fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Libia: ropy w tym roku już nie będzie

Bloomberg
Hubert Kozieł
Cena ropy Brent wzrosła w poniedziałek, głównie z powodu interwencji w Libii, o ponad 2 proc. w porównaniu z piątkiem, przekraczając 115 dol. za baryłkę
Rynek szykuje się na to, że libijska ropa szybko nie popłynie do Europy. Analitycy wskazują, że stan taki może się utrzymać do końca roku, co przyczyni się przez jakiś czas do utrzymania cen surowca na wysokim poziomie.
Libia jeszcze do niedawna była największym producentem ropy w Afryce Północnej. W styczniu wydobywała 1,82 mln baryłek ropy dziennie, czyli około 2 proc. światowej produkcji. Obecnie, według libijskich danych, wydobywa mniej niż 400 tys. baryłek dziennie. To skutek działań wojennych oraz ewakuacji zachodnich specjalistów.
Eksperci nie wykluczają, że siły wierne Kaddafiemu będą niszczyć infrastrukturę naftową. – Największym ryzykiem dla spółek naftowych jest to, że ich instalacje zostaną zniszczone, co sprawi, iż trudno będzie wznowić produkcję po zakończeniu konfliktu – twierdzi Alessandro Marrone, analityk w rzymskim instytucie AIA.
2 proc. światowej produkcji ropy w 2010 r. pochodziło z Libii
– Spodziewamy się, że w 2011 r. na eksport trafi bardzo mało libijskiej ropy. Oczywiście sytuacja polityczna może się jeszcze mocno zmienić – wskazuje Lawrence Eagles, strateg surowcowy z banku JPMorgan Chase.
Czy doprowadzi to jednak do poważnych zwyżek cen surowca? Już raczej nie. – Rynek  i tak zdołał wliczyć do ceny ropy przewidywaną całkowitą utratę libijskiej produkcji. Premia za ryzyko jest bardzo duża. Musiałoby więc dojść do poważniejszej eskalacji konfliktu, by ceny poszły jeszcze bardziej w górę – wyjaśnia Tobias Merath, strateg z Credit Suisse.
 
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA