fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Uczelnie boleśnie odczują skutki reformy

Trzy wydziały łódzkiej Filmówki dostaną dofinansowanie tylko na pół roku. Na zdjęciu minister kultury Bogdan Zdrojewski podczas rozpoczęcia inwestycji tej uczelni - Centrum Dydaktyki Nowych Mediów w listopadzie 2009 roku
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Szkoły wyższe boleśnie odczują skutki nowych zasad finansowania badań. Mogą dostać mniej pieniędzy
Do resortu nauki wpłynęło ponad 120 odwołań od ocen wystawionych przez ministerialnych ekspertów placówkom naukowym. Pisma pochodzą głównie od uczelni.
Oceny są dla szkół wyższych kluczowe. Najniżej ocenione dostaną fundusze na badania tylko na pierwsze półrocze 2011 r. W takiej sytuacji znalazły się np. niektóre wydziały Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, Politechniki Krakowskiej, Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Uniwersytetu Gdańskiego, Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Konferencja Rektorów Uniwersytetów Polskich (KRUP) alarmuje, że nowe zasady finansowania wprowadzane właśnie przez Ministerstwo Nauki spowodują "rażące zmniejszenie strumienia finansowania działalności badawczej na uczelniach, mogące prowadzić do zanikania ich aktywności naukowej". Skąd taka ocena?
– Zwróciliśmy uwagę na nierówność traktowania uniwersytetów i politechnik, które musiały się ubiegać o dotacje z budżetu na badania na takich samych zasadach jak jednostki PAN i ośrodki badawczo-rozwojowe. Efektem tego jest to, że w wielu przypadkach wydziały zostały zepchnięte na niższe pozycje na liście jednostek, które dostaną dofinansowanie w 2011 r. – tłumaczy prof. Wiesław Banyś, rektor Uniwersytetu Śląskiego, przewodniczący KRUP.
A niższa pozycja na liście oznacza mniej pieniędzy na badania. Według nowych zasad bowiem więcej pieniędzy – uczelnie nie znają jeszcze kwot – ma trafić do najlepszych. Słabsi muszą sobie radzić sami. Do rozdzielenia jest 1,9 mld zł.
[srodtytul]Kłopoty artystycznych [/srodtytul]
Jak oceniano placówki? Liczyły się przede wszystkim cytowania w prestiżowych czasopismach, udział w międzynarodowych projektach badawczych, stopień wykorzystania badań w przemyśle. Eksperci brali pod lupę uczelnie, które zgłosiły się po dotację z budżetu. Otrzymały noty od 1 do 5. A tym przyporządkowano kategorie oceniające ich potencjał naukowy: 1 – A, 2 i 3 – B, 4 i 5 – C.
– Trudno kształcić studentów, posługując się książkami już napisanymi, i nie robić nowych badań naukowych, które mają być im przedstawiane – mówi "Rz" prof. Wiesław Banyś. I podkreśla: – Uniwersytet, który nie może prowadzić badań, właściwie staje się wyższą szkołą czegoś nieokreślonego.
Rektor Banyś ostrzega, że wydziały z ograniczoną dotacją na badania będą "skazane na wymarcie". Ale pokrzywdzone czują się też uczelnie, których wydziały znalazły się w drugiej kategorii, np. Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Też się odwołuje. Słabe oceny ma wiele wydziałów uczelni artystycznych. Od niskiej oceny wydziałów: reżyserskiego, aktorskiego i operatorskiego, odwołała się już Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna w Łodzi.
– Wrzucenie szkół artystycznych do jednego worka z uniwersytetami i politechnikami skazało nas na degradację. Trudno uczelniom artystycznym wykazać się publikacjami w czasopismach naukowych, a nagrodzonych filmów nikt nie brał pod uwagę – zauważa prof. Stefan Czyżewski, prorektor Filmówki.
[srodtytul]Nauka dla najlepszych [/srodtytul]
Rektorzy uważają, że przy podziale pieniędzy trzeba było wziąć pod uwagę to, iż uczelnie poświęcają czas na kształcenie studentów, a sztuki nie oceniać tak samo jak nauk ścisłych.
Resort nauki odpiera zarzuty i twierdzi, że nie można było stworzyć różnych kategorii dla różnych typów placówek, bo wszystkie konkurowały o pieniądze na naukę. Doradza im plan naprawczy.
– W przypadku wydziałów i jednostek nisko ocenionych, które dostaną mniej pieniędzy na badania, to pierwszy sygnał, by przyjrzeć się działalności, dokonać przekształceń jakościowych, a może nawet skoncentrować się bardziej na kształceniu studentów – tłumaczy Bartosz Loba, rzecznik Ministerstwa Nauki. – Inne ośrodki mogą pomyśleć o zmianie profilu badań albo połączeniu się w silniejsze placówki. Wprowadzana od 1 października reforma finansowania nauki polega właśnie na promowaniu i dodatkowym wspieraniu najlepszych – podkreśla.
Na uczelniach mówi się, że nowy podział pieniędzy to wstęp do wyłonienia krajowych naukowych ośrodków wiodących (KNOW). Pierwsze mają powstać w 2012 r. i będą dostawać dodatkowe pieniądze na badania.
– Domyślamy się, że rezultatem tych zmian może być podział na silne ośrodki, które będą tworzyły naukę, i pozostałe, które mogą być spychane do roli szkół dydaktycznych – mówi prof. Aleksander Bobko, prorektor Uniwersytetu Rzeszowskiego, który traci na nowym rozdaniu. – Będziemy bronili pozycji uniwersytetu, który jest czymś więcej niż szkołą dydaktyczną, i zamierzamy poszukiwać pieniędzy np. z grantów europejskich – zapowiada prorektor.
– Twierdzenie, że rozpoczął się proces wyłaniania KNOW, to nieuzasadnione spekulacje – odpowiada Bartosz Loba.
Rzecznik ministerstwa dodaje, że procedury wyboru KNOW są jeszcze konsultowane, a projekty nowelizacji ustaw znajdują się dopiero w Sejmie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA