Podatki

Niewykonane orzeczenie o zwrocie akcyzy, czyli ciąg dalszy batalii obywateli o swoje

SPINKA
Problemy ze zwrotem niesłusznie pobranej akcyzy po raz kolejny ukazują, że prawo wspólnotowe, mechanizmy jego stosowania oraz fundamentalne dla tego prawa założenie o „uprawnionej jednostce” i „zobowiązanej administracji” nadal pozostają w świecie bajek – uważa Tomasz Tadeusz Koncewicz, adwokat, adiunkt w Katedrze Prawa Europejskiego i Komparatystyki Prawniczej Uniwersytetu Gdańskiego
Dowodzi tego niewykonanie przez Polskę wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w tzw. sprawie akcyzowej (C-313/05).
Obecnie obywatel znajduje się w niedopuszczalnej z perspektywy państwa prawa (art. 2 konstytucji), zasady zaufania do państwa oraz wspólnotowych zobowiązań Polski, jasno i autorytatywnie wyłożonych przez Trybunał (art. 90 traktatu), sytuacji niepewności i zdania na łaskę i niełaskę organów administracji. Rozumowanie, że był zobligowany do uiszczenia podatku oraz konsekwencja, z jaką administracja tej należności się domagała (mimo podnoszonych cały czas wątpliwości co do jego legalności), można przeciwstawić sytuacji dzisiejszej, w której obywatel się domaga od administracji stosownego postępowania, równie sprawnego jak przy poborze podatku, a w odpowiedzi spotyka go dowolne i nieznajdujące oparcia w obowiązujących przepisach przedłużanie terminów załatwienia sprawy.
W ten sposób po raz kolejny postępowanie administracji jest zdominowane nie przez perspektywę pozytywną (trzeba postępować jak najszybciej, aby pobrany bezprawnie podatek zwrócić), lecz negatywną (co zrobić, aby raz już pobranego podatku nie zwrócić). Jest to nowa wersja sytuacji sprzed wydania wyroku przez Trybunał w sprawie polskiej akcyzy. Wtedy urzędnicy zasłaniali się oczekiwaniem na stanowisko Trybunału. Dzisiaj, gdy wyrok już jest i jasno wykłada nasze zobowiązania członkowskie, organy administracji są nadal bierne, wskazując tym razem brak przepisów i procedur. Tymczasem, wobec bezpośredniego skutku prawa wspólnotowego, ani regulacja, ani wyimaginowane procedury nie są nikomu (poza urzędnikami) potrzebne. Problem polega jednak na tym, że urzędnik nadal nie jest w stanie samodzielnie wydać decyzji na podstawie prawa wspólnotowego, która byłaby nie po jego myśli. Tymczasem prawo wspólnotowe to integralny element polskiego systemu prawnego i obowiązkiem każdego organu administracji jest jego pełne, efektywne i niezwłoczne stosowanie. Nie może on zasłaniać się argumentem, że nie ma określonej kompetencji lub że kwestionowany przepis krajowy formalnie nadal obowiązuje czy też że procedura już została zakończona. Najwyższy już czas, aby postępowanie administracji wobec obywatela było równie staranne i skrupulatne, jak wtedy gdy to administracja dochodzi przestrzegania obowiązków obywatela wobec państwa. Jak więc wyegzekwować to, co w sposób naturalny należy się od państwa? Wyroki Trybunału powinny być wykonane tak szybko jak to możliwe (bez zbędnej zwłoki). Reguła ta dotyczy także orzeczeń wstępnych. O ile nie ulega wątpliwości, że długotrwałe niewykonanie orzeczenia wstępnego z 18 stycznia 2007 r. może już dzisiaj stanowić podstawę do wystąpienia przez Komisję ze skargą przeciwko państwu, o tyle z racji czasochłonności z perspektywy jednostki ta opcja nie jest satysfakcjonująca. W wyroku z 21 czerwca 2007 r. (w połączonych sprawach C-231/06, C-232/06, C-233/06, Emilienne Jonkmann) Trybunał nie pozostawił żadnych złudzeń. Stwierdził mianowicie, że gdy z orzeczenia wstępnego wynika, iż prawo krajowe pozostaje w niezgodności z prawem wspólnotowym, obowiązkiem państwa jest jak najszybsze usunięcie niezgodności, tak aby „prawa podmiotowe, które jednostki wywodzą z prawa wspólnotowego, korzystały z pełnego skutku”. Dla dzisiejszej oceny postępowania organów celnych kluczowe jednak jest podkreślenie przez Trybunał, że tak długo, jak środki krajowe przywracające stan zgodny z prawem wspólnotowym nie zostały uchwalone przez krajowego ustawodawcę, zasada niedyskryminacji wymaga przyznania osobom znajdującym się w grupie dyskryminowanej „tych samych korzyści jak w przypadku osób znajdujących się w grupie uprzywilejowanej”. Skoro bezczynność organów trwa i nic nie wskazuje, by miała się zakończyć, obowiązkiem sądu administracyjnego orzekającego jako sąd wspólnotowy, w oparciu o bezpośrednie przepisy tego prawa, jest ochrona praw podmiotowych obywateli i zagwarantowanie im pełnej efektywności tu i teraz. Co to oznacza w rzeczywistości? W tym celu sąd administracyjny musi nie tylko odmówić zastosowania przepisu niezgodnego z prawem wspólnotowym (co, jak pokazuje orzecznictwo, nie nastręcza problemów) bez oczekiwania na jego usunięcie z krajowego porządku prawnego, lecz także „zastosować wobec osób wchodzących w skład grupy dyskryminowanej te same reguły co wobec osób uprzywilejowanych” (tak w sprawie Jonkmann). W tym wypadku zadziałać musi klasyczne „bezpośrednie upoważnienie” (ang. direct empowerment) sądu krajowego przez prawo wspólnotowe. Sąd musi nie tylko w odpowiedni sposób interpretować swoją jurysdykcję (np. skargę na bezczynność), lecz w razie potrzeby dokonać jej adaptacji, by zapewnić, że prawo podmiotowe, którego źródło stanowi prawo wspólnotowe, jest rzeczywiście efektywne. Dzisiaj więc, w świetle przywołanego orzeczenia Trybunału i stwierdzonej uprzednio akcyzowej dyskryminacji, obywatel może domagać się od sądu zwrotu nienależnie pobranego podatku. Kwestia późniejszych ewentualnych rozliczeń między administracją celną a importerami w świetle przepisów, które mają zostać uchwalone, jest obecnie kwestią drugorzędną. Organy celne powołujące się na brak stosownych przepisów w istocie pozbawiają prawo do zwrotu podatku jakiejkolwiek efektywności. W pierwszym rzędzie należy przywrócić obywatela do stanu sprzed uiszczenia podatku akcyzowego, chroniąc w ten sposób istotę jego prawa podmiotowego oraz zaufanie do państwa, a dopiero na drugim planie postawić interes fiskalny państwa, w tym wypadku nadużywany i realizowany wbrew prawu wspólnotowemu. Tylko wówczas obywatel powróci do naturalnej dla siebie pozycji podmiotu uprawnionego, który oczekuje na sprawne, sprawiedliwe i przejrzyste załatwienie sprawy przez zobowiązaną administrację nieuciekającą w niezrozumiałe rozliczenia i kalkulacje, które za wszelką cenę mają wykazać tezę korzystną dla państwa, że nic się nie należy. Także tylko z tej perspektywy możemy oceniać wiarygodność wszechobecnych zawsze zapewnień, że państwo działa w interesie swoich obywateli i jest po ich stronie. Pisząc o tym, nie zapominam jednak o aspekcie najważniejszym i najsmutniejszym. Nie mam bowiem złudzeń, że apel o respektowanie praw obywateli i pełne stosowanie prawa wspólnotowego tu i teraz jak zwykle pozostanie wołaniem na puszczy. Promyk nadziei pozostaje jedynie w tym, że zostanie wysłuchany przez sędziego.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL