fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Sojusznicy udzielają kredytu zaufania Karzajowi

AFP
Zachód jest gotów przekazać afgańskim władzom większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo i odbudowę kraju
Podczas konferencji w Kabulu prezydent Hamid Karzaj obiecał, że do 2014 roku miejscowa armia i policja będą gotowe samodzielnie kierować działaniami we wszystkich prowincjach Afganistanu. Przejmowanie kontroli nad niektórymi regionami ma się zacząć już pod koniec tego roku.
Przedstawiciele ponad 60 krajów biorących udział w konferencji zgodzili się też, by afgańskie władze rozdzielały połowę pomocy finansowej płynącej do Afganistanu. Zaakceptowali plan prezydenta Karzaja zakładający pojednanie z talibami, którzy zgodzą się złożyć broń i zerwać z al Kaidą.
Szef NATO Anders Fogh Rasmussen dał jednak do zrozumienia, że nie należy oczekiwać szybkiego wycofania sił koalicji z Afganistanu. – Przekazywanie odpowiedzialności będzie zależało od sytuacji, a nie od kalendarza. Nigdy nie pozwolimy talibom obalić rządu w Kabulu. Nie dopuścimy, by al Kaida miała tu znowu swoje bezpieczne kryjówki – podkreślał Rasmussen.
Na razie żadna afgańska jednostka nie osiągnęła według NATO zdolności samodzielnego działania. Talibowie kolejny raz udowodnili wczoraj, że siły bezpieczeństwa nie kontrolują nawet okolic Kabulu. Z powodu ostrzału rakietowego samolot wiozący na konferencję sekretarza generalnego ONZ Ban Ki Muna i szefa szwedzkiego MSZ Carla Bildta nie mógł wylądować na lotnisku w stolicy i został skierowany do amerykańskiej bazy Bagram.
Mimo szczelnej ochrony rebelianci zdołali odpalić co najmniej pięć rakiet, które wylądowały niedaleko lotniska i w dzielnicy dyplomatycznej. Kolejny rebeliant przeniknął też do afgańskiej armii i zastrzelił dwóch żołnierzy koalicji. Do podobnego wypadku doszło tydzień wcześniej.
– Zachód nie może sobie pozwolić na wyjście z Afganistanu. Dzięki przemianowaniu misji z wojskowej na doradczo-szkoleniową niektóre rządy będą mogły przekonać opinię publiczną do kontynuowania misji – mówi „Rz“ dr David Connolly, ekspert ds. odbudowy krajów z Uniwersytetu w York.
Polskie władze, które mówiły o wycofaniu żołnierzy do 2012 roku, zaczynają sugerować, że wojsko mogłoby pozostać, ale w ramach innej misji.
– Chcielibyśmy pod koniec 2012 roku wycofać naszą brygadę i ewentualnie wspierać Afgańczyków nadal, w innej formie: poprzez szkolenie sił bezpieczeństwa, kadr urzędniczych i realizację, jak do tej pory, projektów rozwojowych – podkreślał w Kabulu szef MSZ Radosław Sikorski.
W Afganistanie z talibami walczy już ponad 140 tysięcy żołnierzy międzynarodowej koalicji, z czego trzy czwarte to Amerykanie. 2600 Polaków odpowiada za bezpieczeństwo prowincji Ghazni.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA