Budowa i remont

Jak samodzielnie zbudować elektrownię wiatrową

generatory-wiatrowe.pl
Mówi Waldemar Pachoł, właściciel przydomowej elektrowni wiatrowej, którą zbudował samodzielnie
[b]Czy elektrownia wiatrowa to jedyne alternatywne źródło prądu na jakie Pan się zdecydował? Dlaczego wybrał Pan to rozwiązanie?[/b]
[b] Waldemar Pachoł:[/b] Elektrownia wiatrowa to dodatkowe źródło prądu. Nie alternatywne — bo nie wyklucza się wzajemnie z prądem z zakładów energetycznych. Rozwiązanie akurat takie, bo inne są poza moim zasięgiem finansowym. [b]Jaką moc ma Pańska elektrownia wiatrowa? Czy dzięki niej jest Pan całkowicie niezależny od innych dostawców prądu?[/b]
Ok. 500 W. Oczywiście nie jestem całkowicie uniezależniony od zakładu energetycznego. Energia z wiatru zasila oświetlenie mojego domu oraz pompy c.o. [b]Czy całe urządzenie wykonał Pan samodzielnie?[/b] Tak. Zajęło mi to dwa tygodnie i kosztowało poniżej 1,6 tys. zł. Materiały teoretyczne, którymi się wspomagałem, to książka do fizyki siódmej klasy szkoły podstawowej, książka Wacława Jagodzińskiego „Silniki wiatrowe”, portal Krzysztofa Baranowicza „Darmowa energia” oraz potężna ilość stron kanadyjskich o elektrowniach wiatrowych. [b]Jakie pojawiają się problemy w czasie budowy i eksploatacji takiej elektrowni wiatrowej? Jak sobie z nimi poradzić?[/b] W moim przypadku nie było i nie ma problemów, ale mam sporo korespondencji od osób, które jak ja postanowiły zbudować małą elektrownię wiatrową i mają niemałe kłopoty ze strony urzędników i ich interpretacjami przepisów prawa budowlanego. [b]Od czego powinny zacząć osoby zainteresowane własną elektrownią wiatrową? Na co należy zwrócić szczególną uwagę?[/b] Warto na początku określić potrzeby. W sieci można łatwo znaleźć oprogramowanie, które te potrzeby zweryfikuje zderzając m.in. ze średnioroczną prędkością wiatru w Polsce. Wiele osób myśli, że wystarczy postawić maszt z wiatrakiem, żeby mieć prąd za darmo. Niestety, to nie do końca prawda. Warto przemyśleć np. kwestię niewielkiego zwiększenia kosztów inwestycji, co realnie będzie skutkować w przyszłości. Są to naprawdę niewielkie koszta i dotyczą cewek oraz łopat wiatraka. Gdybym miał okazję wykonać taki wiatrak raz jeszcze, bez większego zastanowienia zastosowałbym cewki z większą — nawet o 50 proc. — ilością zwojów. Im więcej zwojów tym szybciej pojawia się napięcie z prądnicy przy dużo niższych obrotach. Oczywiście zamiennie lub równolegle można zastosować tzw. przełożenie. Poza tym zwiększyłbym także średnicę łopat wiatraka, ze względu na duże opory powstające na prądnicy w momencie produkcji prądu na obciążenie. Wieża mojej elektrowni ma wysokość 10 metrów. Na tej wysokości panuje jeszcze sporo zawirowań od pobliskiego lasku czy domów sąsiadów. Gdyby więc była pięć metrów wyższa, tych zawirowań mogłoby być mniej. Druga kwestia, to jak już wcześniej wspomniałem, podejście urzędników do prawa budowlanego i projektów zagospodarowania przestrzennego. Z tym w naszym kraju naprawdę jest różnie — czasami wystarczy zwykłe zgłoszenie na postawienie masztu, a czasami potrzeba całej procedury uzyskania pozwolenia na budowę, a to zabija opłacalność inwestycji w przydomową elektrownię wiatrową.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL