Styl życia

Makary będzie Makaronem a Tytus Tyfusem

Rzeczpospolita, Tomasz Wawer
Krystyna Doroszewicz o tym, że imię odmładza, postarza, ośmiesza lub dodaje prestiżu
Rz: Na straży polskich imion stoją kolejno: urzędnik stanu cywilnego, Rada Języka Polskiego, w końcu Naczelny Sąd Administracyjny. Czy to nie jest ograniczanie władzy rodzicielskiej, i to w tak ważnej kwestii jak wybór imienia dla dziecka?
KRYSTYNA DOROSZEWICZ: Polska jest jednym z niewielu krajów, w których istnieją takie ograniczenia. Przez wielu cudzoziemców postrzegani jesteśmy pod tym względem jako państwo restrykcyjne. Uważam jednak, że ma to głęboki sens. Rodzice bardzo często kierują się przy wyborze imienia emocjami, chwilowymi fascynacjami, a nie dobrem dziecka. Nie są dalekowzroczni, nie mają świadomości, jakie skutki niesie ze sobą ich wybór. Albert Mehrabian, znany amerykański naukowiec, podkreśla, że jest to decyzja, której konsekwencje trwają przez całe życie. Wykazał, że imię może wpływać na nasz stosunek do noszącej je osoby. Wyróżnił cechy charakteru - sukces, towarzyskość, etyczność - i sprawdzał, które z nich przypisujemy konkretnym imionom. Okazało się na przykład, że krótkie męskie imiona kojarzone są z sukcesem, długie - z etycznością. Polskie bariery, które pani wymieniła i nazwała strażnikami polskości, ja nazwałabym uświadamiaczami. Rada Języka Polskiego nie tyle zakazuje, ile uprzedza o konsekwencjach rodzicielskiej decyzji. Restrykcyjna jednak nie jest. Przecież pula polskich imion przez cały czas się powiększa.
Jakie konsekwencje ma pani na myśli? U dzieci z imionami źle dopasowanymi, ośmieszającymi rozwija się lęk w kontaktach z innymi, nieśmiałość, czasem nerwice. Jest to groźne, bo dyskryminacja z powodu imienia zaczyna się dość wcześnie, już podczas pierwszych relacji z rówieśnikami. Czytałam o rodzicach, którzy upierali się, by nazwać swoją córkę Inna. Nie ma nic bardziej krzywdzącego. Psychologia dowodzi, że żadne dziecko nie chce być "inne". Problemem może być też nie tyle imię dziwne, ile niefortunnie zbite z nazwiskiem. Jeśli chłopiec nosi nazwisko Mickiewicz i da mu się imię Adam, to będzie cierpiał, jeśli nie okaże się orłem z polskiego. Niedobre są imiona, które "nie rosną" wraz z dzieckiem. Poziomki i Malinki nie będą czuły się dobrze ze swoim imieniem jako dorosłe kobiety. Rodzice nie wiedzą też, że ich dziecko może być przezywane, jeśli jego imię będzie trudne do wymówienia. Proszę mi wierzyć, że Makary będzie Makaronem, a Tytus - Tyfusem. Nie jestem przeciwna imionom nietypowym, ale należy myśleć o tym, jak będą odbierane przez otoczenie na każdym etapie życia. Problem nieakceptacji swego imienia występuje chyba tylko w dzieciństwie? Dorośli oddzielają słowo od osoby. To prawda. Dorośli, nawet jeśli nie lubią swego imienia, są z nim silnie związani i rzadko chcą je zmieniać. Raczej używają najładniejszej formy lub imienia drugiego. Albo wręcz zaczynają doceniać jego oryginalność. Najmłodsze dzieci też nie mają problemów z akceptacją swego imienia. Przejmują opinie rodziców. Jeśli mama mówi dziecku, że jego imię jest piękne, to ono wierzy, że tak jest. Problem zaczyna się w szkole podstawowej. Dlaczego imię jest tak ważne? Jest identyfikatorem człowieka. Najbardziej powszechnym, bo funkcjonującym w każdym czasie i pod każdą szerokością geograficzną. Nazwisko jako powszechny obowiązek zaczęło funkcjonować w Polsce dopiero w XIX wieku. Imię było od zawsze. Nasza tożsamość kształtuje się na bazie imienia. Młody człowiek aż do okresu dojrzewania myśli: imię to ja. Imię pełni ważne funkcje w życiu - psychologiczne, kulturalne, społeczne. Czy to prawda, że są w nim zakodowane informacje o jego właścicielu? "Imię mówi więcej niż tysiąc słów" - stwierdził niemiecki badacz i psycholog prof. Udo Rudolph. Podpisuję się pod tym. Imię informuje o płci i narodowości. Może też zdradzać wiek. Dowiedziono, choć nie znamy jeszcze przyczyn zjawiska, że są imiona typowe dla pewnych pokoleń. W Polsce na przykład Krystyna czy Grażyna były popularne w latach 50. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że większość Krystyn w Polsce ma ok. 50 lat. Imię może też postarzać lub odmładzać. Modne będzie pełniło tę drugą funkcję, a nosząca je osoba będzie postrzegana jako bardziej przebojowa i inteligentna. Jedna z moich studentek badała atrakcyjność imion na podstawie ogłoszeń matrymonialnych. Jacek otrzymywał dużo więcej odpowiedzi niż Henryk, choć opisywali siebie tak samo i byli w tym samym wieku. Badania psychologów i socjologów wykazują też, że niektóre imiona są typowe dla grup społecznych. I tak ci, którzy są w gorszej sytuacji, preferują imiona nietypowe, obce, jak Virginia czy Arletta. Polska elita, zwłaszcza intelektualna, wybiera imiona raczej zwyczajne: Stanisław, Franciszek, Helena. Być może nawiązują w ten sposób do swoich rodzinnych tradycji, z których jest dumna, lub do polskości. Podziały te nie są oczywiście sztywne. To tylko tendencje. Niemniej jednak imiona mogą być pewną linią demarkacyjną pomiędzy grupami społecznymi. Czym kierują się rodzice, nadając dziecku nietypowe imię? To problem trudny do zbadania. Pod względem psychologicznym nasuwa się przypuszczenie, że kryją się za tym oczekiwania rodziców. Ci, którzy wywodzą się z rodzin, którym w jakiś sposób się nie powiodło, mogą myśleć, że piękne, nietypowe imię odmieni los ich dziecka, że jemu ułoży się lepiej. Ponadto dziś niemal każdy pragnie być wyjątkowym, wyróżniać się. Imię jest najłatwiejszym sposobem. Wystarczy popatrzeć, jak wykorzystują to gwiazdy estrady. Jak nowe imię-pseudonim kreuje ich nową tożsamość. Innym powodem mogą być osobiste aspiracje rodzica. Kobieta, stając się matką, wchodzi w nową życiową rolę. Być może uważa, że lepiej być matką Gracjany niż Ani. Co takiego mają w sobie imiona Jakub i Julia, że od sześciu lat są najpopularniejsze? Naprawdę nie wiem. Przyjrzyjmy im się uważnie. Są krótkie i zgrabne. Ładnie brzmią, a nawet, co jest ważne, nie tylko formą gramatyczną, ale właśnie brzmieniowo podkreślają męskość Jakuba i kobiecość Julii. Nie niosą ze sobą żadnych złych skojarzeń. Wręcz przeciwnie, Jakub kojarzy się z osobą silną, dynamiczną, Julia - ze zrównoważoną. Będą jeszcze utrzymywać się w czołówce, bo im częściej się z imieniem stykamy, tym bardziej je akceptujemy i lubimy. Potem, nie ma się co łudzić, spadną z listy najpopularniejszych. Gdy zaczną występować nagminnie, ludzie będą ich unikać.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL