fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofa smoleńska

Eksperci odczytali kilkadziesiąt słów

Jarosław Kaczyński zeznawał wczoraj w charakterze świadka
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Prokurator generalny chce, by odcyfrowane przez polskich ekspertów zapisy rozmów z kokpitu Tu-154 były jawne
Polskim biegłym udało się odcyfrować kilkadziesiąt słów z czarnej skrzynki prezydenckiego samolotu, z których część będzie miała poważne znaczenie dla śledztwa – poinformował wczoraj Andrzej Seremet.
O jakie słowa chodzi, czy i kiedy pozna je opinia publiczna? Być może dowiemy się za trzy miesiące. Opinia biegłych ma być gotowa na początku października, a prokurator generalny jest za tym, by odczytane przez nich materiały były jawne.
Wcześniej przeciwny temu był Jerzy Miller, szef polskiej komisji badającej katastrofę.
Kopię nagrań rozmów z kokpitu Tu-154, który 10 kwietnia rozbił się pod Smoleńskiem, na zlecenie wojskowej prokuratury badają biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie. To oni wyłowili słowa, które dla rosyjskich specjalistów były niezrozumiałe.
Na jakim etapie jest śledztwo? Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie zgromadziła 40 tomów akt i przesłuchała 204 świadków – wyliczał Seremet. W sierpniu Rosjanie mają przekazać kolejne dziesięć tomów akt z informacjami, m.in. o sekcji zwłok ofiar.
Seremet przyznał, że polski prokurator był w Moskwie tylko przy sekcji prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wyjaśniał, że udział prokuratorów w sekcjach innych ofiar był niemożliwy, bo przybyli do stolicy Rosji, gdy większość badań już zakończono. – Mówię o tym, bo zostały złożone wnioski o ekshumację, w których podnosi się rozmaite zastrzeżenia co do postępowania prokuratury, co do zgody na pochówek bez własnych badań sekcyjnych – twierdził Seremet, zaznaczając, że prokurator nie wydaje zgody na pochówek.
Pytany, czy są dowody mogące wskazywać, że katastrofa była wynikiem spisku, odpowiedział, że nie. I zapowiedział, że co dwa tygodnie przedstawiciel prokuratury wojskowej będzie na konferencji prasowej informował o stanie śledztwa.
Wczoraj przez trzy godziny zeznania w śledztwie dotyczącym katastrofy składał prezes PiS Jarosław Kaczyński. Wezwano go jako świadka. – To było przesłuchanie, jakiego można było się spodziewać – powiedział po wyjściu z prokuratury. Nie chciał zdradzić, o co śledczy go pytali.
Naczelna Prokuratura Wojskowa poinformowała, że przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego dotyczyło m.in. jego rozmowy telefonicznej z bratem Lechem Kaczyńskim w czasie lotu. – W świetle złożonych zeznań należy stwierdzić, że rozmowa ta w żaden sposób nie dotyczyła samego przelotu, miejsca lądowania czy też kwestii warunków pogodowych – wyjaśnił Zbigniew Rzepa, rzecznik prokuratury. Z jego słów wynika, że prezes PiS odpowiadał też na pytania przygotowane przez rosyjskich śledczych na potrzeby ich śledztwa.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA