fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Kontrakt zamiast reformy

Rzeczpospolita
Kontrakt polityczny może być sposobem zapewnienia dyscypliny finansowej kraju. Tak sugeruje doktor Onno Ruding, były minister finansów Holandii
W kontrakcie politycy powinni ustalić podstawowe wskaźniki budżetowe oraz reguły i sposoby rozwiązywania problemów pojawiających się w trakcie rządów. Do takich rozwiązań zachęcał Onno Ruding podczas konferencji „Reforma finansów publicznych w Polsce – kierunki zmian”, zorganizowanej przez program Ernst & Young „Sprawne państwo”.
Czy jednak da się to przełożyć na warunki polskie? Radosław Zubek z London School of Economics and Political Science stwierdził, że aby zawrzeć taki kontrakt, trzeba myśleć podobnie. – Tymczasem u nas partie koalicyjne raczej patrzą na siebie wilkiem, każda z nich nastawiona jest na wynagradzanie elektoratu wysokimi wydatkami socjalnymi – przekonywał Zubek. Zdaniem Marty Postuły z Departamentu Organizacji Finansowej w resorcie finansów reguły finansowe, które sprawdziły się w Holandii, w Polsce mimo prób się nie przyjęły się. – Była tzw. reguła Belki, aby zwiększać wydatki w zależności od skoku inflacji plus jeden, jednak – być może dlatego, że nie zapisano tego w żadnej umowie – w praktyce okazało się to niewykonalne – wspomniała Postuła. Dodała, że coś na kształt reguły funkcjonowało za rządów PiS, które założyło, że deficyt budżetowy nie może być wyższy niż 30 mld zł, ale nie miało to bezpośredniego związku ze strukturą wydatków państwa.
Minister finansów w rządzie Marka Belki Mirosław Gronicki podkreślił, że zmiany należy zacząć od polskich instytucji finansowych. – Obecnie Ministerstwo Finansów kontroluje wszystko, począwszy od cen, zbierania podatków i parapodatków, a na wydatkach i zarządzaniu długiem kończąc – wyjaśnił Gronicki. – Moim zdaniem powinno się scentralizować kontrolę, ale sposób realizacji budżetu powinien zostać podzielony. Ekonomista sprzeciwił się natomiast podpisywaniu kontraktów politycznych. – Ja jako minister finansów chciałbym posiadać okno ewakuacyjne, podpisując kontrakt wziąłbym na siebie pełną odpowiedzialność za realizację jego zapisów, podczas gdy politycy byliby bezkarni – uważa ekonomista. Idei kontraktu bronił z kolei profesor Mark Hallenberg z The Hertie School of Governance. – Takie rozwiązanie z powodzeniem stosują rządy Danii, Szwecji, Belgii czy Holandii i zyskuje na tym zarówno sektor publiczny, jak i prywatny. „Rzeczpospolita” była patronem prasowym konferencji.? główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu Najistotniejszą sprawą dla nowego rządu jest obniżenie deficytu finansów publicznych. Aby do tego doprowadzić, konieczny będzie konsensus polityczny, tak w rządzie, jak i w parlamencie. Można oczywiście zawrzeć instytucjonalny kontrakt, w którym rozpisane zostaną posunięcia krok po kroku na całą kadencję. Ale czy politycy będą to respektować? Nie może to być też wyłącznie kotwica budżetowa ani reguła wzrostu wydatków na poziomie inflacja plus 1 proc., bo to oznacza obniżkę wydatków także związanych z absorbcją euro. ?
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA