Świat

Niemcy piją na umór

Co weekend w niemieckich szpitalach lądują setki pijanych na umór nastolatków. Zatrwożona nadużywaniem alkoholu przez młodzież niemiecka minister ds. rodziny Ursula von der Leyen chciała wytypować handlowców, którzy sprzedają alkohol bez względu na wiek klientów, za pomocą zakupów kontrolowanych. Pod okiem policji trunki mieli kupować nawet 14-latkowie.
– Taka akcja zdemoralizuje uczestniczącą w niej młodzież – stwierdzili jednak przeciwnicy pomysłu i minister musiała wycofać projekt ustawy. Przygotowuje jednak następny, bo po każdym weekendzie w szpitalach lądują setki pijanych na umór nastolatków. Głośny jest przypadek 16-letniego Lukasa, który w ciągu nocy wlał w siebie 50 kieliszków tequili.
Lekarze przez miesiąc bezskutecznie walczyli o jego życie. Niedawno 14-letnia dziewczyna w stanie alkoholowego zamroczenia wyskoczyła z czwartego piętra. Cudem przeżyła.Wielu polityków nie godzi się jednak nawet na wprowadzenie zakazu sprzedaży alkoholu dla niepełnoletnich. Obecnie nawet 16-latkowie mogą kupić wszystkie trunki. – Tak powinno być nadal. Piwo i wino są tradycyjnymi niemieckimi napojami. Stanowią część naszej kultury – mówi Bernhard Kaster, jeden z liderów CDU. Wtóruje mu plejada polityków z innych partii, a nawet minister rolnictwa i ochrony konsumentów Horst Seehofer z CSU. A statystyki alarmują: 18 proc. Niemców w wieku 11 – 15 lat już dwa razy w życiu się upiło. To o trzy punkty procentowe więcej niż w Polsce i o osiem więcej niż we Francji. – Trzeba młodzieży ograniczyć dostęp do alkoholu. Na tym polega skuteczna ochrona praw dziecka – twierdzi kryminolog Christian Pfeiffer.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL