fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Kariera wykładowcy w rękach studentów

Studenci mają oceniać każde prowadzone na uczelni zajęcia. Taki zapis znalazł się w nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym, która zobowiązuje do tego także uczelnie niepubliczne. Na zdjęciu studenci Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Przy ocenie wykładowców uczelnie będą musiały brać pod uwagę opinie studentów o prowadzeniu zajęć
Michał Pasieka, student Politechniki Warszawskiej, co semestr wystawia w specjalnym uczelnianym programie komputerowym oceny wykładowcom. – Dobrze oceniam tych, którzy są zaangażowani w prowadzenie zajęć i potrafią zainteresować tym, o czym mówią – opowiada. – Niskie oceny daję tym, którzy przekazują encyklopedyczne wiadomości i niejasno określają, czego będą wymagać na zaliczeniach.
Od nowego roku akademickiego każde zajęcia na uczelni mają być obowiązkowo ocenione przez studentów. Te opinie mają być brane pod uwagę przy okresowej ocenie pracy każdego nauczyciela akademickiego. Taki obowiązek nakładają na uczelnie zapisy rządowego projektu nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym. Pracują nad nim posłowie. Minister nauki chce, by nowelizacja weszła w życie 1 października 2011 r.
– Anonimowe ankiety pozwalają się dowiedzieć o patologicznych zjawiskach, o których student nie powie wprost rektorowi – mówi Dominik Antonowicz, socjolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. – Studenci napiszą, kto nie przychodzi na zajęcia albo zleca ich prowadzenie asystentowi.
O zobowiązanie uczelni do liczenia się z ich głosem zabiegali sami studenci. Bo teraz ustawa nie mówi wprost, że przy ocenianiu pracy nauczycieli akademickich uczelnie muszą uwzględniać opinię o każdych prowadzonych przez nich zajęciach. – Zależało nam, by wszyscy wykładowcy byli oceniani po zakończeniu zajęć z danego przedmiotu – tłumaczy Bartłomiej Banaszak, przewodniczący Parlamentu Studentów. – Teraz ankiety przeprowadzane są często tylko na niektórych zajęciach, a studenci nie są zachęcani do ich wypełniania.
Uniwersytet Łódzki dopiero w tym roku akademickim wprowadził badanie opinii studentów na wszystkich wydziałach według jednej ankiety. W czasie zimowej sesji uczelnia zapyta studentów m.in. o to, czy wiadomości były przekazywany zrozumiale, czy wykładowca precyzyjnie określił, czego wymaga, czy był obiektywny w ocenach i punktualny, a także czy odnosił się z szacunkiem do studentów.
Antonowicz, który sam jest oceniany przez studentów, zaznacza, że wychwycą oni np. spóźnienie. – Jednak ważniejsze dla mnie jest to, że z ankiet dowiaduję się, co poprawić, np. że za szybko mówię albo że nie zachęcam do włączania się w zajęcia osób, które nie są przebojowe – podkreśla.
Projekt ustawy pozostawia uczelniom decyzję, jak wykorzystać opinie studentów.
Na niektórych z nich już teraz powtarzające się negatywne głosy mają wpływ na kariery naukowców. Tak jest np. na Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie Śląskim czy w Szkole Głównej Handlowej.
– Nauczyciel może stracić premię, jeśli przez kilka semestrów z rzędu będzie źle oceniony – przyznaje Marcin Poznań, rzecznik SGH.
– Rektor już wielokrotnie   wykorzystywał ten element wiedzy o pracowniku dydaktycznym przy podejmowaniu pozytywnych bądź negatywnych decyzji – informuje Magdalena Ochwat, rzecznik UŚ.
Z kolei na UW zdarzało się, że źle oceniany wykładowca był odsuwany od zajęć.
Także dla szkół niepublicznych ważny jest głos studentów.
– Gdy ocena jest bardzo niska, nauczyciel akademicki proszony jest o rozmowę z przedstawicielami władz uczelni – mówi Wergiliusz Gołąbek, prorektor ds. nauczania w niepublicznej Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA