fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Za plagiat odbiorą tytuł profesora?

Pomysł nowej, ostrej kary nie budzi sprzeciwu samych naukowców. Większość uznaje to za dobry sposób walki z plagiatem
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Rząd proponuje, by osobie, która skopiowała pracę, prezydent mógł odebrać tytuł naukowy
– To próba wprowadzenia procedury wyeliminowania nieuczciwych naukowców, którzy naruszają dobre obyczaje akademickie. Chcemy walczyć z tym zjawiskiem, które szkodzi wszystkim, nie tylko plagiatorowi – tłumaczy Piotr Korczala, dyrektor biura Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów.
To ta podległa premierowi instytucja zaproponowała, by badacz złapany na plagiatowaniu mógł zostać ukarany odebraniem tytułu.
Miałoby to dotyczyć tylko profesorów, bo oni zgodnie z obowiązującymi teraz przepisami otrzymują tytuł dożywotnio (nadaje im go prezydent na wniosek Komisji ds. Stopni i Tytułów), a np. doktorów habilitowanych odebraniem tytułu może już ukarać Centralna Komisja.
[srodtytul]Najpierw wyrok [/srodtytul]
Korczala podkreśla, że nie jest to pomysł propagandowy, jeszcze kilka lat temu takich oskarżeń nie było. – Dziś bywa, że musimy się borykać ze środowiskiem naukowca, które go broni – dodaje.
Przepis, który pozwoliłby zabrać tytuł profesora, znalazł się w rządowym projekcie nowelizacji ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym (to jedna z ustaw reformujących naukę, nad którymi pracuje Sejm). Prezydent mógłby pozbawić plagiatora tytułu z własnej inicjatywy lub na wniosek Centralnej Komisji. Jest jednak jeden warunek – profesor musiałby zostać prawomocnie skazany przez sąd za przestępstwo naruszenia praw autorskich.
– Możliwość odebrania tytułu profesora przed wojną miał prezydent, a po wojnie przewodniczący Rady Państwa. Z przepisu wycofano się w końcu, bo został uznany za obraźliwy dla środowiska. Dziś rzeczywistość pokazuje, że takie obostrzenie jest potrzebne – podkreśla Korczala. Jak zaznacza, w pracach magisterskich można zastosować komputerowy program Plagiat, który wyłapie skopiowane frazy. – W pracach habilitacyjnych już nie. Dlatego takie plagiaty często wychodzą po latach, przez przypadek – dodaje.
Odkryć plagiat w pracach habilitacyjnych jest niezwykle trudno, m.in. dlatego, że przepisywane są prace naukowców pisane w obcych językach i jedynie przetłumaczone. Propozycja takiej kary, choć dość ostrej, nie budzi oporu samych naukowców.
– Plagiat to kradzież własności intelektualnej – ocenia prof. dr hab. Katarzyna Chałasińska-Macukow, rektor Uniwersytetu Warszawskiego i przewodnicząca Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich. – Odbieranie więc stopnia czy tytułu naukowego komuś, kto uzyskał go na podstawie pracy, która była plagiatem, jest naturalne. To sytuacja porównywalna z sytuacją sportowców, którym odbiera się medale zdobyte w nieuczciwej rywalizacji.
[srodtytul]Kariera i uczciwość [/srodtytul]
Prof. Czesław Martysz, prawnik i prorektor do spraw kształcenia Uniwersytetu Śląskiego, przyznaje, że jak każda nowość ustawodawcza i ten przepis może być krytykowany. – Ale uważam, że sama idea jest dobra. Człowiek nie może budować kariery na nieuczciwości – podkreśla.
– Jeśli plagiat zostanie udowodniony w procesie sądowym, jestem za tym, by tę coraz powszechniejszą formę złodziejstwa próbować wyplenić właśnie w ten sposób – zgadza się prof. Jan Dowgiałło, przewodniczący Rady Naukowej Instytutu Nauk Geologicznych PAN.
[ramka][srodtytul]Głośne sprawy plagiatów[/srodtytul]
Przypadki uzyskiwania awansu naukowego dzięki kradzieży wywołują poruszenie. Prof. Mirosław Krajewski decyzją Komisji ds. Stopni z powodu plagiatu stracił tytuł doktora habilitowanego. Była minister Aldona Kamela-Sowińska, prof. ekonomii, w 2007 r. umieściła w pracy fragmenty napisanego cztery lata wcześniej artykułu Jakuba B. Tekst dotyczył uczciwości w biznesie. Sprawą zajął się sąd.
Plagiatu miał się też dopuścić rektor AM we Wrocławiu prof. Ryszard Andrzejak, który miał przepisać ok. 90 fragmentów z dwóch prac w rozprawie habilitacyjnej. W ostatni piątek Senat uczelni głosował za jego odwołaniem ze stanowiska rektora.
[i]—i.k.[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA