fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Bezpieczniacy i donosiciele

Aneta Wieczerzak-Krusińska
Dziennik podróży w przeszłość (5)
Donosicielstwo w tamtych latach było plagą nobilitowaną. Wielu młodych ludzi zostało zatrutych tym jadem. Sam zaznałem działania demoralizujących pokus jako 17-latek, instruktor zarządu dzielnicowego ZMP, następnie awansowany na przewodniczącego zarządu zakładowego tej organizacji w dużym przedsiębiorstwie.

Ileż to razy ci z wewnętrznego (komórki bezpieki w zakładzie) dopytywali mnie natarczywie o różnych członków związku, domagali się informacji. Już wtedy, choć ślepy jeszcze byłem, poczytywałem sobie za obowiązek nie ulegać ich żądaniom. Posiadłem od lat wyczulenie, może nawet obsesję na skalę zjawiska. Podświadomie więc spoglądając na wesołego, rubasznego Mirka, który zawitał na studia po kilku latach pracy zawodowej, jak wyjaśniał enigmatycznie, w administracji państwowej, zadawałem sobie natrętne pytania: Z resortu on czy nie? Sondowałem go podstępnie, zamieniłem się w dociekliwego śledczego.Byli przecież na naszym roku prawa tajni i jawni...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA