Sport

Lipiec aresztowany na 3 miesiące

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa aresztował Tomasza Lipca na trzy miesiące. Wcześniej prokuratura postawiła zarzuty dotyczące działalności byłego ministra jako dyrektora Warszawskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji oraz afery związanej z korupcją w Centralnym Ośrodku Sportu w latach 2004-2007.
Prokuratora w toku śledztwa ustaliła, że Lipiec zatrudnił Tadeusza M. w Centralnym Ośrodku Sportu pod warunkiem, że ten będzie się z nim oraz innymi osobami dzielił łapówkami. Miał to być procent od inwestycji prowadzonych przez COS. Były minister otrzymał za to zarzut przekroczenia uprawnień. Śledczy ustalili też, że Lipiec przyjął od Tadeusza M. 100 tysięcy złotych. Kolejną łapówkę Lipiec wymusił wraz ze swoim doradcą z gabinetu politycznego Arkadiuszem Ż. 170 tysięcy złotych zapłacił przedsiębiorca, którego firma prowadziła rozbudowę Toru Łyżwiarskiego „Stegny”. Tak jak Tomasz L. Arkadiusz Ż. został zatrzymany przez funkcjonariuszy CBA w czwartek.
Tomaszowi Lipcowi zarzucono również zlecenie fikcyjnego zatrudnienia dwóch osób. Jeden z nich miał wypłacaną comiesięczną pensję, która znacznie przekraczała stawki przyjęte na tym stanowisku. Inny znajomy Lipca zastał zatrudniony przez COS na umowę-zlecenie. W istocie wykonywał jednak usługi nie dla COS ale na prywatne potrzeby ówczesnego ministra sportu. Lista zarzutów pod adresem Arkadiusza Ż. jest jeszcze dłuższa. Postawiono mu dodatkowo zarzut o przekroczenie uprawnień. Było to związane z ustawieniem przetargu na budowę z modernizację kompleksu boisk przy hali sportowej Ośrodka Sportu i Rekreacji. W zamian za obietnicę łapówki specyfikacja warunków przetargu miała być tak skonstruowana by mogła go wygrać tylko jedna firma. Arkadiusz Ż. nie tylko sam był skorumpowany ale sam też wręczał łapówki. Śledczy ustalili, że przekazał on 20 tysięcy Pawłowi S. dyrektorowi OSiR na warszawskim Targówku. Pieniądze te miały zagwarantować tej samej co w poprzednim przypadku firmy do modernizacji obiektów sportowych w lewobrzeżnej części Warszawy. Sam Arkadiusz Ż. na tej transakcji zarobiła 60 tysięcy od Konrada S. stojącego na czele firmy budowlanej
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL