fbTrack

Biznes

Nie będzie nowych pociągów na Euro 2012

Fotorzepa, Roman Bosiacki
Po raz kolejny może zostać przesunięte rozstrzygnięcie wartego 400 mln euro przetargu na dostawę 20 szybkich pociągów dla PKP Intercity. Powodem jest brak pieniędzy
Koperty w przetargu na dostarczenie wagonów miały zostać otwarte w marcu tego roku. Wówczas termin został przesunięty na 8 września. Powodem był brak zapewnionych środków na finansowanie inwestycji. O kontrakt wart ok 1,6 mld zł ubiegają się cztery konsorcja: Alstom Konstal, Ansaldobreda i Newag, Siemens oraz Bombardier z bydgoską Pesą.
— W ciągu kilku dni okaże się, kiedy otworzymy koperty w przetargu - mówi "Rz" Grzegorz Mędza, prezes PKP IC. PKP Intercity ma do dyspozycji 200 mln euro (ok. 800 mln zł) z funduszy unijnych dostępnych w ramach rządowego programu „Infrastruktura i środowisko”. Co najmniej drugie tyle ma pochodzić z kredytu z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Ten jednak ma zostać udzielony pod pewnymi warunkami. Jednym z nich jest zapewnienie zwrotu inwestycji. To dlatego resort finansów zdecydował się podpisać ze spółką PKP Intercity 10 letnią umowę na obsługę tras międzywojewódzkich w tym tej z Warszawy na Pomorze. I z tym są problemy. — Do ósmego września nie uda się jej podpisać — przyznaje Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu infrastruktury. — Dokument jest na końcowym etapie przygotowania, i w najbliższym czasie zostanie przekazany do uzgodnień międzyresortowych — wyjaśnia Karpiński.
PKP Intercity może zaryzykować — otworzyć przetarg i wybrać wykonawcę mimo, że nie ma jeszcze zapewnionych pieniędzy na finansowanie prac. Tak zrobiła siostrzana spółka PKP Polskie Linie Kolejowe z przetargiem na budowę lokalnego centrum sterowania w Działdowie. Gwarancje resortu finansów, że otrzyma pieniądze dla wykonawców dostała jednak na dwa dni przed wygaśnięciem ważności oferty. Gdyby decyzja zapadła trzy dni później konieczne mogłoby się okazać ponowne rozpisanie przetargu na realizację prac. Tabor, który chce kupić PKP IC, ma się poruszać z prędkością ok. 200 km na godzinę i kursować między innymi na trasie z Warszawy do Gdyni. Nowe składy umożliwią – po remoncie torowiska – pokonanie odległości z Krakowa nad morze w blisko pięć godzin. Ich dostawa miała się zbiec z zakończeniem modernizacji trasy ze stolicy do Gdyni jeszcze przed Euro 2012. Wiadomo już że podczas piłkarskich mistrzostw Europy wciąż będą prowadzone prace na niektórych odcinkach tej linii kolejowej. Nowe pociągi też nie dojadą. — Od rozstrzygnięcia przetargu do podpisania umowy minie co najmniej trzy miesiące, trzeba się liczyć z odwołaniami — mówi Czesław Warsewicz, były prezes PKP Intercity. — Pierwsze pociągu nie zostaną dostarczone w czasie krótszym niż dwa lata — dodaje Warsewicz.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL