fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Powtórka z rozbiórki parowozowni

XIX-wieczna parowozownia to jeden z najstarszych obiektów kolejowych w stolicy. WyróżniałA się unikatową konstrukcją słupów podtrzymujących budynek
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Deweloper, który zburzył część parowozowni na warszawskiej Pradze, dostał zgodę na zajęcie pasa ruchu al. Solidarności. By dokończyć dzieła zniszczenia?
Zawalony dach, naruszona konstrukcja, porozrzucane cegły i gruz. Tak dziś wygląda ponadstuletnia parowozownia [link=http://www.zyciewarszawy.pl]przy ul. Wileńskiej[/link], którą rok temu próbował rozebrać deweloper – spółka Budrem z Ostrowa Wielkopolskiego. Kilka dni temu firma otrzymała zgodę od Zarządu Dróg Miejskich na zajęcie pasa ruchu od strony al. Solidarności na ten i następny weekend.
[srodtytul]Chcą apartamentowiec[/srodtytul]
Mieszkańcy Pragi-Północ i społecznicy zajmujący się ochroną zabytków obawiają się, że deweloper do końca zniszczy budynek. – Parowozownia to unikatowy obiekt ze względu na rzadko spotykaną konstrukcję z XIX wieku. Budynek powinien zostać odbudowany. Jego połowa jeszcze istnieje – mówi Janusz Sujecki z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy.
Firma Budrem nie chce przyznać, czy zamierza dokończyć rozbiórkę. Pytany przez nas o to w piątek Bogdan Szombara, dyrektor ds. technicznych, unikał odpowiedzi. – Wróciłem dopiero z urlopu. Ale przyjmuję, że coś takiego rzeczywiście może się stać – stwierdził. I odesłał nas do dyrektora handlowego Waldemara Zdziabka. Niestety nie udało się nam z nim skontaktować, nie było go w biurze, nie oddzwonił do redakcji. 
Deweloper na swojej działce, na której wciąż stoi parowozownia, zamierza postawić apartamentowiec z częścią usługowo-handlową na dole. Od ponad roku ma już pozwolenie na budowę.
Walka o uratowanie parowozowni trwa już od ponad roku. Kiedy w maju 2009 roku firma Budrem rozpoczęła rozbiórkę obiektu, w jego obronie stanęli mieszkańcy Pragi-Północ i społecznicy. Wojewódzka konserwator Barbara Jezierska w trybie ekspresowym wpisała parowozownię do rejestru zabytków. A stołeczna konserwator Ewa Nekanda-Trepka nakazała inwestorowi odbudowę zniszczonej części budynku.
Budrem od obu decyzji się odwołał. W czerwcu, na dwóch oddzielnych posiedzeniach, odwołaniami zajmował się wojewódzki sąd administracyjny. Uchylił decyzję o wpisie na listę zabytków oraz o rekonstrukcji parowozowni. Deweloper nie chce wypowiadać się na temat orzeczenia WSA.
– Nie komentowaliśmy decyzji konserwatora, nie będziemy komentować też decyzji sądu. Warszawiacy powinni dostrzec wreszcie, że chcemy wybudować ładny, nowoczesny obiekt – ucina dyskusję Bogdan Szombara.
Zaznacza też, że z powodu przerwanej inwestycji firma traci duże pieniądze. – My zawsze działamy zgodnie z literą prawa.
[srodtytul]Pikieta społeczników[/srodtytul]
Czerwcowe orzeczenia sądu wciąż są nieprawomocne. 
– Do jednego z nich wciąż nie sporządzono pisemnego uzasadnienia. W drugim przypadku pismo już wysłano stronom, ale mają one teraz 30 dni od jego otrzymania na odwołanie – powiedziano nam w sądzie. Ten termin upłynie w połowie sierpnia, bo decyzję WSA wysłał do konserwatora i Budremu 6 lipca. 
Informacja o możliwości dokończenia rozbiórki parowozowni przez inwestora dotarła już do społeczników. W weekend przygotowują pikietę przed budynkiem. – Nie pozwolimy, by Budrem do końca go zburzył – zapowiada Janusz Sujecki.
Sprawą zainteresowaliśmy też Biuro Stołecznego Konserwatora. – Wiemy o planach dewelopera, ale na razie nie zdradzimy naszych kroków, by go nie uprzedzać – mówi jedna z urzędniczek.
[srodtytul][i]Czytaj też w [link=http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/227046,497988_Powtorka_z_rozbiorki_parowozowni.html]Życiu Warszawy[/link][/i][/srodtytul]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA