Banki

Udana aukcja dzieł sztuki z siedziby Lehman Brothers

Sotheby's
AFP
Ponad 12 mln dolarów zapłacili uczestnicy nowojorskiej aukcji za kolekcję dzieł sztuki zdobiących niegdyś nowojorską siedzibę Lehman Brothers
Może i Lehman Brothers nie miał najlepszych bankierów inwestycyjnych, ale pracujący dla tej instytucji kuratorzy sztuki świetnie wiedzieli w co inwestować. Pokazały to wyraźnie wyniki sobotniej licytacji w nowojorskim domu aukcyjnym Sotheby’s.
Ze 142 dzieł sztuki, które trafiły pod młotek, udało się sprzedać 118. Kolekcjonerzy zapłacili za nie w sumie 12,28 mln dolarów, a więc o około dwa miliony więcej niż się spodziewano przed rozpoczęciem aukcji. Ceny niektórych obrazów znacznie przekroczyły kwoty, które wydali na ich kupno eksperci z Lehman Brothers. Dla przykładu obraz „Bez tytułu 1” autorstwa mieszkającej w Nowym Jorku etiopskiej malarki Julie Mehretu osiągnął cenę ponad miliona dolarów, chociaż jego wartość szacowano wcześniej na 600-800 tys. dol. Obraz „Długa podróż do domu” chińskiego malarza Liu Ye znalazł kupca za 962,5 mln dol. „Niewidzialnego mężczyznę” Amerykanina Glenna Ligona udało się zaś sprzedać za 434,5 tys. dolarów, a więc ponad dwa razy więcej niż spodziewali się eksperci z Sotheby’s.
- Nazwa Lehman Brothers z pewnością przyciągnęła dużo uwagi, ale osoby, które brały udział w aukcji, zrobiły to dlatego, że wiedziały, że to dobra sztuka – tłumaczył Agencji Reuters Tobias Meyer, który w domu aukcyjnym Sotheby’s odpowiada za sztukę współczesną. Kolejne dzieła z kolekcji Lehman Brothers będzie można kupić już 29 września w Londynie oraz 7 listopada w Filadelfii. Pieniądze z aukcji zostaną przeznaczone na spłatę długów. Nawet jeśli znów przyniosą po kilkanaście milionów dolarów, to będzie to i tak tylko mała kropla w morzu roszczeń finansowych wierzycieli banku, które wynoszą obecnie ponad 600 mld dolarów. Gdy 15 września 2008 r. Lehman Brothers ogłaszał bankructwo, był czwartym największym bankiem inwestycyjnym świata z aktywami wynoszącymi 639 mld dolarów. Jego upadek zapoczątkował globalny kryzys finansowy. [i]Jacek Przybylski z Waszyngtonu[/i]
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL