Prezes nie zawsze dostanie wygórowaną odprawę

Odwołani menedżerowie nie mogą być pewni niebotycznych rekompensat za utratę posady, choć mają je zagwarantowane w umowach. Według sądów ich wysokość to nadużycie prawa
Pieniądze, jakie dostają menedżerowie usuwani z władz spółek, rzeczywiście porażają. Przykładowo: Marek Józefiak, były szef Telekomunikacji, otrzymał 5,5 mln zł, Igor Chalupec, eksprezes Orlenu, 1,5 mln zł, trzej dawni członkowie zarządu Pekao SA po 3,6 mln zł, a Banku Handlowego - aż 15 mln zł. Ostatnio głośno było o byłych prezesach Orlenu: Zbigniewie Wróblu i Jacku Walczykowskim, którzy zażądali przed arbitrażem 11 mln zł. To sumy niewyobrażalne dla przeciętnego człowieka, nawet z przyzwoitymi zarobkami. Sądy odmawiają jednak przyznania tych apanaży. Odwołują się do poczucia sprawiedliwości społecznej.Wszędzie na świecie członkowie władz spółek dostają bezpieczne, odpowiedzialne stanowiska i sute uposażenia. W Polsce menedżerowie nie mają lekkiego życia. Rada nadzorcza czy wspólnicy mogą ich odwołać w każdej chwili, a im nie wolno zaskarżyć tego do sądu (patrz: uchwała siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 1 marca br.; sygn. II...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL