fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Raporty

To nie film, tu każdy czuje się jak w szwajcarskiej klinice

Tylko w ostatnim miesiącu Instytutowi przybyło pięciu nowych specjalistów
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
To jedyne miejsce, w którym specjaliści leczą bardzo rzadkie choroby krwi. Chirurdzy operują niemal przez cały dzień, blok jest wykorzystywany w 100 procentach
Do instytutu przyjeżdżają pacjenci z porfirią (choroba związana z zaburzeniem działania enzymów), jest tu jedyny w kraju oddział zaburzeń hemostazy, kompleksowa opieka nad pacjentami z chorobą zakrzepową i skazą krwotoczną.
– Dysponujemy bardzo dobrym oddziałem anestezjologii i intensywnej terapii, który jest zapleczem dla chorych – zaznacza profesor Krzysztof Warzocha, dyrektor naczelny Instytutu Hematologii i Transfuzjologii.
Lecznica jest przygotowana do przyjmowania pacjentów z nowotworami. W ramach kliniki transplantacji komórek krwiotwórczych specjaliści wykonują przeszczepy szpiku zarówno od dawców z rodziny, jak i niespokrewnionych.
Instytut ma też nowoczesną pracownię diagnostyki obrazowej i laboratoryjnej. – Oznaczamy kilkaset różnych parametrów. Staramy się robić to jak najtaniej i jak najszybciej. Pełna diagnostyka trwa maksymalnie trzy dni, mamy nawet do tego przeznaczony specjalny oddział – mówi Witold Kmiotek, zastępca dyrektora ds. techniczno-administracyjnych.
W szpitalu są komfortowe warunki pobytu chorych. Nic więc dziwnego, że w instytucie kręconych jest wiele filmów i seriali, także takich, których akcja rozgrywa się za granicą. – W jednym udawał klinikę w Szwajcarii. Na poduszce był napis: IHiT i dlatego poznałem, że to było kręcone u nas – żartuje Witold Kmiotek.
– Dbamy też o czystość mikrobiologiczną. W większości pomieszczeń jest klimatyzacja z filtrami zatrzymującymi wirusy. Im mniej zakażeń szpitalnych, tym większe bezpieczeństwo chorych i mniej drogich leków użytych do ich leczenia – dodaje.
Kilka miesięcy temu szpital uruchomił unikalny oddział chirurgii naczyniowej. – Chirurdzy operują niemal przez cały dzień, blok jest wykorzystywany w 100 procentach – wyjaśnia Kmiotek.
Szpital dba o dyscyplinę finansową. Koszty każdej kliniki i oddziału są stale monitorowane. – Dzięki temu nie mamy długów, a zyski przeznaczamy na inwestycje i podwyżki – podkreśla dyrektor Kmiotek. I dodaje, że szpitalowi udaje się zatrzymywać najlepszych specjalistów, a także pozyskiwać nowych. – Tylko w ostatnim miesiącu przybyło pięciu lekarzy – wylicza.
Instytut myśli o rozbudowie. Ale tu są problemy. – Od trzech lat mamy projekt powiększenia części naukowo-diagnostycznej. Moglibyśmy sięgnąć po pieniądze UE, ale na razie wciąż nieuregulowany jest stan terenu, na którym znajduje się instytut – zaznacza Kmiotek.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA