Sylwetki

Jerzy Borucki i Andrzej Grabowski chcą przejmować

Jerzy Borucki (z lewej) oraz Andrzej Grabowski zaczęli tworzyć Polmlek ponad dwie dekady temu. Dziś to jedna z największych firm mleczarskich w Polsce
polmlek
Andrzej Grabowski i Jerzy Borucki: Łączy ich nie tylko Polmlek. Ich wspólną pasją są średniowieczne bitwy
Grabowski i Borucki mają powody do zadowolenia. W 2010 r. przychody stworzonej przez nich grupy Polmlek sięgnęły ok. 1,6 mld zł. Były o kilkanaście procent wyższe niż przed rokiem. Dziś to jedna z największych firm w branży.
Poprawę wyniku zawdzięczają nie tylko ekspansji na rynku krajowym, którą opierają m.in. na marce Warmia. Udało im się także zwiększyć eksport, m.in. do Rosji, Rumunii oraz na Węgry. Zadowoleni są także ze sprzedaży do krajów azjatyckich, które kupują od nich głównie mleko w proszku, masło i sery topione. Nie wszystko jednak układa się po myśli wspólników. Zakładając Polmlek na początku lat 90., przyjęli, że chcą rozwijać się głównie poprzez przejęcia. Jeszcze na początku 2009 r. wydawało im się, że potrzebują zaledwie roku, aby przychody
Polmleku sięgnęły 2 mld zł. Tymczasem od dłuższego czasu nie mogą przekonać do mariażu żadnej spółki mleczarskiej. – Dopóki na rynku panują korzystne warunki, firmy są niechętne fuzjom – narzeka Andrzej Grabowski. Z negocjacji jednak nie rezygnują. Wspólnicy – każdy wraz ze swoimi rodzinami ma po 50 proc. udziałów w Polmleku – podzielili się obowiązkami. Grabowski koncentruje się na szukaniu sposobów rozwijania firmy. Borucki odpowiada za jej finanse i kadry. Początki Polmleku to handel mlekiem w proszku i kazeiną. To właśnie tym zajmował się wcześniej sam Grabowski. Po pewnym czasie wspólnicy uznali, że powinni zająć się także produkcją. Pierwszy zakład mleczarski w Gąsewie k. Makowa Mazowieckiego kupili 17 lat temu. Dziś w ich grupie, której centrala znajduje się w Pułtusku, jest 11 spółek. Polmlek dzierżawi także Ostrowię. Grabowski i Borucki liczą, że uda im się kupić ten zakład. Najbardziej atrakcyjna jest dla nich marka. Grabowski i Borucki poszukiwania drogi rozwoju dla Polmleku nie chcą ograniczać wyłącznie do mleka. W 2008 r. przymierzali się do kupienia Polmosów Bielsko-Biała i Józefów. Uznali jednak wówczas, że Ministerstwo Skarbu Państwa chce za nie zbyt dużo. Wspólników łączy nie tylko firma, ale także pasja. Obaj od kilku lat biorą udział w rekonstrukcjach bitwy grunwaldzkiej. Andrzej Grabowski jako piechur, a Jerzy Borucki w roli jeźdźca. Jako zamożnym miłośnikom średniowiecza brakowało im tylko zamku. Właściwego obiektu szukali długo. W końcu za 15 mln zł kupili zamek w Gniewie. Chcą zainwestować w niego ok. 100 mln zł. Ich pasją są nie tylko średniowieczne bitwy. Andrzej Grabowski w wolnych chwilach gra na saksofonie i akordeonie. Jego wspólnik gra w tenisa.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL