Konsumenci

Notariusz potrzebny także przy umowie przedwstępnej

Kupujący mieszkanie u dewelopera powinien zawrzeć umowę przedwstępną notarialnie. Wtedy ma gwarancję, że cena lokalu ani inne ustalenia umowy się nie zmienią
Coraz częściej klienci dewelopera kupują kota w worku. Nie mają pewności, że nie wycofa się z umowy lub nie podniesie drastycznie ceny lokalu. Tak było z deweloperem Włodarzewska.
- Podpisaliśmy umowę przedwstępną z Włodarzewską. Chcieliśmy to zrobić u notariusza, ale deweloper się nie zgodził. Teraz otrzymaliśmy od niego pismo, że zamierza podnieść cenę mkw. mieszkania o 46 proc., gdyż zdrożały materiały budowlane -mówi Paweł Jarnot. - Zastanawiamy się, co dalej zrobić.
-Najlepiej, żeby kupujący zawierali umowę przedwstępną w formie aktu notarialnego i zadbali jeszcze, by nie miała klauzul waloryzacyjnych dotyczących ceny mieszkania -uważa mec. Tomasz Tatomir z kancelarii Chałas i Wspólnicy. - Wówczas unika się przykrych niespodzianek, takich jak podwyżka ceny mieszkania. Obie strony umowy mają bowiem obowiązek dotrzymać jej postanowień. W razie zaś sporu klient dewelopera ma prawo pójść do sądu i żądać sprzedania mieszkania po cenie z notarialnej umowy. Forma ta ma jeszcze jedną zaletę. Gdy deweloper wycofuje sięze sprzedaży mieszkania, bo znalazł nabywcę, który zapłaci więcej, zawsze można żądać od niego przeniesienia własności lokalu w sądzie. Wtedy orzeczenie sądowe zastępuje oświadczenie woli dewelopera. Klient powinien też wystąpić do wydziału wieczystoksięgowego sądu rejonowego prowadzącego księgę wieczystą dla nieruchomości z wnioskiem o uczynienie w niej wzmianki o przysługującym mu roszczeniu. Deweloper nie może wtedy sprzedać innej osobie mieszkania, dopóki nie rozstrzygnie się spór w sądzie. - Nikogo nie można jednak zmusić do zawarcia umowy notarialnej - dodaje mec. Tatomir. Gdy więc deweloper odmawia, to nic nie można z tym zrobić. Ale... trzeba szukać takiego, dla którego umowa notarialna nie jest żadnym problemem. Gra jest warta świeczki.Sytuacja klienta, który zawarł z deweloperem nienotarialną umowę, jest znacznie gorsza. Niezbyt go ona chroni przed nieuczciwością kontrahenta. Może się najwyżej domagać w sądzie odszkodowania. Warto wtedy sięgnąć po wyrok Sądu Najwyższego z 30 czerwca 2004 r. (sygn. akt IVCK521/03). Mówi on, że w razie niewykonania umowy powstaje szkoda, za którą można domagać się w sądzie odszkodowania w wysokości stanowiącej różnicę między wartością rynkową mieszkania a jego ceną podaną w umowie. Inną formą obrony jest kwestionowanie w umowie niedozwolonych postanowień. Zawsze też można się zwrócić do rzecznika praw konsumentów. Jest ich 363. Działają w każdym powiecie oraz mieście na prawach powiatu. Masz pytanie do autorki, e-mail: r.krupa@rzeczpospolita.pl Deweloper jest przedsiębiorcą. Musi więc posiadać umiejętność kalkulowania ryzyka inwestycyjnego, a nie obciążać nim później swoich klientów. To oznacza też, że powinien dotrzymywać warunków umowy, i to nie tylko tych dotyczących ceny, ale również innych. Praktyka pokazuje jednak, że często jest inaczej. Radzę więc zawierać umowy przedwstępne w formie notarialnej. Jeżeli deweloper nie chce się na to zgodzić, lepiej zrezygnować z jego oferty. Ryzyko jest bowiem zbyt duże. Nigdy przecież nie będziemy mieli gwarancji, że wprowadzimy się do mieszkania. Walka o odszkodowanie w sądzie jest zaś trudna i żmudna. Nie zawsze też kończy się zwycięstwem.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL