Adwokaci

Adwokaci i radcowie zamiast asesorów

Prawo dopuszczające mianowanie adwokata i radcy prawnego na sędziego jest martwe. Sędziowie to dziś chyba najbardziej zamknięta grupa wśród zawodów prawniczych
Przepisy prawa o ustroju sądów powszechnych przewidują, że na stanowisko sędziego może być powołany m.in. adwokat i radca prawny.
Aby przejść z profesji prywatnej do służby państwowej, trzeba mieć odpowiedni staż zawodowy, zależnie od szczebla sądu. W sądzie rejonowym wymagana praktyka w zawodzie to trzy lata, w okręgowym – sześć, w apelacyjnym – osiem lat. Regulacje te zostały pomyślane jako możliwość wejścia do stanu sędziowskiego boczną furtką.
Ta furtka otwiera się tylko dla pojedynczych osób. – W ostatnich latach było dosłownie kilka przypadków, kiedy radcowie zmienili zawód na sędziowski – przypomina sobie Władysław Lewandowski, sekretarz Krajowej Rady Radców Prawnych. – Ostatni chyba w 2005 r. Podobnie jest z adwokatami. – Znam kilka takich przypadków, ale były to powroty adwokatów, którzy do palestry przyszli właśnie z sądów – mówi Stanisław Rymar, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. Nasi rozmówcy są jednak zgodni, że szersze wykorzystanie takiej możliwości dopływu kadr do sądownictwa byłoby z pożytkiem dla wymiaru sprawiedliwości. Zdaniem Stanisława Rymara dla wielu adwokatów mogłaby to być ciekawa sposobność sprawdzenia się. Jednocześnie ich doświadczenie z pewnością przydałoby się przy orzekaniu. Ale dziś jest tylko ruch jednokierunkowy: sędziowie z pewną praktyką regularnym strumieniem zasilają szeregi palestry i radców. Wśród ponad 20 tys. radców jest ok. 1500 byłych sędziów i prawie 3 tys. eksprokuratorów. Nie brakuje ich także w adwokaturze. Pokaźna grupa prawników wykształconych za państwowe pieniądze pracuje na swój rachunek. Dlaczego zatem prawnicy „prywatni” mający doświadczenie sądowe nie zostają sędziami? Obie strony inaczej to wyjaśniają. Do stanu sędziowskiego przyjmowane są raczej tylko osoby, które do niego wracają po krótszym czy dłuższym epizodzie z prywatną praktyką. Generalnie nie ma wielu chętnych. Pytanie, czy nie chcą, czy wiedzą, że nie mają szans. Zdaniem radcy Władysława Lewandowskiego na pewno byliby zainteresowani zawodem sędziego, gdyby tylko możliwość zdobycia tej godności była realna. – Nieraz się zdarzało, że zgromadzenie sędziów czy Krajowa Rada Sądownictwa negatywnie oceniały kandydata – mówi Lewandowski. I tłumaczy, że nie dziwi go to w sytuacji, gdy zasadniczym sposobem rekrutacji sędziów jest aplikacja i asesura. – Wolą swoich niż obcych – mówi. – Tamą są zgromadzenia sędziów niechętne osobom spoza ich środowiska. Bez znajomości przebić się jest prawie niemożliwością. Zwykły adwokat nie ma co próbować – mówi anonimowo jeden z przedstawicieli palestry. Nieco inaczej widzi sytuację sędzia Waldemar Żurek ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. – Nam zależy na najlepszych prawnikach. Ale tacy na rynku zarabiają o wiele więcej niż sędziowie i do nas nie przychodzą – mówi. – Znam kilka przypadków osób, które starały się o stanowisko sędziego. Najczęściej chodziło im o przywileje związane ze stanem spoczynku. Ze względu na wiek i niewielki dorobek zawodowy w swojej korporacji musiały jednak zostać odrzucone. Sędzia Żurek uważa, że dopływ do stanu sędziowskiego dobrych prawników podniósłby poziom orzekania. Jednak oprócz tego, że sąd to niewątpliwy prestiż i nobilitacja, ważne jest co innego. – Trzeba zdecydowanie podnieść sędziom wynagrodzenia, tak jak zrobiły to Litwa czy Słowacja. Wtedy zaczną przychodzić dobrzy prawnicy z innych korporacji – twierdzi sędzia Żurek i dodaje, że w ostatnich latach 100 sędziów przeszło do innych profesji. Sprawa mogłaby nabrać nowego wymiaru, gdyby dzisiaj Trybunał Konstytucyjny zawyrokował, że asesorzy nie mogą orzekać. W sądach pracuje 5 tys. sędziów i 1,6 tys. asesorów. Ich brak stałby się więc natychmiast odczuwalny. Być może tę lukę mogliby wypełnić chętni radcowie i adwokaci, gdyby tylko stworzyć im rzeczywistą możliwość przekwalifikowania się. Jeśli nawet nie teraz, to nieco później. Z roku na rok będzie przecież przybywać prawników na rynku. Już teraz warto pomyśleć o takiej zmianie przepisów, by choć dla niektórych prawników usługowych zawód sędziego mógł się stać ukoronowaniem kariery zawodowej. Stanisław Dąbrowski, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa Adwokaci, radcowie i notariusze stanowią mniej niż 1 proc. starających się o urząd sędziego. Powód jest prozaiczny: osiągają oni znacznie wyższe dochody niż sędzia sądu rejonowego. Poza tym na każde wolne stanowisko w takim sądzie zgłasza się asesor z kilkuletnią praktyką w orzekaniu. Dla kogoś z zewnątrz konkurowanie z nim jest bardzo trudne. Asesor może się wykazać konkretnym orzecznictwem, natomiast adwokat ewentualnie pismami procesowymi. Myślę, że gdyby wynagrodzenia sędziowskie wzrosły o połowę, to nie byłoby problemów z pozyskaniem bardzo dobrych adwokatów, radców czy notariuszy. Ich dopływ byłby z korzyścią dla wymiaru sprawiedliwości. Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: i.walencik@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL