fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Uściski ze stolicy jadą z Chin

Rzeczpospolita
Pałac Kultury wyrasta na najpopularniejszy symbol stolicy. W kształcie PKiN wyprodukowano już słodkie żelki, wieszaki na ubrania i ... „odstresowywacze”
To trzy typy najnowszych warszawskich gadżetów promocyjnych, których produkcję zamówił właśnie stołeczny ratusz. Na razie na własne potrzeby – po 10 tys. sztuk.
Projekty tych przedmiotów wykonali studenci Akademii Sztuk Pięknych w konkursie zorganizowanym przez miasto wspólnie z ASP i fundacją Bęc Zmiana. Było kilkadziesiąt propozycji – od parasola lub obrusa z nadrukowaną mapą Warszawy po kombinezon z polaru zakończony syrenim ogonem.
Wygrał „Uścisk z Warszawy” projektu Mai Kaczyńskiej, czyli schowana w perforowanej kopercie Syrenka lub Pałac Kultury z plastycznej sprasowanej pianki, która uzyskuje swój docelowy kształt dopiero po otwarciu przesyłki. Do czego służą? Do ugniatania w dłoni. Po co ugniatać?
– Stolica to dość stresujące miasto, więc uznaliśmy, że ściskając Syrenkę lub pałac, będzie można się nieco zrelaksować – uzasadniali członkowie jury.
„Uściski z Warszawy” za kilka tygodni przyjadą z Chin, bo aż tam są produkowane. Gotowe są już żelki – pałacyki wymyślone przez Agnieszkę Mikołajewską, i metalowe wieszaki gięte w kształcie PKiN, czyli tzw. wawawieszak – projekt autorstwa Macieja Sobczaka.
– W wyborze gadżetów do produkcji kierowaliśmy się przede wszystkim możliwościami ich wykonania. Bardziej skomplikowane projekty odłożyliśmy na później – mówi Wanda Kowalska z Biura Promocji Miasta.
Warszawskich słodyczy jako pierwsze miały okazję spróbować dzieci z mokotowskiego TPD, które odznaczyły Hannę Gronkiewicz-Waltz orderem „Przyjaciel dzieci”.
Wiosną ratusz zamierza ogłosić kolejny konkurs dla studentów ASP i wybrać następne projekty do realizacji. Później chce udostępnić prawa do produkcji ciekawych przedmiotów, by takie gadżety zaczęły pojawiać się masowo w sprzedaży w sklepikach z pamiątkami ze stolicy.
– Chcemy stopniowo wypierać ze sklepów kubasy z godłem i pseudopamiątki typu plastikowy brelok, a wprowadzać bardziej nowoczesne suweniry – mówi Wanda Kowalska.
Przed świętami Bożego Narodzenia mają się pojawić warszawskie pierniczki. Miały być produkowane w pudełkach, do których byłyby dołączone foremki do wypieku ciasteczek w kształcie stołecznych gmachów – Pałacu Kultury, Teatru Wielkiego czy motywów legendarnych, jak Złota Kaczka. Nie udało się jednak pokonać skomplikowanych barier prawnych i na razie będą tylko pierniczki w torebkach.
– Foremki zrobimy na kolejne święta – zapowiada Wanda Kowalska.
Dla specjalnych gości ratusz zamówił też produkcję prezentów wyjątkowych.
– Pani prezydent nie pojedzie przecież za granicę z żelkami. Dla VIP-ów mamy więc piękne porcelanowe filiżanki z wizerunkiem Łazienek i pomnika Chopina, sztychy starej Warszawy i reprinty przedwojennych map w tubach – wyliczają urzędnicy.
Zaznaczają, że wartość każdego z takich superprezentów nie może przekraczać 100 złotych, bo w przeciwnym wypadku obdarowany musi wypełniać deklarację podatkową.
Poza tymi najnowszymi są też bardziej standardowe przedmioty – koszulki, filiżanki, parasolki, przypinane znaczki czy smycze do kluczy z logo miasta i napisem „Zakochaj się w Warszawie”, lizaki czy maskotki-przytulanki.
Na produkcję wszelkich promocyjnych gadżetów ratusz wyda w tym roku ok. pół miliona złotych.
Wiesław Kopiński - specjalista od promocji w agencji PR Partner
Rzeczywiście stolica zaczyna coraz bardziej doceniać wartość promocyjnych przedmiotów, niekoniecznie wykorzystujących literalne symbole miasta – godło czy żółto-czerwone barwy. To dobry ruch. Jednak wciąż zbyt mało widoczny, jakby urzędnikom nie starczało odwagi na realizację nowoczesnych pomysłów. Wciąż takich nowych, ciekawych pamiątek jest zbyt mało w sklepach, a zalewa je tandeta.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA