Nauka

Najpierw bunt, później walka

Problemowi niepłodności towarzyszą silne emocje. Poziom stresu wywołany tym faktem porównuje się do tego, jaki występuje w chorobie nowotworowej - prof. Waldemar Kuczyński z AM w Białymstoku.
Jak wielu mężczyzn ma trudności, by zostać ojcem?
Waldemar Kuczyński: Problemy z bezpłodnością dotykają ok. 15 proc. dorosłej populacji. Przekładając ten wskaźnik na liczby, okazuje się, że trudności z posiadaniem dziecka ma w Polsce aż 1,5 miliona par. W mniej więcej połowie przypadków przyczyna leży po stronie mężczyzny. W sumie więc problem bezpłodności dotyczy w naszym kraju ok. 750 tys. mężczyzn. Pod tym względem sytuacja w Polsce nie odbiega od tej, jaka jest w innych krajach europejskich. Czy panowie inaczej niż panie reagują na informację, że nie mogą mieć dzieci?
Wielu się załamuje. Często silniej przeżywają problem, w związku z czym wymagają większego wsparcia niż kobiety. Rzutuje to na ich życie intymne czy zapał do pracy. Są słabsi psychicznie. Pamiętam przypadek mężczyzny, u którego seria badań wykazała, że jego organizm nie produkuje plemników. W końcu poddał się jeszcze innemu, z którego wynikło, że jednak może zostać ojcem. Jego reakcja była wręcz histeryczna, na granicy normalności. Ale trzeba też dodać, że problemowi niepłodności towarzyszą silne emocje. Poziom stresu wywołany tym faktem porównuje się do tego, jaki występuje w chorobie nowotworowej. W przypadku wszystkich pacjentów schemat ich postępowania jest mniej więcej podobny: najpierw się buntują: nie, to nie może być prawda; z czasem akceptują problem, by w końcu podjąć z nim walkę. W jaki sposób leczy się męską bezpłodność? Nie mamy właściwie żadnego leku, który mógłby pomóc w poprawieniu parametrów nasienia. Jedynym, ale bardzo skutecznym sposobem jest sztuczne zapłodnienie. Jesteśmy w stanie pomóc w aż 98 proc. przypadków. Mimo upośledzenia nasienia wielu naszych pacjentów może być tak samo dobrymi ojcami jak panowie posiadający bardzo dobre plemniki. Pod tym względem w znacznie gorszej sytuacji są kobiety. Czy w ciągu ostatnich lat stosunek do leczenia niepłodności uległ zmianie? Zwiększa się świadomość na temat nowych możliwości terapii. Dawniej winą za brak dzieci w związku obarczano kobietę. Problemowi w znacznie większym stopniu niż dzisiaj towarzyszył wstyd. W związku z czym panowie rzadziej podejmowali starania, by wyjaśnić sytuację i ją zmienić.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL