fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Rozmowa z Tomaszem Sowińskim

Tomasz Sowiński
materiały prasowe
Z Tomaszem Sowińskim, perkusistą, kompozytorem, liderem zespołu The Collective Improvisation Group rozmawia Marek Dusza
[b] Kiedy pierwszy raz zetknął się pan z jazzem? [/b]
[b]Tomasz Sowiński:[/b] Byłem wtedy w liceum muzycznym i poszedłem na koncert Jarka Śmietany i Janusza Muniaka. Ich brzmienie bardzo mnie zainspirowało i sprawiło, że zainteresowałem się jazzem i w efekcie zacząłem grać ten rodzaj muzyki.
[b]Co w jazzie jest dla pana najważniejsze? [/b]
[wyimek]Tomasz Sowiński i Collective Improvisation Group zgrają po raz pierwszy w Warszawie w najbliższy piątek, 15 października, w Teatrze Praga w Fabryce Trzciny[/wyimek]
Improwizacja, rytm, brzmienie. To, że muzykę tworzy się przede wszystkim na żywo.
[b]W jakich warunkach najlepiej się panu improwizuje? [/b]
Nie znam dnia ani godziny.
[b] Co jest istotą pana muzyki? [/b]
Brzmienie zespołu.
[b]Jakie znaczenie ma w jazzie edukacja? [/b]
Podstaw nauczyłem się w Liceum Muzycznym w Rzeszowie, studiowałem w Akademii Muzycznej w Gdańsku u prof. M. Adriańczyka. Nauka w szkole jest potrzebna każdemu muzykowi, jednak nic nie zastąpi wspólnego grania z muzykami, a w szczególności koncertów.
[b]Co pan sądzi o formie warsztatów jako elemencie edukacji? [/b]
Nigdy nie uczestniczyłem w warsztatach. Zafascynowała mnie muzyka jazzowa i bardzo chciałem ją grać na jak najlepszym poziomie, dlatego ćwiczyłem dużo. Interesowało mnie wszystko, co było związane ze swingowym stylem gry na perkusji. Słuchałem i analizowałem wiele nagrań najsłynniejszych bębniarzy jak Philly Jo Jonesa czy Arta Blakeya. Ich styl mocno wpłynął na mój rozwój jako muzyka.
[b]Co pan myśli o "starym" jazzie, czy jest w nim coś, czym mogą inspirować się młodzi muzycy? [/b]
Ponieważ jestem również nauczycielem, wszystko, co pokazuję swoim uczniom, wywodzi się ze starego stylu grania. Płyty Ellingtona czy Basiego są dla mnie podstawą do wprowadzania moich uczniów w świat jazzu. Jest w tych nagraniach kwintesencja jazzowego feelingu, którą chciałbym przekazać młodym muzykom. Nie zapominam także o tym, że można pójść o krok dalej i opierając się na bazie starej szkoły szukać nowych brzmień w nowych stylach muzycznych.
[b]Czy free jazz Ornette'a Colemana wpłynął na pana muzykę? [/b]
Myślę że wpłynął mocno, lecz sesje, które sam nagrywam nie są zaplanowane tak, jak robił to Coleman. Chciałbym aby muzyka, którą nagrywam, była tworzona tylko i wyłącznie na żywo. Patrząc w przeszłość na moje dwie solowe płyty mogę z całą pewnością powiedzieć, że muzyka którą chcę grać i która jest bliska mojej duszy, nie wymaga specjalnej aranżacji, a raczej otwartego umysłu i serca.
[b] Które muzyczne spotkanie uważa pan za najważniejsze? [/b]
Grałem z wieloma polskimi i zagranicznymi artystami. Myślę, że dziesięć lat współpracy z Maciejem Sikałą było bardzo istotne, także koncerty ze Sławkiem Jaskułke, ale każde spotkanie, próba, koncert dają muzykowi nowe doświadczenia czy przemyślenia. Trudno określić jedno najważniejsze doświadczenie, ale na pewno wszystkie razem pozwalają muzykowi znaleźć cel i kierunek, w którym powinien podążać dalej. Każdemu z kolegów coś zawdzięczam.
[b] Jak przygotowuje pan własne projekty? [/b]
Do swoich zespołów zapraszam głównie przyjaciół, z którymi gram na co dzień i muzyków, którzy stanęli w pewnym momencie życia na mojej drodze w jakiś sposób mnie fascynując. Dla mnie nie liczy się wielkość zespołu, ani liczba muzyków ale brzmienie, które jesteśmy w stanie razem uzyskać. W tej chwili pracuję w trio i uważam że w małym składzie można uzyskać równie ciekawe przestrzenie muzyczne co w dziesięcioosobowym składzie.
[b] Czy wstępnie planuje pan schemat swoich utworów? [/b]
Część mam przygotowaną np. linię basu lub melodię, ale ostateczny rezultat powstaje na żywo, „collektywnie”. Poza tym co najmniej trzy utwory na każdej płycie są improwizacją na żywo, w studio.
[b]Który z występów swoich zespołów uważa pan za najważniejszy? [/b]
Pierwszy koncert Collective Improvisation Group z programem albumu „Illustration” w Jaśkowej Dolinie w Gdańsku, w całym składzie, jak na płycie, plus Kuba Staruszkiewicz na bębnach.
[b]Jakie ma pan plany koncertowe, nagraniowe w najbliższej przyszłości? [/b]
Mamy teraz własne studio LHM - Little House Music w Gdańsku z moim kompanem muzycznym i przyjacielem Adamem Żuchowskim. Mam nadzieję dużo nagrywać lecz muszę mieć do tego wolną głowę, a wszyscy muzycy żyją z dnia na dzień. W najbliższy piątek 15 października gramy w Teatrze Praga w Fabryce Trzciny.
[link=http://www.teatrpraga.pl/synergy.html]www.teatrpraga.pl[/link]
[i]Rozmawiał Marek Dusza[/i]
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA