Biznes

Jak można zarobić na jantarze

RICHMOND TIMES-DISPATCH
Niewykluczone, że po wielu latach znów zacznie się w Polsce na szerszą skalę wydobycie z dna morskiego cennego surowca. To pierwsza taka inicjatywa od 35 lat. Teraz sukcynit oficjalnie pozyskuje się jedynie ze zbieractwa
Możliwe, że dzięki ostatnim decyzjom władz Gdańska po kilkunastu latach wznowione zostanie wydobycie sukcynitu, inaczej bursztynu bałtyckiego. Legalnego wydobycia surowca bursztynowego zaprzestano w 1989 r. i obecnie oficjalnie pozyskuje się go jedynie ze zbieractwa.
– Dotychczas nasze postulaty nie spotykały się ze zrozumieniem. Decyzja miasta to zmienia – cieszy się Zbigniew Strzelczyk, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Bursztynu. Dodaje, że na początku lat 70. dwie państwowe firmy wydobywały na Pomorzu ok. 6 ton bursztynu rocznie. – Na więcej nie było zapotrzebowania. Wówczas na Pomorzu było 30 – 40 warsztatów, a w całym kraju może 100. Dziś jest ich kilkadziesiąt razy więcej. Z bursztynu w województwie pomorskim może żyć nawet 25 tys. osób – twierdzi Strzelczyk. Miasto wydzierżawiło siedem z dziesięciu działek i szykuje kolejne. Obecnie bursztyn zbierany jest jedynie na terenach prywatnych (np. w Pruszczu Gdańskim, Wiślince, przygotowywane są tereny w województwie lubelskim). Na wzrost dzisiejszego wydobycia bardzo liczy środowisko bursztynników. W latach 70. było ono spore, bo – jak mówi geolog województwa pomorskiego Kajetan Lipiński – natrafiono wówczas na spore złoża w czasie budowy Portu Północnego. Czy firmy, które będą poszukiwać złóż, odkryją je? – Bursztyn znajduje się na małych powierzchniach i trafić na niego jest bardzo trudno. Do tego wydzierżawione działki były już przedmiotem nielegalnej eksploatacji. Niczego jednak przesądzić nie można – uważa geolog województwa pomorskiego.
Krzysztof Skrok, którego firma Golden Amber z Hrubieszowa wydzierżawiła od miasta dwie działki, jest jednak przekonany, że bursztyn na nich znajdzie: – Nie liczę na 1 – 2 tony, tylko na kilkanaście. Zapowiada rozpoczęcie wydobycia już około połowy przyszłego roku. Mieczysław Twardowski, którego firma Balex wydzierżawiła najwięcej, bo cztery działki, twierdzi, że na hektarze może być maksymalnie 500 kg. Choć niektórzy szacują, że więcej. Miasto w sumie wydzierżawiło ponad 20 ha ziemi. Może tam być więc minimum 10 ton bursztynu.Teraz wszyscy nowi dzierżawcy działek od miasta muszą wystąpić do wojewódzkiego geologa o koncesję na poszukiwanie bursztynu. Jeśli go tam znajdą i geolog to potwierdzi, będą musieli wystąpić o kolejną koncesję na wydobycie. Mieczysław Twardowski wycenia pozyskanie dwóch koncesji, stworzenie dokumentacji wraz z projektem zagospodarowania złoża na 40 – 50 tys. zł. Specjaliści dodają, że jedna koncesja, wyłącznie na wydobycie, w zupełności by wystarczyła. Tymczasem obecnie w Polsce nikt jej nie ma. Ministerstwo Ochrony Środowiska poinformowało nas, że udzielono jedynie 15 koncesji na poszukiwanie złóż. Według geologa pomorskiego aż 13 pochodzi z Pomorza. Władze Gdańska liczą, że dzięki ich inicjatywie pojawią się wreszcie koncesje na wydobycie. Robert Pytlos, pełnomocnik prezydenta Gdańska ds. bursztynu, zapowiada też otwarcie w przyszłym roku giełdy tej kopaliny. – To wszystko ma prowadzić do legalizacji wydobycia bursztynu. Chcemy, by był klasyfikowany tak jak inne kamienie jubilerskie – mówi Pytlos. Giełda pomoże ustabilizować też ceny. – Cena bursztynu uzależniona jest od jakości i wielkości bryłek. Im większe, tym droższe. Za kilogram bursztynu dobrego – średniej wielkości bryłek odpowiednich do obróbki – trzeba zapłacić 250 – 300 euro. Są i tańsze – mówi Zbigniew Strzelczyk. Giełda ma też pomóc w certyfikacji bursztynu (potrzebne jest to m.in. ze względu na pojawianie się fałszywego, z Chin) i sprawdzaniu jego pochodzenia.Pierwszy pozytywny efekt wydzierżawienia działek przez miasto już widać. Zdaniem naszych rozmówców rosyjskie firmy nie podniosły kolejny raz cen surowca, choć to zapowiadały.– W ciągu dziesięciu lat cena bursztynu wzrosła o kilkaset procent, a co za tym idzie, wzrosły ceny wyrobów – mówi Mariusz Gliwiński. Potwierdza to Krzysztof Skrok, którego firma Golden Amber – jak sam mówi – jest największą hurtownią bursztynu w kraju. Jej obrót w ciągu ośmiu miesięcy bieżącego roku wyniósł 3 mln zł. – W ciągu pięciu lat cena surowca wzrosła o minimum 100 proc. Sprowadzamy go głównie z Rosji, ale i z Ukrainy. 95 proc. importu pochodzi z Kaliningradu. W Polsce kupujemy tylko od jednej firmy. Nieliczne statystyki różnie podają wielkość produkcji jantaru. Ministerstwo Ochrony Środowiska poinformowało „Rz”, że „uzysk bursztynu zbieranego na plażach w ostatnich latach kształtuje się na poziomie kilku ton rocznie (4 – 6), a wydobycie bursztynu ze złóż nie jest prowadzone”. Golden Amber sprzedaje surowiec w 40 – 50 proc. do Polski, resztę głównie do Chin, krajów arabskich i Litwy.Zdaniem naszych rozmówców rośnie zainteresowanie bursztynem w UE. Dziś ponad 90 proc. wyrobów z bursztynu na rynku niemieckim pochodzi z naszego kraju. Po filmie „Jurasic Park” (w bursztynie znaleziono gen dinozaura) pokochały go Amerykanki (największa część eksportu trafia właśnie do USA) i Japonki. Wykorzystują to już polskie firmy, np. Batycki, eksportując produkty z narodowym kamieniem. Lidia Popiel, pierwsza ambasador bursztynu, ma przywracać modę na niego także wśród Polek.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL