fbTrack

Nauka

Upalne lato prowokuje nawałnice - wywiad z meteorologiem

Nowoczesne prognozy numeryczne tworzą naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Upalne lato zawsze prowokuje nawałnice. O tym, jak je przewidywać, mówi „Rz” meteorolog Maciej Ostrowski
[b]Rz: Czy można mówić o sezonie burz w Polsce?[/b]
Maciej Ostrowski: Tak, jest to okres ciepłego lata, które właśnie się kończy. Tegoroczne było szczególnie gorące i zaczęło się wyjątkowo wcześnie, dlatego powodzie, do których z reguły dochodzi pod koniec czerwca, zaczęły się już w maju. Potem już przez cały czas byliśmy po ciepłej stronie głównego frontu atmosferycznego w Europie. Dzieli on silnie wygrzane powietrze o dużej wilgotności napływające znad Morza Śródziemnego od chłodniejszego powietrza morskiego znad Atlantyku. Trzy kolejne powodzie były związane właśnie z obecnością tego frontu nad Polską. [b]W jaki sposób upały wpływają na burze i silne opady?[/b]
Im bardziej nagrzane powietrze napływa z południa, tym więcej pary wodnej może pomieścić, a masywne chmury powstają w nim późno. Co innego w masach powietrza znad Atlantyku, które są dużo chłodniejsze i też wilgotne – tam z łatwością tworzą się drobne chmury. Kiedy te masy powietrza się ścierają, ma miejsce znany scenariusz: po gorącym dniu, wieczorem pojawia się burza. Problem w tym, że takie chmury z nawałnicami płyną z prędkością zaledwie 20 km na godzinę, a więc mogą dawać ulewny deszcz w jednym miejscu nawet przez kilka godzin. Jeśli zaś ulewa spadnie na dorzecze małej rzeczki, takiej jak Miedzianka w Bogatyni, wówczas mamy powódź. [b]A więc im cieplej, tym bardziej gwałtowny jest ten proces? [/b] Polska leży w zasięgu wilgotnego powietrza morskiego, co prowokuje masywne opady podczas upałów. Nie jest to nic nowego ani niezwykłego, taki już mamy klimat. W tym roku było więcej gwałtownych zjawisk, ponieważ przez cały czas byliśmy w obszarze opisanego przeze mnie frontu atmosferycznego. [b]Czy w tę normę wpisują się również trąby powietrzne?[/b] Każda chmura burzowa jest akumulatorem energii: od dołu zasysany jest strumień parnego powietrza znad gruntu, wewnątrz para kondensuje i wydziela się ciepło. To sprawia, że chmura staje się lżejsza od otoczenia i podnosi się, rosnąc. Prądy pionowe wewnątrz niej, mogące przekraczać 100 km na godzinę, mogą unieść duże gradziny, nawet te wielkości kurzych jajek. W końcu taka nabrzmiała chmura zaczyna opadać. Wówczas mamy do czynienia z oberwaniem chmury: lokalnym, gwałtownym deszczem i gradem oraz silnym uderzeniem powietrza o podłoże, czyli bardzo niebezpiecznym szkwałem. To on przewraca drzewa i zrywa dachy. Natomiast trąba powietrzna tworzy się wtedy, gdy chmura dopiero zasysa olbrzymie ilości powietrza znad gruntu. Działa jak wir w wannie, tylko w odwrotną stronę. Może to trwać kilka lub kilkanaście minut. [b]Jakie są sposoby przewidywania takich zjawisk?[/b] Możemy stwierdzić, że nawałnice mogą na danym obszarze wystąpić. Gdzie i kiedy? Tego już nie wiemy z całą pewnością. Bo nawet parking przed Tesco może spowodować nagrzanie porcji powietrza, które zapoczątkuje tworzenie się chmur burzowych. Radary i namierniki wyładowań mogą precyzyjnie wskazać lokalizację burzy, jednak dopiero wtedy, gdy już trwa. Nawet szczegółowe modele, takie jak nasz tworzony na Uniwersytecie Warszawskim w Interdyscyplinarnym Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego (ICM), nie pokazują pojedynczych chmur. Mogą jednak z wyprzedzeniem przewidzieć gotowość atmosfery do tworzenia się burz. [b]W jaki sposób? [/b] Aby powstała prognoza numeryczna, potężne komputery w naszym ośrodku muszą przeliczyć ogromne ilości danych z różnych źródeł: modeli globalnych i stacji meteorologicznych, ale też szczegółowe informacje lokalne m.in. na temat ukształtowania i pokrycia terenu. O ile w Polsce jest około 60 stacji synoptycznych, to punktów, dla których obliczana jest prognoza, mamy ponad tysiąc. Są one oddalone od siebie o 4 km. System obrazuje obszar 28 na 28 km, tworząc meteorogramy. [b]Na razie nie ma więc szans, byśmy z wyprzedzeniem dowiadywali się o gwałtownych zjawiskach pogodowych?[/b] Nie do końca. Są różne prognozy. Jedne mówią ogólnie o zachmurzeniu umiarkowanym, okresami dużym i gdzieniegdzie opadach, inne zaś – na przykład prognozy lotnicze – pokazują czas rozpoczęcia i końca burzy. Moja rada jest taka, aby patrzeć na prognozy lokalne, sporządzane dla konkretnej gminy, a nie na półdobowe prognozy dla województwa. Pamiętajmy też, że wiarygodna prognoza obejmuje nie więcej niż dwie doby naprzód, z dłuższych uzyskujemy tylko ogólną orientację co do dalszego przebiegu pogody. [b]Jak zatem przygotować się na nawałnicę?[/b] Dobrze jest obejrzeć w Internecie meteorogramy i zdjęcia radarowe pod kątem opadów i siły wiatru. Widoczny gołym okiem kołnierz burzowy leżący poziomo przed pobliską chmurą jest znakiem, żeby się schować, bo zaraz nastąpi silne uderzenie wiatru, które potrafi i auto zepchnąć z drogi. Zazwyczaj jednak wewnątrz zamkniętego pojazdu jesteśmy bezpieczni, jest bowiem puszką Faradaya – gdyby uderzył w niego piorun, ładunek spłynie na zewnątrz po karoserii. Jeśli wiatr jest silny i łamie konary, rozsądnie będzie położyć się na podłodze pojazdu. Ale schronów przeciw tornadom nie trzeba u nas budować. Raczej nie porównujmy się z USA, gdzie co roku przechodzi tysiąc tornad. U nas jest ich kilka rocznie i mają o wiele mniejszy zasięg i energię. [ramka] [b]Maciej Ostrowski - meteorolog, ICM Uniwersytet Warszawski[/b] Komentuje sytuację meteorologiczną w Polsce na łamach serwisu new. meteo. pl, prezentującego numeryczną prognozę pogody. Współorganizuje rozpoczynający się w październiku kurs „Meteorologia przez Internet. Prognozuj dla siebie”. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL