fbTrack

Świat

Kubańscy dysydenci w hiszpańskim spa

Skargi deportowanych dysydentów na warunki bytowe przyniosły efekt.
Trzech opozycjonistów, którzy we wtorek przybyli z Hawany do Madrytu wraz z rodzinami, nie trafiło – jak ich poprzednicy – do przypominającego schronisko młodzieżowe hostelu Welcome w strefie przemysłowej na obrzeżach hiszpańskiej stolicy. Jak podał dziennik „El Mundo”, Czerwony Krzyż zarezerwował dla nich miejsca w trzygwiazdkowym hotelu Spa La Princessa, gdzie doba w pokoju dwuosobowym ze śniadaniem kosztuje ok. 60 euro.
Wcześniej przybyli dysydenci (20 osób z rodzinami), których ulokowano w trzyosobowych pokojach bez łazienki, skarżyli się mediom na „brak prywatności”. Kubańczycy – wysyłani do Hiszpanii na mocy porozumienia Hawany, Madrytu i Kościoła katolickiego Kuby – odstawiani są na lotnisko prosto z więzień, w których przebywają od słynnych procesów czarnej wiosny 2003 roku. Dopiero tam spotykają swoich bliskich, którzy zdecydowali się dzielić z nimi wygnanie. Chcieliby w spokoju nacieszyć się obecnością osób widywanych przez ostatnich siedem lat sporadycznie podczas skąpo udzielanych przez władze widzeń. Do października wolność ma odzyskać w sumie 52 więźniów. Ci, którzy już są w Hiszpanii, nie wierzą, by ich uwolnienie było oznaką jakiegokolwiek otwarcia na Kubie. Ich zdaniem to tylko strategia reżimu, by zyskać na czasie. Otwarcie wobec Kuby zamierzają natomiast wkrótce ogłosić Stany Zjednoczone. „Badamy możliwości ułatwienia kontaktów międzyludzkich z Kubą” – powiedział wysoki przedstawiciel administracji Baracka Obamy, cytowany przez francuską agencję AFP.
Według gazety „New York Times” chodzi przede wszystkim o ułatwienia podróży Amerykanów na Kubę. Od zeszłego roku na wyspę mogą już jeździć z USA bez żadnych ograniczeń osoby mające tam krewnych. Władze pozwalają im wywozić do 3 tys. dolarów w gotówce. Zdaniem demokratycznego senatora z New Jersey Roberta Menéndeza, którego rodzice wyemigrowali z Kuby do Ameryki jeszcze przed rewolucją braci Castro, „zmniejszanie presji wywieranej na reżim byłoby przedwczesne”. Amerykańskie ułatwienia w podróżach jedynie zapewnią Hawanie dopływ gotówki, której potrzebuje między innymi na rozbudowywanie aparatu represji – uważa senator.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL