Nie ma miłości, są już tylko „związki”. Nie ma romantyzmu, więc nie ma też rodziny. Liczy się szybkie „zaspokojenie” i wykalkulowana korzyść. Co możemy na to poradzić? Według Allana Blooma – poszukać w książkach zachwytu, inteligencji, wyobraźni. Świat dotknęła „deerotyzacja”. Dziś – mówi Allan Bloom – wszyscy możemy bawić się w lodowatą „sztukę miłości” niczym dawni arystokraci z „Niebezpiecznych związków”, ale w sztuce tej nie ma człowieczeństwa. A jednak zwłaszcza młodzi ludzie wciąż pragną „bliskości, przekraczającej izolację egoizmu”. Gdzie się ona zagubiła?