fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Novak Djoković jest coraz bliżej nr 1 na świecie

Novak Djoković
AFP
Novak Djoković w kilka miesięcy dojrzał do zwycięstw nad najlepszymi tenisistami. Jego sposób na sukces: stary wierny trener oraz nowy specjalista od spraw żywienia, akupunktury i medytacji
Wielu nie chciało uwierzyć: wiadomo, że Djoković jest zdolny i wszechstronny, ale żeby umiał usunąć w cień klasyczne mecze Rafael Nadal – Roger Federer, żeby zaatakował pozycję lidera rankingu ATP? W styczniu wydawało się to niemożliwe. Dziś już jest, dziś pytanie brzmi, kiedy Serb zdetronizuje wielkiego Hiszpana.
Zaczął od grudnia 2010 roku, od zwycięskiego finału Pucharu Davisa w Belgradzie. Wygrana z Francją, euforia rodaków, potem długi bal, który zaczął się już na korcie od ogolenia głowy na łyso i tańca z szampanem, a skończył kilkudniowym leczeniem emocjonalnego wyczerpania, w warunkach jakie tworzą apartament w Monaco oraz opieka narzeczonej.
– Finał Pucharu Davisa dał mi to, na co tak długo czekałem, ogromną wiarę w siebie. Był dla mnie ważniejszy niż zwycięstwo wielkoszlemowe. Poczułem to kliknięcie i teraz już wszystko w mojej grze jest na właściwym miejscu. Poczułem przypływ mocy. Nie przypuszczałem jednak, że przez następne miesiące będę wygrywał wszystkie mecze – tłumaczył Djoković.
Nieprzerwane pasmo to ponad 30 wygranych pojedynków w 2011 roku, zdobycie sześciu tytułów od Australian Open po Madryt, ze wskazaniem na kolejne wygrane. Podziw budzi nie tyle statystyka, bo są w historii tenisa znacznie dłuższe serie (Martina Navratilova wygrała w 1984 roku 74 singlowe spotkania z rzędu i do tego 109 deblowych z Pam Shriver – to jest rekord do pobicia), ile styl sukcesów Novaka Djokovicia wersja 2.0. Nigdy wcześniej nie był tak szybki, skuteczny i pewny swych umiejętności.
W trzech finałach turniejów z cyklu Masters pokonał Nadala. Jeszcze w Indian Wells i Miami wybrzydzano, że te zwycięstwa to efekt twardych kortów i innego cyklu przygotowań Hiszpana, ale wygrana na czerwonej mączce w Madrycie dopełniła dzieła. Może być nowy numer 1 światowego tenisa.
Ivan Ljubicić, który miał okazję trenować z oboma, mówi: – Nie ma porównania. Novak jest dziś sprawniejszy, skuteczniejszy i nawet wytrzymalszy od Rafaela. Brad Gilbert uderza w najwyższe fachowe tony: – To najlepszy bekhend od czasów Andre Agassiego. Roger Federer dodaje: – Jestem dziś słabszy od obu, Nadala i Djokovicia, i wydaje mi się, że przyszedł czas takich jak Novak, którzy umieją wygrywać na każdej nawierzchni.
Tata Srdjan Djoković dodaje, że największa zmiana nastąpiła w głowie syna. – Kiedyś się bał, zarówno wtedy, gdy trenował jako dzieciak podczas bombardowania Belgradu, jak i podczas pierwszych ważnych meczów w turniejach. Umiał dobrze maskować ten strach, dziś nauczył się nie bać nikogo i niczego – twierdzi z dumą.
Pytania o tajemnicę tej przemiany padały już w Australii, podstawowa odpowiedź do dziś się nie zmienia. – Wiążę mój sukces z dojrzałością, jako sportowiec i człowiek. To był proces, trwał co najmniej pięć lat. Uczyłem się, zdobywałem doświadczenie, pozbywałem się stresów, no i codziennie pracowałem, licząc na to, że praca da owoce – mówił w Melbourne jak stachanowiec Novak.
Alchemia sukcesu ma jednak swoich czarnoksiężników. Pierwszy jest dobrze znany. To stary trener Marian Vajda ze Słowacji, który zacisnął zęby, gdy główną rolę w kształtowaniu tenisa Djokovicia przejęli inni, a zwłaszcza gdy serwis zmieniał mu Amerykanin Todd Martin. Vajda bez skrzywienia wrócił do głównej roli, gdy Novak zrezygnował z doradców. – Jest moim drugim ojcem. Nasz związek jest nie do zerwania, bo dostrzegłem poświęcenie Mariana. Wiem, że ma rodzinę i bez wahania zostawia ją na miesiąc czy dwa, gdy trzeba jechać ze mną do USA i Australii. Jest niezwykle uczciwy i wiem, że zależy mu na moich postępach – ta opinia tenisisty powinna wynagrodzić trenerowi chwile zwątpienia.
Drugi z magów, a medialnie chyba pierwszy, to doktor. Igor Cetojević ma dyplom wyższej uczelni medycznej w Sarajewie, studiował tradycyjną medycynę chińską w Belgradzie, pracował też w Pekinie, by poznać tajemnice akupunktury. Ukończył również Hinduski Instytut Magnetoterapii w New Delhi. Jest ponadto specjalistą do spraw odżywiania, psychologii, zna się na biosprzężeniach organizmu ludzkiego i umie tę wiedzę, określaną zbiorczo jako „medycyna energetyczna", dobrze wykorzystać, jeśli wierzyć jego stronie internetowej (www.docigor.org) oraz samemu Djokoviciowi. Przy okazji – doktor ostatnio intensywnie bada efekty naturalnej radiacji ziemskiej, jej wpływ na zdrowie, a także metody ograniczenia złych skutków tego zjawiska.
Tenisista zatrudnił go w lipcu 2010 roku. Pierwszym ważnym efektem pracy dr. Igora było odkrycie przyczyny nagłych osłabień tenisisty, które czasem prowadziły nawet do poddawania meczów. Novak ma alergię na gluten i jeszcze kilka innych składników pokarmowych. Radykalna zmiana diety, wyrzucenie z niej pieczywa, pizzy i makaronów przyniosło podwójnie dobry efekt, wręcz magiczny. – Trochę schudłem, ale nie osłabłem, przeciwnie, poczułem, że mam znacznie więcej energii – mówił tenisista.
Z obozu Serba dochodzą też informacje o medytacjach tenisisty i sesjach terapeutycznych, których wpływ widać na korcie i poza nim. Jednego nie zmienił. Po dawnemu świętuje sukcesy z zaangażowaniem godnym okazji. Po finale Australian Open wynajął serbską orkiestrę ludową i w szatniach klubu Melbourne Park wydał przyjęcie z muzyką bałkańską, tańcami na stołach i śpiewami do białego rana. Dla wszystkich: sponsorów, działaczy, obsługi turnieju i każdego, kto był w pobliżu. Doktor Igor tego nie zabrania.
Co chce teraz osiągnąć wzmocniony jak nigdy Novak Djoković? Odpowiada: – Widzę różnicę między mymi marzeniami i ambicjami. Ambicją jest zostać numerem 1 na świecie. Marzeniem – wygrać Wimbledon. Jak spełni się tylko jedno, nie będę narzekał.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA