Historia

O armii austro-węgierskiej

Polski historyk wojskowości kpt. Edward Izdebski o armii ustro-węgierskiej:
„Jeśli chodzi o samo narzędzie wojny, jakim jest armja, to jej rozbudowa w Austro-Węgrach przed wojną nie dotrzymywała nigdy kroku zbrojeniom innych mocarstw. Źródłem tego były trudności finansowe (...), a jeszcze więcej chaos polityczny o podłożu narodowościowem, społecznem i państwowo-prawnem. (...) Szczególnie zaniedbaną bronią była artylerja, zarówno pod względem liczebności, jak i przestarzałego materjału i zaopatrzenia w amunicję. Kawalerja, stosunkowo bardzo liczna, posiadała dobre wyrobienie jeździeckie, ale swoją organizacją, wyekwipowaniem i umundurowaniem nie była przystosowana do nowoczesnych norm walki: prawie obca i niechętnie widziana była dla niej walka piesza. Natomiast piechota wnosiła do armji pełne wartości bojowe; szczególnie dobrze postawione było indywidualne wyszkolenie strzeleckie i ćwiczenia marszowe, cierpiała jednak na szczupłości stanów pokojowych. Wyszkolenie wojska opierało się na nowoczesnych zasadach, za wyjątkiem wyszkolenia kawalerii (...) Żołnierz rekrutujący się z dziesięciu różnych narodowości monarchji był sam w sobie niezły. Na każdych 100 żołnierzy przypadało 25 Niemców, 23 Węgrów, 13 Czechów, czterech Słowaków, dziewięciu Serbo-Kroatów (Chorwatów), ośmiu Polaków, ośmiu Rusinów (Ukraińców), siedmiu Rumunów i jeden Włoch. Główny rdzeń wywodził się ze stanu chłopskiego, ale też ludność miast i okręgów przemysłowych dostarczała na ogół dobrego materjału żołnierskiego. (...) Korpus oficerów zawodowych składał się prawie w 3/4 z oficerów narodowości niemieckiej i tkwił jeszcze głęboko w dawnych tradycjach służby cesarzowi. Jego wyszkolenie fachowe stało na wysokości zadania, ale wartość przeciętnego oficera jako samodzielnego i świadomego swej siły dowódcy nie chodziła w parze z jego teoretycznem przygotowaniem; również kierowanie żołnierzem obcym mu często duchem i językiem nastręczało poważne trudności. W chwili mobilizacji wpłynął nowy element – oficer rezerwowy, wnoszący ze sobą różnorodność narodowościową, kulturalną i społeczną. Nie posiadając, jak w armji niemieckiej, ducha i poczucia kastowości, stanowił on czynnik odrębny i z pierwszym niezgrany, a często niezadowolony z formalnego i faktycznego upośledzenia w karierze służbowej”.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL