fbTrack

Film

Rosyjski film dokumentalny o tragedii w Smoleńsku

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Po raz pierwszy w Polsce Dwójka pokaże film dokumentalny o tragedii w Smoleńsku, który rosyjska telewizja publiczna wyemitowała 4 lipca 2010 roku
Ten film nakręcono na zamówienie Pierwszego Kanału rosyjskiej telewizji publicznej. Nie wnosi w dyskusję o przyczynach smoleńskiej katastrofy niczego nowego, ale sposób jego realizacji, dynamiczny montaż, zebrane wypowiedzi i setki ściskających za gardło ujęć nie pozostawią nikogo obojętnym.
Dokument zaczyna się od momentu wylotu polskiej delegacji z Warszawy do Smoleńska. Prawie stu przedstawicieli polskich elit zebrało się na lotnisku: dowództwo sił zbrojnych, duchowieństwo, posłowie na Sejm i członkowie rządu. Na czele stał prezydent Lech Kaczyński. Autorzy filmu odnotowują jego spóźnienie na lotnisko, wspominają o telefonicznej rozmowie z bratem. Potem kamera pokazuje porozrzucane szczątki rozbitego samolotu, puste sale Pałacu Prezydenckiego, ulice Warszawy, tłumy czekające na trumny ze zmarłymi, wiernych zgromadzonych na placu Piłsudskiego podczas mszy za ofiary katastrofy. Dużo miejsca rosyjscy dokumentaliści poświęcają samemu prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu i jego żonie Marii, przedstawiając ją jako troskliwą osobę, dbającą o wygląd męża, poprawiającą mankiet jego koszuli, wybawiającą go z niezręcznych sytuacji, gdy np. nie zrozumiał pytania zadanego mu po angielsku.
W filmie znajdziemy także m.in. wypowiedzi byłych prezydentów – Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego, ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, Jacka Sasina – zastępcy szefa Kancelarii Prezydenta RP, Izabeli Sariusz-Skąpskiej, której ojciec, Andrzej Sariusz-Skąpski, zginął w katastrofie. Są fragmenty listu do Rosjan Jarosława Kaczyńskiego, który dziękował za współczucie okazane po smoleńskiej katastrofie. Przed kamerą pojawiają się nie tylko polscy politycy, ale także dziennikarze i zwykli ludzie. Jednak na wydarzenia, które poprzedziły tragiczny lot 10 kwietnia, na to, co działo się po katastrofie, a także na stan stosunków polsko-rosyjskich i konflikty na linii rząd Donalda Tuska i kancelaria Lecha Kaczyńskiego patrzymy oczami Rosjan, autorów dokumentu. Warto pamiętać, że film został pokazany w lipcu 2010 roku. Od tego czasu w Polsce na światło dzienne wychodzą kolejne fakty związane z organizacją lotu do Smoleńska. Coraz częściej też wspomina się o tym, o czym zdaniem części polskich polityków nie wypadało mówić wcześniej – że część winy za katastrofę może ponosić strona rosyjska. Szczególnie wstrząsające w „Syndromie katyńskim” są kadry, na których widać przygotowania do przyjęcia polskiej delegacji. Kamerzyści Telewizji Polskiej przygotowują się do transmisji mszy żałobnej i przemówienia Lecha Kaczyńskiego. Na prezydenta i delegację najwyższych urzędników państwowych czeka w lesie katyńskim ponad 600 osób. Nagle widać gwałtowne poruszenie: jakaś kobieta odbiega na bok i upada, w tłumie pojawiają się lekarze pogotowia, wiele osób nerwowo chwyta za telefony komórkowe. Światem wstrząsa wiadomość o największej tragedii w powojennej historii Polski. 10 października, w dniu emisji filmu, minie pół roku od katastrofy. Jej przyczyn, a nawet dokładnego przebiegu, wciąż nie znamy. [i]Syndrom katyński 22.05 | tvp 2 | NIEDZIELA[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL