fbTrack

Ekonomia

Elektrownie czekają na derogacje

Fotorzepa, Rafał Guz rg Rafał Guz
Energetycy liczą na darmowe uprawnienia do emisji CO2, by realizować inwestycje i uniknąć podwyżek cen
Energetycy i eksperci apelują o jak najszybsze przyjęcie prawa, które umożliwi im skorzystanie z darmowych pozwoleń na emisję dwutlenku węgla, a w konsekwencji i realizację inwestycji. A ich brak skutkować będzie podwyżkami cen energii, i to drastycznymi. – Nawet z derogacją (darmowymi uprawnieniami – red.) elektryczność w Polsce w 2013 r. musi zdrożeć o kilkanaście procent, zaś bez niej zapłacimy o 50 proc. więcej – ocenia ekspert branży, profesor Politechniki Warszawskiej Krzysztof Żmijewski. [wyimek]280 złotych będziemy płacić za 1 MWh energii, gdy wywalczymy zmiany[/wyimek]
Z jego wyliczeń wynika, że jeśli polskie firmy dostaną w 2013 r. pulę 70 proc. bezpłatnych pozwoleń, to energia może zdrożeć o kilkanaście procent – ok. 33 zł na megawatogodzinie. Teraz kosztuje ok. 200 zł. Natomiast jeśli od razu w 2013 r. elektrownie będą płacić za wszystkie pozwolenia na emisję, to zdrożeje co najmniej o 100 zł. Chodzi o cenę tzw. energii czarnej, bo po uwzględnieniu kosztów odnawialnych źródeł te ceny będą i tak wyższe – z derogacją ponad 280 zł za 1 MWh, a bez derogacji ok. 390 zł. [srodtytul]Derogacje, czyli mniejsze podwyżki [/srodtytul]
Profesor Żmijewski szacuje, że jeśli uprawnienia do emisji kosztować będą – jak prognozuje KE – 39 euro za tonę, to polski rynek uprawnień w sektorze elektroenergetycznym po 2012 r. będzie mieć wartość ok. 5,8 mld euro, czyli 23 mld zł rocznie. – Przy uwzględnieniu faktu, że w pierwszym roku obowiązywania derogacji 70 proc. uprawnień będzie przyznawane za darmo, za resztę zapłacimy ok. 7 mld zł – wyjaśnia ekspert. Nie wiadomo, w jakim tempie derogacja będzie redukowana w kolejnych latach. Polskie firmy spodziewają się, że od 2013 r. nadal będą mogły korzystać z nieodpłatnych uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Przypomnijmy, że ich nadzieja opiera się na wynegocjowanym w grudniu 2008 r. porozumieniu, które pozwala w latach 2013 – 2020 na przejściowy przydział bezpłatnych uprawnień do emisji. Zdaniem ekspertów unijna dyrektywa dotycząca handlu uprawnieniami ma wiele niejasnych zapisów, brak m.in. jednoznacznie określonego zakresu i warunków korzystania z derogacji oraz ustalenia, kto jest ich beneficjentem. Gdyby nowe bloki energetyczne nie dostały nieodpłatnych uprawnień, a miałyby je stare, nieinwestujące elektrownie, to byłby sygnał, że nie opłaca się uruchamiać nowych mocy przed 2020 r., tj. przed wygaśnięciem derogacji. [srodtytul]Kłopotliwa ustawa[/srodtytul] Polskie władze dyskutują z KE o przydziale uprawnień, ale efekty rozmów nie są dla nas korzystne. Kluczem do sukcesu jest szybkie przyjęcie przez polski parlament odpowiednich przepisów. Chodzi o ustawę o wspólnotowym systemie handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych, dzięki której z darmowych pozwoleń będą mogły korzystać planowane elektrownie. – Jeśli szybko ta ustawa nie zostanie przyjęta i nowe elektrownie nie zdążą wejść do systemu przed końcem czerwca, nie skorzystają z derogacji – przekonywał prof. Żmijewski. Ostrzegał, że skoro bez derogacji nie będzie się opłacało budować nowych bloków, to od 2013 r. cena hurtowa energii wzrośnie. Poseł Andrzej Czerwiński, szef parlamentarnego zespołu ds. energetyki, przekonywał, że Sejm chce przyśpieszyć prace nad ustawą i są duże szanse na uchwalenie jej do połowy kwietnia. – Ministerstwo Środowiska kończy prace, więc rząd mógłby zaakceptować projekt w przyszłym tygodniu – mówił „Rz” Czerwiński. – Terminy stają się coraz bardziej napięte, ale wybór jest prosty: albo będą derogacje i inwestycje, albo nie. Jak podała PAP, KE zdecydowała w czwartek, że przedłuży wprowadzony w ubiegłym tygodniu zakaz wykonywania transakcji uprawnieniami do emisji CO2 w następstwie wykrycia cyberataków m.in. w Czechach (CEZ stracił tam prawa do emisji o wartości 10,5 mln euro). Maria Kokkonen, rzeczniczka KE, nie potrafiła powiedzieć, jak długo zakaz będzie obowiązywał. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=a.lakoma@rp.pl]a.lakoma@rp.pl[/mail][/i] [ramka][b]Stanisław Tokarski, prezes PKE należącego do grupy Tauron[/b] Niestety, widzimy istotne zagrożenia dla wykorzystania przez Polskę derogacji i odsunięcia w czasie do 2020 r. obowiązku zakupu wszystkich uprawnień do emisji CO2. Nie chodzi tylko o ustawę o systemie handlu emisjami, bo tę raczej nasz parlament przyjmie na czas. Znacznie poważniejszym problemem jest brak dobrych uzgodnień z Komisją Europejską co do zasad, na jakich możemy skorzystać z derogacji. Niestety wytyczne przygotowane przez Brukselę raczej mają nas zniechęcić do skorzystania z derogacji niż pomóc. Jeśli przegramy tę batalię, to nie będzie porażka sektora energetycznego, ale społeczeństwa i gospodarki. Sama elektroenergetyka faktycznie bez darmowych pozwoleń będzie miała problem z wykonaniem inwestycji i zacznie inwestować w nowe – drogie – niskoemisyjne technologie. A wysokie nakłady i koszty produkcji energii z nich po prostu uwzględni w cenach. To oznacza drastyczne podwyżki. Ich prognozy są bardzo niepokojące. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL