fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Najciekawsze dzieje się na marginesie

Roman Koszowski, „Gość Niedzielny”, nagroda „Rzeczpospolitej”, Wydarzenia Reportaż z pielgrzymki do Piekar w maju 2010 roku. Między szpalerami wiernych przesuwających się do komunii św. mignęła mi twarz Jarosława Kaczyńskiego. Rysował się na niej nastrój smutku i przygnębienia. Po uroczystości opuścił Piekary w milczeniu i mimo kampanii prezydenckiej nie udzielił żadnego wywiadu. Wtedy to zdjęcie nie poszło, ale po miesiącach, kiedy wybrałem je na konkurs, nieoczekiwanie nabrało nowego znaczenia. Od prezesa grono jego współpracowników odchodziło do PJN.
Archiwum
Piękne zdjęcia i rekordowe zainteresowanie konkursem – to efekt tegorocznej edycji. Ponad 8600 prac nadesłanych przez 393 autorów
 
Nie było łatwo!  Jury przyznało ostatecznie 65 nagród w ośmiu kategoriach. Laureata wybrał też Bank Zachodni WBK i „Rzeczpospolita". Niezależnie od opinii fachowców  każdy z nas znajdzie pewnie w tym zestawie swojego faworyta. Zapraszamy do oglądania i cieszymy się, że w naszym dodatku możemy Państwu zaprezentować aż tyle świetnych i różnorodnych fotografii.
Dwa tragiczne wydarzenia minionego roku, katastrofa prezydenckiego samolotu i powódź, bezsprzecznie zdominowały serwisy fotograficzne. I one też przyciągały naszą uwagę przez wiele miesięcy.
Jak zrobić to najlepsze, jedyne zdjęcie, które przebije wszystkie inne?
Na to pytanie odpowiada Cezary Sokołowski, przewodniczący jury konkursu, w rozmowie z Pauliną Wilk. – Fotoreporter musi mieć szczęście, znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie – mówi.
– Nagrodę Główną zdobyło zdjęcie zrobione przez Jacka Szydłowskiego w zniszczonej przez powódź szkole w Wilkowie. Ale ta fotografia jest uniwersalna, prowokuje do zadania istotnych pytań. Nagroda dla Szydłowskiego  to  dowód, że nie trzeba być na miejscu „przed falą", nie trzeba być pierwszym. Powtarzam fotoreporterom, by robili zdjęcia „obok" tematu, najciekawsze dzieje się zawsze gdzieś na marginesie.
A więc szansę mają wszyscy. Zdjęcia powstały m.in. w Afganistanie, Tanzanii, na Islandii, ale najwięcej w kraju: w hospicjum, na złomowisku, podczas pielgrzymki, na skraju drogi czy lasu... Bo nie ma złych ani dobrych miejsc.
– Tegoroczna edycja pokazała –  że w Polsce jest wielu indywidualistów – dodaje przewodniczący jury.  Jeżdżą po świecie i bez względu na to, czy są tam, gdzie dzieją się ważne rzeczy, czy wydeptują własne ścieżki, przywożą świetne zdjęcia.
Na bardzo ciekawą kwestię zwraca uwagę Maja Mozga-Górecka w eseju zatytułowanym „Zaproszenie do wyjścia poza kadr". Otóż, zdaniem autorki, konkurs BZ WBK Press Foto 2011 pokazuje i premiuje nowy (a może dawny?) sposób podejścia do fotografii prasowej.
Nie ten nakierowany na epatowanie cierpieniem, ale  stawiający na dystans i umiar w podejściu do zjawisk. Mozga zauważa: „Zwycięskie zdjęcie ostatniego World Press Photo? Piękna Afganka z nosem odciętym przez porzuconego męża. Grand Press Photo? Walka o krzyż pod Pałacem Prezydenckim i wściekła pięść demonstranta zaciśnięta w hołdzie ofiarom tragedii.
Na tym tle Zdjęcie Roku konkursu BZ WBK oszałamia powściągliwością. Powódź bez wody? Czarno-biała, metaforyczna fotografia Jacka Szydłowskiego otwiera przestrzeń do interpretacji, jakiej niejeden rządowy oficjel powinien bardziej się przestraszyć, niż najazdu górników na Sejm. A jednocześnie jest całkowicie niewinna: widzimy tylko zwykły gest".
Zanim nasze zdjęcia trafią, jak zwykle, na wystawy w ponad 20 miastach, proponujemy przyjrzeć się im uważnie już dziś.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA