Społeczeństwo

Ameryka może stracić tureckiego sojusznika

Projekt rezolucji Izby Reprezentantów USA w sprawie ludobójstwa Ormian dokonanego przed niemal wiekiem wywołał zawieruchę polityczną w Waszyngtonie.
Rezolucja dotyczy wydarzeń z lat pierwszej wojny światowej, gdy w Turcji zginęło około półtora miliona Ormian. Dokument ma charakter symboliczny, ale historia i symbolika okazują się mieć ogromne znaczenie. Do zablokowania projektu uchwały Izby, określającej wydarzenia sprzed 90 lat mianem “ludobójstwa”, którego dopuściły się ówczesne władze tureckie, wezwał kongresmenów sam prezydent George W. Bush. – Przyjęcie tej rezolucji wyrządziłoby wielkie szkody w relacjach z naszym kluczowym sojusznikiem w NATO i w wojnie z terrorem – oświadczył. Podobnie uważają sekretarz stanu Condoleezza Rice i szef Pentagonu Robert Gates.
Jak podaje “Washington Post”, turecki rząd, chcąc zapobiec przyjęciu dokumentu, podjął w ostatnich tygodniach ofensywę polityczną na Kapitolu, zatrudniając kilka firm lobbingowych za łączną sumę ponad 300 tysięcy dolarów miesięcznie. Działania Ankary stara się storpedować wpływowa diaspora ormiańska, która dysponuje jednym z najsilniejszych lobby etnicznych w Ameryce. Jak dotąd to Ormianie są górą: pod projektem podpisała się większość członków Izby Reprezentantów. Wczoraj Komisja Spraw Zagranicznych Izby przegłosowała rezolucję; jej akceptacja niemal gwarantuje, że dokument zostanie przyjęty przez całą Izbę. Ośmioro byłych sekretarzy stanu USA wysłało list do Nancy Pelosi, demokratycznej przewodniczącej Izby, wzywając ją do zablokowania procesu ratyfikacji dokumentu. Pelosi, w której okręgu wyborczym mieszka wielu Ormian i która jest współautorką projektu rezolucji, twardo obstaje przy swoim, co wywołuje wściekłe reakcje niektórych republikanów. Bush: – Rezolucja zaszkodzi relacjom z naszym kluczowym sojusznikiem w NATO i w wojnie z terrorem
– Prowadzimy dwie wojny, grozi nam nuklearna konfrontacja, my tymczasem chcemy kopnąć w twarz naszego jedynego sojusznika na Bliskim Wschodzie, który udziela nam rzeczywistej pomocy – stwierdził republikański członek komisji Dan Burton. Na początku tygodnia prezydent Turcji Abdullah Gul skierował do prezydenta Busha list, w którym zagroził, że rezolucja zniszczy relacje obu państw. Turecki rząd rozważa też możliwość interwencji zbrojnej w północnym Iraku, gdzie – jak twierdzi – ukrywają się rebelianci z Partii Pracujących Kurdystanu. W ostatnich dniach nasilili oni ataki terrorystyczne na tureckie wojska. Interwencja oznaczać może otwarcie nowego frontu w regionie Iraku uważanym dotąd za najbardziej stabilny.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL