Muzyka

Eksperymentowanie z dźwiękiem

Fabryka Trzciny trzeci raz zaprosiła twórców najważniejszego nurtu sceny niezależnej – awangardowych producentów elektroniki
Free Form Festival to prezentacja nowoczesnej muzyki i sztuk wizualnych. Przez dwa dni, oprócz koncertów, odbywały się pokazy filmów oraz wystawy projektantów sztuki użytkowej.
Festiwal rozpoczął się występem polskiego Nejmano Project. Publiczność mogła poznać awangardową stronę współczesnej elektroniki, opartą na hałasach i szumach, wspieranych dźwiękami gitary. Więcej słuchaczy przyciągnęli jednak Francuzi z zespołu Poni Hoax. Ich występ był jednym z najlepszych koncertów festiwalu. Grupa łączy elektronikę z rock’n’rollem, punkiem i disco. Uwagę widzów skupiał na sobie wokalista – barwą głosu i scenicznym zachowaniem przypominał Iana Curtisa z Joy Division.
Koncert angielskiej gwiazdy Hexstatic stanowił połączenie występu didżeja z wizualizacjami tworzonymi na żywo, do których wykorzystali m.in. teledyski Queen i Madness. Brytyjczycy tworzą jeden z najbardziej znanych projektów, w których muzyka i obraz stanowią nierozerwalną całość. Świetnie zaprezentowali się Niemcy z Mouse on Mars. To ważny zespół dla miłośników współczesnej sceny elektronicznej. Raczyli publiczność skomplikowanymi rytmicznie utworami, wzbogaconymi dawką kontrolowanego hałasu. Nie bez powodu są porównywani z brytyjskim mistrzem awangardy – Apheksem Twinem. Drugi dzień festiwalu zdominowały występy najbardziej oczekiwanych gwiazd – Parova Stellara i Jimiego Tenora & Kabu Kabu. Stellar zdobył w Polsce popularność, bo jego utwory trafiały na składanki serii „Pinacolada”. Niedawno ukazał się jego trzeci album „Shine”. Na festiwal przyjechał z pięcioosobowym zespołem, zaprezentował niezwykle ciepłą i przebojową muzykę z elementami jazzu i funkowych rytmów. Występ Jimiego Tenora & Kabu Kabu był punktem kulminacyjnym imprezy. Podobnie jak poprzednie koncerty artysty w Polsce, także i ten kończył się owacją. Funk, jazz i electro w wykonaniu Tenora i jego zespołu to ekstraklasa współczesnej muzyki rozrywkowej. Kapitalne improwizacje oparte na prostym funkowym rytmie przywodziły na myśl jazzrockowe dokonania Herbiego Hancocka czy Milesa Davisa z czasów „Bitches Brew”. Dawno nie byłem świadkiem tak dobrego koncertu. Trzecia edycja Free Form Festival udała się przede wszystkim dlatego, że prezentowała artystów eksperymentalnych i bardziej komercyjnych. Byłoby lepiej, gdyby przy takim nagromadzeniu wykonawców impreza trwała o jeden dzień dłużej. Część publiczności, wyraźnie zmęczona intensywnością występów wychodziła zaraz po koncertach gwiazd.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL