Opinie

Nowoczesna e-Polska w Europie

Dziś, gdy CBA pilnuje, by podatek korupcyjny nie obciążał firm, możliwa jest totalna liberalizacja działalności gospodarczej – pisze były premier Kazimierz Marcinkiewicz
Niech historycy sprzeczają się o to, kiedy w naszej przeszłości mieliśmy taką narodową i państwową szansę jak obecnie. Nie ulega bowiem wątpliwości, że Polska dziś posiada ogromną szansę na cywilizacyjne odrobienie wieloletnich zaległości. Możemy dokonać szybkiego skoku cywilizacyjnego poprzez modernizację naszego kraju, radykalne podniesienie poziomu i jakości naszego życia.
Największym potencjałem, można nawet powiedzieć skarbem, jakim dysponujemy, jest człowiek, a właściwie ludzie. Młode pokolenie to ponad 10 milionów Polaków w wieku od 18 do 35 lat. Wszyscy rozpoczynali swoje dorosłe życie już w wolnej i demokratycznej Polsce, jeszcze cały czas trochę nieporadnej, podlegającej transformacji społecznej i gospodarczej, ale jednak wolnej, a nie komunistycznej. Co więcej, przez ostatnie 27 lat wszyscy żyliśmy pod pełnym mądrości, dobra i dumy „parasolem” Jana Pawła II. Jego życie wśród nas odcisnęło na nas pozytywne piętno, i to na nas wszystkich: wierzących i niewierzących. Ta młoda Polska jest uzupełniona dodatkowymi bardzo korzystnymi potencjałami. Musimy do nich zaliczyć przede wszystkim ogromne środki finansowe z Unii Europejskiej. Do tego wysoki, przewyższający wszystkie analizy i przewidywania wzrost gospodarczy. Dodajmy niską inflację i genialne wyzwanie w postaci Euro 2012. Jak wykorzystać, a przynajmniej nie zmarnować tej wielkiej szansy?
Transformacja z gospodarki centralnie sterowanej do wolnorynkowej ma swoje oczywiste wady, ale ma także zalety. Nie musimy przemierzać tych samych szlaków co pozostałe kraje wolnorynkowe. Powinniśmy postawić na stworzenie e-Polski, kraju powszechnie stosującego komunikację internetową. To zadanie wybitnie spoczywa na administracji państwowej, która powinna naśladować rozwiązania stosowane w zawsze najbardziej otwartej na nowoczesne, ale tanie i skuteczne, i zawsze bezpieczne rozwiązania – bankowości. Niestety, mamy tu wieloletnie zaniedbania, także zaniedbania ostatnich lat. Nowoczesny świat zmierza w kierunku „ochipowania” obywatela. Za pomocą jednej karty rozliczam wszystkie swoje powinności z administracją państwową: z ZUS i urzędem skarbowym, z funduszem zdrowia i policją, a może też z bankiem i ubezpieczalnią. Dzięki temu zakładanie i prowadzenie działalności gospodarczej, a także rozliczanie podatków, czy komunikacja z ZUS będą mogły się odbywać drogą elektroniczną. Doprowadzenie do takiego stanu rzeczy wymaga upowszechnienia Internetu. Za kilka lat dostęp do Internetu będzie musiał być darmowy, jak darmowe jest wejście do centrum handlowego. Wbrew pozorom postulat skoku w nowoczesność może być ważnym elementem przywracania pozycji naszego kraju w Unii Europejskiej. Jednym z celów, jakie powinniśmy postawić naszej polityce europejskiej, może być doprowadzenie do radykalnego zwiększenia nakładów na badania i rozwój w budżecie UE. Polityka wzmacniania największych uniwersytetów europejskich, tworzenia Europejskiego Instytutu Technologicznego z oddziałem we Wrocławiu (decyzja w 2008 roku), podjęcie konkurencji ze Stanami Zjednoczonymi w tworzeniu gospodarki opartej na wiedzy powinno stać się naszą, polską specjalnością i być pozytywnym elementem budowania naszych relacji wewnątrz Unii. Ważnym warunkiem budowania młodej Polski jest oddanie zarządzania modernizacją Polski trzydziestolatkom. W Polsce i poza nią, na przykład w Londynie, pracuje ogromna rzesza świetnie wykształconych, niezmiernie ambitnych, mających już całkiem pokaźne, bogate doświadczenie młodych Polaków. Jednocześnie w administracji, w agencjach i funduszach oraz gospodarce związanej z państwem jest kilka tysięcy stanowisk kierowniczych. To właśnie ci ludzie mają obok polityków największy wpływ na przebieg procesu modernizacji naszego kraju. Większość tych stanowisk powinna trafić na rynek polityki zarządzania zasobami ludzkimi ze specjalną ofertą dla młodych Polaków. Młodzi Polacy są nieprawdopodobnie w porównaniu z innymi narodowościami przedsiębiorczy. To kolejny element tego wielkiego polskiego potencjału. Jednakże w Polsce nie da się sprawnie i uczciwie gospodarować. Liczba obciążeń biurokratycznych nałożonych na podmioty gospodarcze jest zatrważająca. Założenie firmy, a następnie prowadzenie działalności gospodarczej oraz rozliczanie się dokumentacyjne i finansowe z naszą administracją jest drogą przez mękę. Zajmuje wiele godzin w tygodniu i szczególnie mocno obciąża kosztami małe i średnie firmy. Likwidacja obciążeń biurokratycznych nałożonych przez prawodawstwo na gospodarkę wymaga rewolucji. Konkurencja globalna zachęca do radykalnych kroków. Totalna liberalizacja prowadzenia działalności gospodarczej byłaby takim krokiem. Powiadomienie o rozpoczęciu prowadzenia działalności gospodarczej, a następnie rozliczanie jej w urzędach skarbowych byłoby rozwiązaniem doskonałym. Zwłaszcza że powstały instytucje, jak Centralne Biuro Antykorupcyjne, do pilnowania, by podatek korupcyjny nie obciążał gospodarki. Być może także bardziej odważne uproszczenie VAT, a w przyszłości wprowadzenie jednej niższej niż obecnie stawki byłoby mocno prorozwojowe. Jeśli największym naszym potencjałem jest człowiek, to musimy postawić na dalszy rozwój, tym razem jakościowy, polskiej nauki i edukacji. Postawienie polskiej nauki na nogi wymaga wielu wieloletnich zmagań i działań, a przybliżenie nauki gospodarce będzie jeszcze trudniejsze. Najważniejsze jest jednak zrobić pierwszy krok, postawić na rozwój szkolnictwa wyższego. Warto szczególną uwagę poświęcić kilku wybranym uczelniom, dziś najlepszym. Takie uczelnie powinny w krótkim czasie stać się Harvardami Europy Środkowej i Wschodniej, a może nawet częściowo także Azji. Niezbędne jest finansowe wsparcie wybranych uczelni, radykalne rozszerzenie kształcenia w języku angielskim, zgromadzenie najlepszej, własnej i zapraszanej kadry, szerokie otwarcie na studentów zagranicznych, wprowadzenie nowoczesnych metod zarządzania uczelniami, kształceniem i pracami badawczymi. Polskę stać na to, by na przykład: na SGH wykładali jako profesorowie wizytujący najlepsi ekonomiści amerykańscy, na Politechnice Warszawskiej najlepsi informatycy, biofizycy czy prawnicy na uniwersytecie, a medyczne sławy na Akademii Medycznej. Łatwo sobie wyobrazić, jak ich semestralne czy roczne „wizyty” zmieniłyby te uczelnie. I studentów, i naszych wykładowców. Kilkadziesiąt milionów rocznie z budżetu państwa i samorządów, a świat akademicki zacznie się zmieniać. Wydaje się też, że potrzebą chwili jest otwarcie uniwersytetów w Londynie i Dublinie, by ułatwić kontynuację kształcenia „tej Polsce”. Nietrudno też wyobrazić sobie sytuację kilkudziesięciu, a może nawet kilkuset rocznie stypendiów dla najlepszych absolwentów. Stypendiów umożliwiających im studia doktoranckie czy MBA na najlepszych uczelniach świata z umową na odpracowanie stypendium na naszych najlepszych uczelniach, w gospodarce i administracji po powrocie. W ten sposób zainwestujemy w młodą elitę tak bardzo potrzebną każdemu narodowi do rozwoju. Konieczne jest też przekształcenie organizacji i finansowania nauki. Utworzenie Narodowej Agencji Technologii na wzór Finlandii jest jedynie pierwszym, ale koniecznym krokiem. Za nim muszą pójść rewolucyjne przekształcenia w Polskiej Akademii Nauk oraz radykalne, rozumiane jako jeszcze bardziej rewolucyjne zmiany w jednostkach badawczo-rozwojowych. Warto zdawać sobie sprawę z faktu, że jeśli polski i obecny w Polsce biznes nie włączy się w to dzieło budowy nowej jakości polskiej nauki, to efekty nie zostaną osiągnięte. Nowoczesne technologie przynoszą wymierne korzyści. Dobitnie udowodnił to Ryszard Krauze, inwestując w Bioton. Wydaje się niezbędne włączenie przedsiębiorców do takiego programu.Dlaczego mieliby nie sponsorować najlepszych profesorów wizytujących na europejskiej rangi polskich uczelniach? Dlaczego mieliby nie tworzyć programu stypendialnego dla genialnych młodych Polaków kończących studia w Polsce? Dlaczego mieliby nie sponsorować studiowania w naszym kraju studentów ukraińskich czy chińskich? Dziś tego nie robią albo robią w skali mikro, bo system nie jest przyjazny dla zmian, dla nowej jakości. Bo nie ma przykładu i skali. Efekt dla tak dużego kraju jak nasz można osiągnąć tylko skalą. A przyszłość nie czeka, przyszłość wyjeżdża. Za kilka lat pozycja Polski w świecie będzie w ogromnej mierze pochodną siły, sprawności i nowoczesności naszego państwa, a to zależy wyłącznie od człowieka, czy raczej od ludzi. My, w odróżnieniu od np. naszego wielkiego sąsiada, nie dysponujemy ropą i gazem, ale dysponujemy większym bogactwem narodowym, młodą Polską. Warto konkurować i pokazać, co albo kto tak naprawdę w dzisiejszym świecie się liczy, co albo kto jest najważniejszy. Osobiście stawiam na „kto”. Autor od października 2005 do lipca 2006 r. był premierem, obecnie jest dyrektorem w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju w Londynie
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL