fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofy

Wzorowa akcja ratunkowa, najlepsza reklama Chile

Chilijczycy się cieszą, że świat przypomniał sobie o ich kraju. A prezydent, że rosną jego notowania
– To rzecz bez precedensu w historii ludzkości – tymi słowami prezydent Sebastian Pinera określił akcję ratunkową, która przez ostatnie dwa miesiące skupiła na Chile uwagę świata.
– Cały kraj nauczył się od górników, ile warte są nadzieja i wiara oraz przyjaźń i solidarność – dodał biznesmen i miliarder, który od marca piastuje najwyższy urząd w kraju. Los górników zjednoczył mieszkańców Chile, którzy w napięciu śledzili pracę ekip ratunkowych. Odcięci od świata mężczyźni stali się bohaterami narodowymi i wzorcami do naśladowania w całej Ameryce Łacińskiej. Chile zaś, znane dotychczas z wina i generała Augusta Pinocheta, mogło się pokazać światu z innej strony. Nawet za czasów dyktatury wojskowej świat nie interesował się andyjskim państwem tak jak teraz. Tysiące dziennikarzy z całego świata zebrały się przed kopalnią.
– Nie widziałem takiego zainteresowania mediów od lądowania na Księżycu w 1969 roku – mówił znany chilijski prezenter telewizyjny Don Francisco. Wielu Chilijczyków uważa, że ich kraj był do tej pory niedoceniany, chociaż w Ameryce Łacińskiej uchodzi za jednego z prymusów.
Świat chwali wzorowo przeprowadzoną akcję ratunkową. Do prezydenta Chile dzwonili światowi przywódcy z gratulacjami.
– Przyjadę do Londynu i wypiję z panem herbatę na Downing Street 10 – tak zaskoczony Pinera zareagował na telefon od brytyjskiego premiera Davida Camerona.
Krajem zawładnął taki patriotyczny entuzjazm, że ulice miast dosłownie pokryły się narodowymi flagami. Na wybuchu dumy narodowej korzysta Pinera. W kwietniu popierało go 50 proc. Chilijczyków, dziś – 57 proc.
A 73 proc. uważa, że to dzięki niemu górnicy zostali uratowani.
[ramka]69 dni dramatu
5 sierpnia zawala się szyb górniczy w kopalni miedzi i złota przedsiębiorstwa górniczego San Esteban na pustyni Atakama.
33 górników zostaje zasypanych na głębokości 688 metrów. Mało kto wierzy, że żyją.
22 sierpnia, po 17 dniach pod ziemią, górnicy stukaniem w świder dają sygnał, że żyją. Okazuje się, że znaleźli schronienie w jednej z galerii. Za pomocą specjalnej sondy mężczyźni wysyłają kartkę na górę: „Wszyscy żyjemy. Czujemy się dobrze!“. W Chile wybucha euforia.
23 sierpnia ratownicy zsyłają im pierwszy raz żywność, a także kamerę wideo.
17 września ratownicy zaczynają drążyć szeroki na 30 centymetrów szyb ratunkowy, który ma później zostać powiększony. Drążone są też dwa inne szyby, na wypadek gdyby pierwszy się zawalił. Prezydent Chile obiecuje górnikom, że zostaną uwolnieni na początku października.
9 października ratownicy są już 40 metrów od zasypanych. Każdy górnik musi wybrać dwie – trzy osoby, które chce powitać jako pierwsze na powierzchni. Wybuchają spory o to, kto wyjdzie ostatni i ustanowi rekord pobytu pod ziemią.
W nocy z 12 na 13 października czasu lokalnego pierwszy górnik Florencio Avalos zostaje wydobyty na powierzchnię. Witają go żona i siedmioletni syn. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA