii – Shewa Shell. A Shell nie jest wyjątkiem. Unia Europejska planuje głęboką reformę swego rynku energetycznego. Jak pan ją ocenia z punktu widzenia OPEC? Pozytywnie. I mam nadzieję, że nie sprowadzi się ona do dyskryminacji ropy naftowej jako źródła energii na korzyść np. węgla. Czy w takiej sytuacji Arabia Saudyjska ma plany inwestycyjne w Europie, np. w takich krajach jak Polska? Będziemy inwestować tam, gdzie będzie to biznesowo uzasadnione. Ale trzeba pamiętać, że w najbliższych latach ropa naftowa pozostanie chociażby dla motoryzacji podstawowym źródłem energii.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA