Świat

Największa kraina na świecie

Rzeczpospolita
Wszyscy wiedzą, gdzie leży, ale nikt nie jest pewien, gdzie się kończy i zaczyna. Wiadomo powszechnie, że są tam wielkie jeziora i płyną potężne rzeki, ale różne źródła podają różne ich liczby. Była więzieniem narodów, ale rzadko się pamięta, że dla wielu jest też ojczyzną. Syberia - pisze Michał Książek.
Największa, bo rozciąga się na prawie 13 milionach kilometrów kwadratowych między Oceanem Lodowatym, Mongolią, Pacyfikiem a Uralem. – To prawie tyle co dwie Sahary albo sześć pustyń Gobi – jak zauważył spotkany w pociągu transsyberyjskim Rosjanin.

Sto rubli nie pieniądze

Niewinne wyrażenie „pójść na jezioro” albo „na ryby” na Syberii nierzadko oznacza kilkugodzinny marsz. A „na jagody” wyjeżdżają Sybiracy na kilka dni, bywa, że całą wioską. Dzieci wysyłane z Irkucka, nieoficjalnej stolicy regionu, „do babci na wieś” podróżują pociągiem przez pół kontynentu. Gdzieś na zagubionym w tajdze czy w górach peronie odbiera je ktoś z bliskich.Na Syberii ogromna jest też kolej. Najdłuższe połączenie Moskwa–Władywostok, dziewięć tysięcy kilometrów, pociąg pokonuje w osiem dni. Kto się wybierze w tę podróż, zrozumie, dlaczego na Syberii mówią: sto rubli nie pieniądze, tysiąc kilometrów nie odległość.

Co dzień inny krajobraz

Siedząc kilka dni w pociągu, zrozumiemy, że Syberia nie ma jednego charakterystycznego krajobrazu. Zaskakuje już jej przedsionek, czyli góry Ural. W miejscu, w którym przecina je nasyp, nie są właściwie górami, lecz rozległymi pagórami, takimi większymi Górami Świętokrzyskimi. Z malowniczych uralskich dolin pociąg wyjeżdża na mokradła Niziny Zachodniosyberyjskiej, gdzie step spotyka się z tajgą. Przez półtorej doby ma się wrażenie, że świat jest jedną wielką dziką łąką, poprzerastaną tu i ówdzie brzozowymi laskami. Jeżeli kogoś uśpi ta monotonia, na pewno obudzi go donośny stukot kół na mostach przerzuconych nad potężnymi rzekami: Irtyszem, Tobołem i Obem. Są tak szeroko rozlane, że na ich pokonanie pociąg potrzebuje dobrych kilku minut. Za kolejną z nich, Jenisejem, na horyzoncie pokażą się Góry Stanowe i Sajany – górskie łańcuchy ciągną się stąd aż po Ocean Spokojny. Momentami nasyp biegnie dosłownie po ich stokach, kluczy dolinami strumieni, ginie na długie minuty w tunelach i wspina się na przełęcze. A wszystko to w cieniu szczytów, za którymi leży najgłębsze jezioro na świecie.

Piękny Bajkał

To jezioro to oczywiście Bajkał. Gdyby je umieścić na mapie Polski, ciągnęłoby się łukiem od Suwałk gdzieś za Zieloną Górę. Ósme co do wielkości jezioro świata, i najgłębsze. Ale to nie 1637 m głębokości robi wrażenie na przyjezdnych. Syberyjskie morze zniewala urodą: w krystalicznie czystej wodzie przeglądają się górskie szczyty i klify, u podnóży których można zwykle znaleźć ukryty skrawek piaszczystej plaży.Stoki okalających jezioro gór pokrywa tajga nazywana przez botaników tajgą jasną. Rosną w niej głównie modrzewie i sosny, co powoduje, że jest w niej dużo światła, w odróżnieniu od tajgi ciemnej, w której występują świerk, limba i jodła. W cieniu tajgi ciemnej można odpoczywać w górach południowej Syberii.Wieczna zmarzlina i niska temperatura nie pozwalają drzewom osiągać imponujących rozmiarów. Rosnące na klifach i urwiskach sosny i modrzewie są bardzo stare, ale małe i pokręcone.

Papieros dla ducha

Dla rdzennych mieszkańców Syberii, Buriatów, Bajkał był świętym morzem zamieszkiwanym przez duchy. Duchom owym trzeba było składać ofiary. Do dziś nad brzegiem jeziora spotyka się buriackie obo albo burchany, czyli święte miejsca, w których bądź to na drzewie, bądź na kopczyku kamieni zostawia się gospodarzowi Bajkału małą ofiarę: papierosa, monetę, kieliszek wódki czy skrawek materiału. Przy burchanach zatrzymują się nawet prawosławni, niewierzący i europejscy turyści. Zawsze przecież lepiej złożyć ofiarę.Jednak prawdziwie buriacka świątynia to dacan. Większość Buriatów wyznaje lamaizm, pozostali szamanizm, a niewielki procent prawosławie. Najwspanialsze dacany można oglądać w południowej Buriacji – w Iwołgińsku i Gusinooziersku.Buriaci to naród myśliwych i pasterzy krów od wieków żyjący nad świętym morzem. Stało się ono ważnym elementem ich wierzeń, tematem pieśni i legend. Jedna z nich mówi o pochodzeniu Angary, córki Bajkału, jedynej rzeki wypływającej z jeziora. W myśl podania surowy ojciec, Bajkał, nie chciał zgodzić się na ślub Angary z Jenisejem. Za uciekającą na zachód córką rzucał potężne skały i góry. Angarze udało się jednak połączyć z ukochanym, ale po dziś dzień płynie przez górzystą krainę, z trudem pokonując liczne progi, wodospady i przewężenia.

Jakuci, Eweni, Chakasi...

Żyjący nad Bajkałem Buriaci to tylko jeden z wielu rdzennych narodów zamieszkujących Syberię. Niektóre z nich mają swoje republiki, jak np. Jakuci, Tuwińcy, Chakasi czy Ałtajczycy. Inne są mniej liczne, jak Nieńcy, Eweni, Nanajowie, Chantowie, Mansowie. A jeszcze inne tak małe, że zamieszkują raptem dwie wioski. Jak np. Jukagirzy z Jakucji, których jest około 1500, czy Orokowie z Sachalina, których jest nie więcej niż 350. Ruchliwością zaskakują wszędobylscy Ewenkowie. Nie mają, co prawda, własnej republiki w Federacji Rosyjskiej, lecz spotkać można ich właściwie w każdym zakątku Syberii. Na Zabajkalu hodują reny, w Buriacji konie, nad Bajkałem łowią ryby, nad Doliną Tunguską polują.

Kły mamutów wychodzą z ziemi

W niewielu zakątkach świata polowanie i połów ryb mają tak duże znaczenie dla ludzi jak na Syberii. Polowanie i łowienie to podstawa utrzymania się przy życiu, bo od upadku ZSRR wiele sowchozów i kołchozów, jedynych dawców miejsc pracy na syberyjskiej prowincji, nie istnieje. Rybałką często zajmują się kobiety – rzeka czy jezioro często są tam w pobliżu domu, a w domu zawsze jest wędka. Ryby na Syberii wędzi się, suszy, soli, czasem zjada na surowo. W wiosce Kumora w górach na Zabajkalu zaproszony zostałem na rybałkę. Na miejscu okazało się, że rybałka oznacza kluczenie łodzią po rzekach i wyciąganie sieci pełnych szczupaków, okoni i wielkich karasi. Zimą rzeki i jeziora skuwa lód. Niedostępna kraina staje wtedy otworem przed każdym, kto się nie boi i umie prowadzić samochód po lodzie. Z Jakucka, Irkucka, Bracka, Nowosybirska, Norylska i dziesiątków innych miejscowości lodowym szlakiem ruszają kolumny ciężarówek z zaopatrzeniem dla zagubionych w tundrze i tajdze wiosek i kopalń. Zima jest tu błogosławieństwem. W niejednej wsi oznacza zaopatrzenie w produkty niewidziane od miesięcy.W lecie temperatura w niektórych rejonach Jakucji, przez które przebiega biegun zimna, przekracza 30 st. C. Podczas upałów olbrzymie połacie tajgi odcięte są od świata tysiącami kilometrów kwadratowych bagien i błota. Wieczna zmarzlina pokrywająca dwie trzecie Syberii rozmarza w wierzchniej warstwie, zamieniając się w pułapkę dla samochodów i ludzi. W północnej Jakucji mieszkańcy wiosek wychodzą wtedy na poszukiwanie kości i kłów mamutów, które wydobywają z lodowej brei. W odległych zakątkach tajgi nad Indygirką można się natknąć na całe cmentarzyska tych przedpotopowych zwierząt. Wielkie ciosy sterczą tam z ziemi jak korzenie.Miejscowi próbują sprzedawać kość przyjezdnym, ale turystów tam mało. – W ciągu roku widziałem trzech, ty jesteś czwarty – mówi sklepikarz z Kebergene, eweńskiej wioski za kołem polarnym. Zresztą to zbyt duży souvenir, by pomieścić go w plecaku. Lepiej już zabrać skórę sobola bądź szyszkę limby syberyjskiej.

Wydeptane ścieżki

W górach nad Angarą, Leną, Indygirką, Kołymą i Bajkałem turystów wciąż mało, choć dziś Syberia nie jest już tak niedostępna jak kiedyś. Południowe rubieże krainy dostępne są przez nasyp Kolei Transsyberyjskiej. Jej odgałęzienia zaprowadzą do Tuwy, na Ałtaj, nawet do Mongolii i Chin. Północno-wschodnie obszary Rosji łączą z Europą tory Bajkalsko-Amurskiej Magistrali Kolejowej. BAM dowiezie nad Pacyfik, a nawet do Jakucji. Do wielu miejsc na północy można dotrzeć drogą powietrzną, co jest jednak w Rosji kosztowne. Południowe części krainy łączy trasa samochodowa. Ponoć pozbawiona miejscami asfaltu, ale przejezdna. Wycieczka często zamienia się na Syberii w wyprawę. Nie oznacza to jednak, że jest szczególnie niebezpiecznie. Górskie szlaki są co prawda nieoznakowane, ale doskonale widoczne – w górach nad Bajkałem wzdłuż każdej prawie rzeki myśliwi i rybacy wydeptują ścieżki. Tak samo w Jakucji, na Zabajkalu czy w Ałtaju. Idąc więc wzdłuż rzeki, często natrafimy na jakiś dukt wiodący zazwyczaj na pobliską przełęcz. Oczywiście dobrze mieć ze sobą miejscowego myśliwego bądź rybaka za przewodnika. Jeżeli jednak zostaniemy tylko z mapą i kompasem, mając doświadczenie w chodzeniu po górach, nad Bajkałem poradzimy sobie bez problemu. Wygodnie jest organizować wypady, zaczynając np. od górskich stacji bajkalskiego odcinka BAM. Wiele tam dolin, które otwierają się w kierunku nasypu kolejowego, a łączą ze sobą przełęczami. Rozpocząwszy wędrówkę od torów, można przejść przełęczą do kolejnej doliny i zakończyć trekking przy torach, w innym miejscu.

Pieśń przeciw niedźwiedziom

– A co z niedźwiedziami? – pytają mnie często znajomi wybierający się na Syberię. Otóż Ewenkowie wędrując z karawaną renów przez tajgę, nie na polowaniu, ale po prostu zmieniając miejsce obozowania, donośnie śpiewają. Śpiewają pieśń, której nikt nigdy nie zapisał, bo jej słowa za każdym razem są inne. Górale śpiewają o tym, co przytrafiło się im w ostatnich dniach, co ich otacza, co zamierzają robić, dokąd się udają. Długo byłem przekonany, że to tylko znakomita próbka ich bogatego folkloru. Okazuje się, że ma też praktyczny wymiar – dzikie zwierzęta słysząc z daleka ludzi, uciekają. – Jedynie nagle zaskoczony miszka bywa niebezpieczny – wyjaśnił mi ewenkijski myśliwy. Choć na Syberii nie znajdziemy pięciogwiazdkowego hotelu (przyjdzie nam spać w sianie bądź we wsi), choć nie znajdziemy znakowanego szlaku (przyjdzie nam się zdać na mapę i wspierać kijem), to spotka nas tam ogromna przyjemność, jaką daje wędrowanie. Bo to czynność, która potrzebuje przestrzeni i ciszy. A tego na Syberii aż nadto.Chyba że natkniemy się w tajdze na śpiewających ludzi jadących na renach!

Pociągiem

Najtaniej na Syberię dojedziemy koleją. Bilet z Warszawy do Moskwy kosztuje 300 zł. Cena biletu z Moskwy do Omska, Nowosybirska, Irkucka czy Siewierobajkalska zależy od klasy pociągu i wagonu, jaki wybierzemy, i waha się od 150 do 600 zł.W pociągach dalekobieżnych w całej Rosji do wyboru mamy wagon płackartnyj, kupiejnyj i luks.Najtańszy z nich to tzw. płackarta. Tych wagonów jest w składzie transsyberyjskim najwięcej. Wyglądają jak polskie kuszetki, ale nie ma w nich ścian oddzielających przedziały od korytarza. Poza tym wzdłuż korytarza, prostopadle do czteroosobowych przedziałów, rozmieszczone są jeszcze dwa tzw. bokowyje miesta (górne i dolne). W jednym wagonie mieści się 54 pasażerów.Bilet w płackartie z Moskwy do Nowosybirska kosztuje 180 zł, do Irkucka ok. 300 złotych, do Władywostoku ok. 400 złotych. Płackarty są godne polecenia, bo są tanie i bezpieczne. Bezpieczeństwa pasażerów, a także powagi Rossijskoj Żelieznoj Dorogi w każdym wagonie strzeże dwóch konduktorów, często płci żeńskiej.W wagonie kupiejnym, który przypomina polskie sypialne, bilety ogólnie są o około 40 proc. droższe. Czteroosobowe przedziały są zamykane. Wagony luks, jeszcze droższe, mają przedziały dwuosobowe z umywalkami. Na korytarzu wiszą drogie draperie, a w powietrzu unosi się zapach odświeżacza. Raz na jakiś czas włączana jest klimatyzacja.

Samolotem

Za podróż z Warszawy do Moskwy zapłacimy 1500 – 1700 zł. Z Moskwy możemy już lecieć Aerofłotem do wielu syberyjskich miast: bilet do Nowosybirska, uważanego za stolicę Syberii, kosztuje 800 – 900 zł, do Jakucka około 1600 zł, do Irkucka nie taniej niż 1000 zł. Kto chce uprościć dojazd może kupić w Aerofłocie bilet Warszawa – Irkuck z przesiadką w Moskwie za 2450 zł.Do Siewierobajkalska również można dolecieć ze stolicy Rosji, przesiadając się w Irkucku na samolot wewnętrznych linii lotniczych Irkuck – Siewierobajkalsk. Bilet z Irkucka kosztuje około 400 zł.Z Irkucka do Siewierobajkalska można też popłynąć wodolotem. Podróż przez cały Bajkał trwa 12 godzin. W lecie wodolot kursuje dwa razy w tygodniu. Cena 140 zł.

Autor radzi

Polecam wariant łączony podróży – na wschód pociągiem, a z powrotem samolotem. Przejazd Szlakiem Transsyberyjskim okaże się nie tylko niedrogi, ale też nie lada atrakcyjny dzięki widokom za oknem i obserwacjom obyczajowym. Nitka Transsibu wiedzie z Moskwy przez Omsk, Nowosybirsk, Tajszet, Irkuck, Bajkał do Władywostoku. W Tajszecie zaś od Kolei Transsyberyjskiej odchodzi nasyp Bajkalsko-Amurskiej Magistrali Kolejowej. W odróżnieniu od Transsibu obiega ona Bajkał od północy i dociera nad Pacyfik na wysokości Cieśniny Tatarskiej. Po dotarciu nad Ocean Spokojny czy Bajkał można wrócić już samolotem.

Gdzie nocować

Tekst i zdjęcia: Michał Książek
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL