fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie z rynku

Spółdzielnie mają problemy z zasiedzeniem

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Spółdzielnie mają problemy z zasiedzeniem gruntów, na których stoją bloki
To spadek po PRL. W latach głównie 70. i 80. wiele spółdzielni stawiało budynki na terenach, do których nie miały żadnego tytułu prawnego. Działo się tak najczęściej w dużych miastach. Teraz z powodu zaniedbań sprzed lat miasta albo nie chcą ustanawiać na ich rzecz użytkowania wieczystego, albo też nie mogą, bo grunty (na których stoją domy) są obciążone roszczeniami dawnych właścicieli.
Trybunał Konstytucyjny wyda 29 października orzeczenie, od którego zależy, czy uda się ten problem szybko rozwiązać, czy nie.
[srodtytul]Ani własność, ani użytkowanie[/srodtytul]
Kłopoty z gruntami ma m.in. warszawska Energetyka. Dwa duże osiedla tej spółdzielni, tj. Idzikowskiego oraz Stegny Północne, a także wiele pojedynczych budynków stoi na gruncie, do którego tej spółdzielni nie przysługuje ani tytuł własności, ani prawo użytkowania wieczystego gruntu.
– Wystąpiliśmy na podstawie art. 35 ust. 4[sup]1[/sup] [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=169950]ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych[/link] o zasiedzenie gruntu, na którym znajduje się osiedle Stegny Północne – mówi Piotr Kłodziński, prezes Energetyki. – Sąd zawiesił jednak postępowanie i wystąpił z pytaniem prawnym do Trybunału Konstytucyjnego, czy przepis ten nie narusza konstytucji. Teraz zawiesza postępowanie po każdym naszym wniosku o zasiedzenie kolejnych nieruchomości, czeka bowiem na orzeczenie TK – dodaje prezes Kłodziński.
Z tego, co nam wiadomo, podobne kłopoty mają inne spółdzielnie. Energetyka na razie podpisała z miastem umowę dzierżawy gruntów, na których stoją jej bloki. Tyle szczęścia nie miała inna spółdzielnia warszawska, a mianowicie Ruda. Osiem bloków (1000 mieszkań) tej spółdzielni stoi na komunalnym gruncie, spółdzielnia nie ma do niego żadnych praw.
– W 2008 r. wystąpiliśmy do sądu o zasiedzenie gruntu na podstawie art. 35 ust. 4[sup]1[/sup] – mówi Dariusz Śmierzyński, jej prezes.
Zaraz potem miasto zażądało opłat za bezumowne korzystanie (zdaniem miasta) z tych  gruntów. Obecnie kwota wynosi już ponad 12 mln zł.
– Nie zapłaciliśmy jej – tłumaczy prezes Śmierzyński – ponieważ oznaczałoby to, że spółdzielnia nie jest posiadaczem samoistnym, tylko zależnym,  nie spełnilibyśmy więc podstawowego warunku zasiedzenia i stracilibyśmy szansę na uzyskanie własności. Poza tym spółdzielnia nie ma tych pieniędzy. Jeżeli przepis okaże się niekonstytucyjny, może to doprowadzić naszą spółdzielnię do upadłości.
[srodtytul]Pytanie sądu [/srodtytul]
Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa XVI Wydział Cywilny uważa, że art. 35 ust 4[sup]1[/sup] ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych narusza konstytucję. Przepis mówi, że spółdzielnia, która 5 grudnia 1990 r. była posiadaczem nieruchomości gruntowej, nabywa jej własność poprzez zasiedzenie. Chodzi o grunty, które są własnością Skarbu Państwa, gminy, lub te, których właściciel nieruchomości pozostaje nieznany mimo starań o jego ustalenie. Według warszawskiego sądu wprowadzony 31 lipca 2007 r. przepis nie służy zabezpieczeniu ogólnie pojętego interesu publicznego, nie wymuszały go też przemiany ustrojowe w Polsce. Jego konsekwencją jest w ocenie sądu przyznanie prawa własności na preferencyjnych warunkach określonej grupie podmiotów, co spowoduje naruszenie prawa własności gmin.
Energetyka i Ruda zapowiadają, że gdyby przepis okazał się niekonstytucyjny, wystąpią o milionowe odszkodowania od Skarbu Państwa. Dla spółdzielców oznacza to, że nadal nie będą mogli przekształcić posiadanych praw w odrębną własność.
[ramka][srodtytul]Krzysztof Pietrzykowski, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego [/srodtytul]
Przepis jest niejasny, ale nie sprzeczny z konstytucją. Sąd, który zadał pytanie prawne do TK, kładzie nacisk na to, że ingeruje on w prawo własności gminy. Nie zgadzam się z tym, dotyczy on przecież zasiedzenia gruntów, w których posiadanie spółdzielnia weszła przed 5 grudnia 1990 r. Tymczasem gminy zaledwie kilka miesięcy wcześniej dostały je od państwa. Wiedziały więc, że są na nich osiedla. Od tej daty minęło już 20 lat, a nawet według k.c. po tym czasie można zasiedzieć grunt w dobrej wierze. Do Sejmu wpłynął projekt posłów PO, może rozwiąże ten problem. Jeżeli rok od wejścia w życie nowej ustawy gminy i Skarb Państwa nie ustanowią użytkowania wieczystego, a osoby prywatne nie wystąpią z roszczeniami, to spółdzielnie je zasiedzą. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA