Sztuka

Ciała kreatywnie użyte

Rzeczpospolita
Czy sztuki można nauczyć? Wielu twórców daje odpowiedź przeczącą. Ale z pewnością można talentowi wyjść naprzeciw – w szkole i na uczelni. Mówi o tym wystawa w Zachęcie „Warianty. Pracownia Grzegorza Kowalskiego 2006/7”
Ekspozycję tę szczególnie polecam osobom zainteresowanym edukacją plastyczną i stosowanymi w akademiach metodami. W końcu historia tzw. Kowalni – najsłynniejszej dziś pracowni na Wydziale Rzeźby warszawskiej ASP – sięga lat 70. XX wieku, kiedy Grzegorz Kowalski był asystentem u Jerzego Jarnuszkiewicza. Już wtedy obydwaj pedagodzy stosowali niekonwencjonalne sposoby nauczania; proponowali zadania z pogranicza konceptualizmu. Wypada też przypomnieć postać Oskara Hansena, zmarłego przed dwoma laty architekta i rzeźbiarza, u którego swego czasu Kowalski studiował i zapoznał się z jego teorią Formy Otwartej.
W PRL była to najbardziej nowatorska pracownia w kraju. Jednak prawdziwą sławę Kowalnia (bo już wówczas zaczynał funkcjonować ten termin) zdobyła w połowie poprzedniej dekady. Wtedy to u profesora Kowalskiego broniło dyplomu kilku geniuszy, bez których dziś nie może się obyć żadna poważna wystawa. Chodzi o trio: Katarzyna Kozyra, Artur Żmijewski i Paweł Althamer. Dodałabym jeszcze Katarzynę Górną, też wybitnie zdolną, lecz jakoś mniej lansowaną. O reszcie mało kto pamięta.
Ale absolwenci Kowalni nie zapomnieli o doświadczeniach, które stały się ich udziałem w czasie studiów. Bo to były eksperymenty z pogranicza teatru, szamaństwa i sekretnych rytuałów z gatunku „braterstwa krwi”. Sposób nauczania w Kowalni polegał – i nadal polega – na poszerzaniu wyobraźni, wykształceniu nieufności do stereotypów i… zrozumieniu mowy ciała. Obnażonego, niekiedy skonfrontowanego z naturą, innym razem zderzonego z przedmiotem. Słowem – ciała kreatywnie użytego w sztuce. Toteż uczniowie Kowalskiego na początek musieli pozbyć się skrępowania własną nagością. Nie należy jednak sądzić, że nikt przed Grzegorzem Kowalskim tego nie robił. Pierwowzorów trzeba szukać w Bauhausie, a nawet… w konserwatywnej Ameryce. „Warianty” są też zaproszeniem wystosowanym do widzów. Jak poczuliby się wpisani w ruchome elementy „Kompozycji manipulacyjnej” (ocalałego z 1966 roku zabytku)? Jakich odpowiedzi udzieliliby na kwestie, które padają w wideo „Winda”? Polecam wszystkim, którzy lubią intelektualne zagadki. Zachęta, pl. Małachowskiego 3, tel. 022 827 58 54, www.zacheta.art.pl; wystawa czynna do 11.11
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL