fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Samorząd

Praca w urzędzie: fikcyjne konkursy, wygrywają sami swoi

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Trzy czwarte samorządów omija przepisy, zatrudniając pracowników
– Większość samorządów celowo i świadomie zmienia zasady w procedurach konkursowych i manipuluje wynikami. Tak, by stanowiska w urzędach dostawali „sami swoi” – mówi „Rz” Jacek Jezierski, prezes Najwyższej Izby Kontroli.
Kontrolerzy sprawdzili, jak wygląda nabór na stanowiska urzędnicze w 45 gminach i starostwach w Polsce w ośmiu województwach, m.in. dolnośląskim, łódzkim i pomorskim. Nieprawidłowości znaleźli w ponad 70 proc. kontrolowanych urzędów.
Z raportu wynika, że konkursy na stanowiska w gminach to fikcja. Można np. tak określić wymogi, by spełniał je tylko jeden kandydat.
Przykładem jest starostwo w Kaliszu, gdzie szukano audytora. W ogłoszeniu o konkursie wskazano, że kandydat musi mieć certyfikat wydawany przez Polski Instytut Kontroli Wewnętrznej. Certyfikat uprawnia do przeprowadzania audytu wyłącznie w prywatnych spółkach i nie byłby przydatny urzędnikowi.
Wymóg ten spełniała tylko jedna z dwóch kandydatek. Z konkursu odpadła znacznie lepiej przygotowana osoba.
Z kolei w starostwie w Ostródzie w Wydziale Oświaty, Kultury i Sportu wybrano w konkursie osobę, która nie miała niezbędnego doświadczenia. Wicestarosta ostródzki zapytany o to przez kontrolerów Izby, odparł, że ta osoba była aktywna „na innych polach”.
W starostwie w Prudniku konkurs co prawda przeprowadzono, trzy osoby spełniały wymogi, ale tego samego dnia pełnienie obowiązków na wakującym stanowisku powierzono osobie, która w konkursie nie startowała i nie miała wymaganego stażu.
Wyznaczanie pracowników na pełniących obowiązki to według NIK popularny, choć niezgodny z przepisami sposób na omijanie obowiązku przeprowadzenia konkursów. Na przykład w urzędzie miasta w Skierniewicach opóźniono nabór na trzy stanowiska kierownicze: rzecznika prasowego, naczelnika wydziału finansowego i kierownika biura rady miasta. Rzecznik był pełniącym obowiązki przez ponad dwa lata, naczelnik półtora roku, a kierownik ponad rok. Tymczasem w administracji samorządowej, wyznaczając pełniącego obowiązki, urząd powinien niezwłocznie rozpisać konkurs na wakujące stanowisko.
Według NIK gminy bardzo często obchodziły też konkursy, zatrudniając pracowników na podstawie umów cywilnoprawnych (16 proc. skontrolowanych gmin). Osoby te wykonywały normalną, urzędniczą pracę, np. opracowywały projekty decyzji o ustaleniu warunków zabudowy i zagospodarowania terenu, a nawet prowadziły obsługę kasy.
Tak było w dwóch starostwach powiatowych (Bełchatów i Namysłów) oraz w pięciu urzędach miejskich (Białystok, Nysa, Opole, Skierniewice i Zduńska Wola).
NIK przypomina, że jest to niedopuszczalne, bo urzędnika można zatrudniać tylko na zasadzie wyboru, powołania lub umowy o pracę.
[wyimek]Urzędnicy potrafią tak określić wymogi w konkursach na stanowiska, by spełniał je tylko jeden kandydat[/wyimek]
Kontrolerzy izby wzięli pod lupę ubiegły rok. Od 1 stycznia 2009 r. na prośbę samorządowców, którzy narzekali na zbyt rygorystyczne przepisy, zmodyfikowano procedurę obsadzania wakatów. Zdaniem NIK zmieniona wtedy [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=63B31110A980D449C3628A5B8D3E060E?id=292862]ustawa o pracownikach samorządowych[/link] dała im groźną furtkę umożliwiającą błyskawiczne awansowanie swoich. To art. 12, w którym zastosowano zamiennie terminy pracownik samorządowy i urzędnik (bez koniecznego rozróżnienia tych pojęć). W efekcie można awansować pracownika urzędu (nawet gońca lub asystenta) na urzędnika w ramach tzw. naboru wewnętrznego. NIK zwróciła się już do MSWiA o likwidację wadliwego przepisu.
– Dopilnuję, aby wnioski z tej kontroli nie poszły na marne. Trzeba wprowadzić takie zapisy, aby uszczelnić zasady naboru i wyeliminować takie praktyki – mówi „Rz” Julia Pitera, minister ds. walki z korupcją.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
[mail=i.kacprzak@rp.pl]i.kacprzak@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA