fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Zabici za rzekome bluźnierstwo

AFP
Dwóch chrześcijan oskarżonych o obrazę Mahometa zostało zabitych tuż po wyjściu z sądu. To doprowadziło do zamieszek
Bracia Raszid i Sajid Emmanuel zostali aresztowani 4 lipca pod zarzutem rozpowszechniania broszurek oczerniających proroka. Pamflet przeciw Mahometowi został napisany odręcznie, a następnie powielano go na fotokopiarce i rozdawano mieszkańcom Fajsalabadu, trzeciego pod względem wielkości miasta Pakistanu. W broszurkach znajdowały się podpisy oraz adresy i numery telefonów braci, dzięki czemu policja szybko ich ujęła. Stanęli przed sądem oskarżeni o bluźnierstwo, za co w Pakistanie grozi kara śmierci.
Wezwany przez sąd grafolog zbadał broszurki i orzekł, że podpisy nie zostały złożone przez Raszida i Sajida. Mimo to muzułmańscy radykałowie zaczęli organizować w mieście demonstracje, podczas których żądali dla braci najwyższego wymiaru kary. Gdy 19 lipca Raszid i Sajid wychodzili po rozprawie z budynku sądu, niezidentyfikowany dotąd mężczyzna otworzył do nich ogień z pistoletu. Obaj bracia zginęli, a ochraniający ich policjant został ciężko ranny.
Pakistański prezydent Asif Ali Zardari wezwał policję do jak najszybszego ujęcia sprawców. W Fajsalabadzie, którego około 25 procent mieszkańców stanowią chrześcijanie, wybuchły zamieszki. Zaczęły się na przedmieściu Waris Pura, zamieszkanym przez około 100 tysięcy wyznawców Chrystusa. – Napięcie sięgnęło zenitu, na sklepy muzułmanów poleciały kamienie – mówił ojciec Chalid Raszid Asi, wikariusz generalny diecezji Fajsalabad, cytowany przez agencję Fides.
W meczetach zaczęto nawoływać do „walki z niewiernymi” i wkrótce na Waris Pura ruszyło kilka tysięcy islamskich radykałów.
– Niszczyli ulice i sklepy, strzelali, rabowali i podpalali – mówił ojciec Pascal Paulus, ksiądz z jednej z parafii na przedmieściach. Wiele osób odniosło obrażenia, nie było jednak ofiar śmiertelnych. Policja zareagowała dość szybko, rozpędzając tłum muzułmanów. – Wielu wiernych wciąż jest przerażonych. Zabarykadowali się w domach – mówi ojciec Raszid Asi. Waris Pura otoczyły oddziały policji.
Obrońcy praw człowieka wskazują, że oskarżenie o bluźnierstwo jest często narzędziem osobistych porachunków. Tak zapewne było w przypadku braci Emmanuel. – Kto przy zdrowych zmysłach napisałby pamflet na proroka, podpisał się pod nim i dołączył adres? – pytał Atif Dżamil z fundacji broniącej mniejszości.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA