Biznes

Bliski finał rozmów o gazie z Rosją

ROL
Polska rzutem na taśmę kończy negocjacje w sprawie porozumienia gazowego. Ostateczne uzgodnienia możliwe są na początku października. Zimą nie powinno brakować surowca
Spotkanie przedstawicieli Polski, Rosji i Komisji Europejskiej w Moskwie okazało się na tyle skuteczne, że ostateczne ustalenia mogą nastąpić już za dwa tygodnie. Tak wynika z komunikatu, jaki opublikowało tuż po moskiewskich rozmowach Ministerstwo Gospodarki. – Podczas spotkania strony znacząco zbliżyły się do porozumienia, a wstępne ustalenia ze spotkania uzyskały akceptację Komisji Europejskiej – podał resort.
[wyimek]10 mld m[sup]3[/sup] gazu rocznie PGNiG może kupować z Rosji według nowej umowy[/wyimek] Spotkanie w Moskwie było drugim po tym, gdy Komisja Europejska zażądała od Polski poprawek do wcześniej wynegocjowanego porozumienia gazowego z Rosją. A najważniejsza z poprawek dotyczy ustalenia zasad korzystania z gazociągu jamalskiego, który biegnie przez Polskę, dostarczając rosyjski gaz na potrzeby naszego kraju i do Niemiec. Bruksela chce, by ten rurociąg podlegał takim zasadom, jak cała infrastruktura w Unii Europejskiej, a zatem by był dostępny dla różnych firm, a nie tylko głównych jego właścicieli, czyli rosyjskiego Gazpromu i Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Gdy tylko stało się jasne, że Bruksela chce wyegzekwować prawo unijne wobec gazociągu jamalskiego, rosyjskie media ostro skrytykowały ten pomysł. Argumentowały, że ograniczone zostanie prawo Gazpromu jako współinwestora rurociągu.
Dlatego nie było pewności, czy rozmowy o poprawkach do porozumień gazowych zakończą się szybko i zgodnie z oczekiwaniami Polski i Komisji Europejskiej. Najwyraźniej jednak obecność na kolejnych spotkaniach w Moskwie szefa generalnej dyrekcji ds. energii w Komisji Europejskiej Philipa Lowe ułatwiła przekonanie Rosjan. [srodtytul]Obawy przed zimą[/srodtytul] Jeśli faktycznie na początku października ustalony zostanie ostatecznie tekst porozumienia z uwzględnieniem poprawek Komisji Europejskiej, to podpisanie przez wicepremierów Polski i Rosji dokumentów będzie możliwe bardzo szybko. Tym samym znikną obawy o zaopatrzenie kraju w gaz na najbliższą zimę. A te pojawiły się już latem, gdy stało się jasne, że PGNiG wykorzysta do 20 października cały zakontraktowany na ten rok surowiec – według "starej umowy" z Rosjanami. Dodatkowe dostawy od Gazpromu – w sytuacji braku nowego porozumienia – mogłyby się wprawdzie pojawić, ale zależałyby od dobrej woli. Wstępnie prognozowano, że do pełnego pokrycia zapotrzebowania tej zimy zabraknąć mogłoby 1,5 – 2 mld m sześc. gazu – zależnie od poziomu popytu. Im zimniej, tym większe zużycie surowca. [srodtytul]Umowa pod ostrzem krytyki[/srodtytul] Od samego początku, gdy tylko polska spółka zakończyła negocjacje z Rosją i wstępnie parafowano treść porozumienia gazowego, wzbudza ono wiele kontrowersji. Chodzi głównie o zapisy o wydłużeniu o 15 lat okresu obowiązywania umowy. Tym bardziej że coraz więcej w ostatnich miesiącach mówi się o szansach na wydobycie gazu z łupków skalnych. Choć wiadomo, że stanie się ono możliwe na skalę przemysłową dopiero najwcześniej za dziesięć lat. Krytycy wskazują, że wystarczyło zakontraktować zwiększone dostawy gazu z Rosji na okres do czasu zakończenia budowy gazoportu w Świnoujściu, czyli do końca 2014 roku. Od 2015 roku dzięki terminalowi będzie można sprowadzać statkami nawet 5 mld m sześc. gazu rocznie od dowolnego producenta (Polska zużywa 14 mld m sześc. rocznie). Ministrowi gospodarki Waldemarowi Pawlakowi, który koordynował negocjacje z Rosjanami, zarzuca się także, że zgodził się na ograniczenie zysków spółki EuRoPol Gaz, która jest właścicielem rurociągu jamalskiego. Część ekspertów, oceniając umowę, wskazuje, że ten dokument "to wypadkowa naszych oczekiwań i możliwości". Pytają, co będzie dalej? Otwiera się bowiem kwestia, czy dzięki poprawkom dokonanym w porozumieniu na wniosek Brukseli łatwiej będzie o liberalizację polskiego rynku gazu. Minister gospodarki na razie daje znaki, że na początek zacznie od obniżki ceny gazu rosyjskiego. Po podpisaniu dokumentów PGNiG zamierza możliwie najszybciej wystąpić z propozycją do Gazpromu o zmianę sposobu kalkulacji ceny surowca. Tak by był powiązany nie tylko z ceną ropy, jak to jest obecnie, ale też z bieżącymi notowaniami gazu. Gdyby to się powiodło i Gazprom potraktował PGNiG jak swoich partnerów z Niemiec, Włoch czy Francji, to nasza firma mogłaby zaoszczędzić kilkadziesiąt nawet milionów dolarów rocznie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL