fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Piotr Gursztyn: Wersja PO -Tusk mówi prawdę, Kamiński nie

Mirosław Sekuła (PO) w projekcie raportu z prac komisji śledczej nierówno traktuje polityków swojego ugrupowania i opozycji.
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Jędrzej Bielecki
Trudno oczekiwać od opozycji, że zaakceptuje tak stronniczy opis afery
[wyimek][b]Zobacz [link=http://orka.sejm.gov.pl/opinie6.nsf/nazwa/skgz_inn237/$file/skgz_inn237.pdf "target=_blank"]złożony przez Mirosława Sekułę projekt sprawozdania[/link][/b][/wyimek]
Istotę projektu raportu końcowego z prac komisji hazardowej firmowanego przez jej przewodniczącego Mirosława Sekułę najlepiej oddają dwa cytaty:
"Komisja uznała zeznania Prezesa Rady Ministrów za całkowicie wiarygodne, jako logiczne, spójne i znajdujące potwierdzenie w zgromadzonym materiale dowodowym, w tym także z zeznań innych świadków" – napisał autor projektu o zeznaniach Donalda Tuska.
"Dokonując wstępnej oceny zeznań Mariusza Kamińskiego, należy podnieść, że zaprezentowana przez świadka teoria hipotetycznego przecieku z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów nie tylko nie jest poparta żadną konkretną wiedzą i faktami, ale nie znalazła ona także potwierdzenia w zgromadzonym w niniejszej sprawie materiale dowodowym. Faktem bezspornym jest natomiast okoliczność, że wybiórczy materiał operacyjny w postaci stenogramów przeciekł za czasów sprawowania przez Mariusza Kamińskiego funkcji szefa CBA do dziennika Rzeczpospolitej (pisownia oryginalna – red.)" – tak Sekuła ocenił działania byłego szefa Biura.
Poza tymi dwoma warto zacytować jeszcze jeden fragment, dotyczący Jarosława i Lecha Kaczyńskich: "Zdaniem Komisji nie należy wykluczyć, że w proces legislacyjny zaangażowani byli najwyżsi przedstawiciele rządzącego ugrupowania z Premierem i Prezydentem na czele, co było powodem licznych niestandardowych zachowań".
Uderzające jest to, że nie znajdziemy ani jednego podobnego stwierdzenia dotyczącego obecnego rządu. Przeciwnie, autorzy wielokrotnie podkreślali "całkowitą" wiarygodność zeznań Tuska, Grzegorza Schetyny i odpowiadającego za kontakt ze służbami specjalnymi Jacka Cichockiego.
Za wiarygodne uznano zeznania dotyczące wszystkich spotkań z udziałem szefa rządu. Dzięki temu "bohaterowie" afery mają swój moment chwały. Wiarygodne są zeznania Mirosława Drzewieckiego w sprawie spotkania z premierem i Schetyną 19 sierpnia 2009. To wtedy, według przypuszczeń Kamińskiego i innych poszlak, ówczesny minister sportu mógł się dowiedzieć, że jest obiektem zainteresowania CBA z powodu kontaktów z branżą hazardową.
Podobnie wiarygodne mają być zeznania dotyczące wszystkich spotkań Tuska z sierpnia 2009 r. Wyjątkiem jest pierwsze spotkanie z 14 sierpnia, gdy Kamiński po raz pierwszy poinformował premiera o aferze. Z tamtego spotkania za wiarygodne uznano zeznania Tuska i Cichockiego, ale nie Kamińskiego.
Dość zabawnie wygląda, gdy w kilku miejscach raportu pojawia się to samo zdanie: "Komisja uznała zeznania ww. wymienionych świadków za wiarygodne i na tej podstawie dokonała ustaleń faktycznych".
Podkreślanie wiarygodności Tuska i związanych z nim rozmówców jest uderzające, gdy porówna się opis spotkań niedotyczących bezpośrednio premiera. 26 sierpnia odbyły się dwa spotkania z szefem rządu w roli głównej – i tu autorzy raportu podkreślili wiarygodność zeznań wszystkich uczestników, w tym Zbigniewa Chlebowskiego.
Następnego dnia odbyło się ważne dla sprawy spotkanie Chlebowskiego z wiceministrem finansów Jackiem Kapicą, ale tu fraza o wiarygodności nie została dopisana.
Można podejrzewać, że stało się tak dlatego, że rozmowa Chlebowskiego z wiceministrem dotyczyła "procesu legislacyjnego" ustawy hazardowej. Nie dotyczyła zaś przecieku z akcji CBA. A to jest leitmotiv części raportu dotyczącej rządów PO – odrzucić oskarżenie pod adresem premiera o spowodowanie przecieku i przerzucić je na byłego szefa CBA. Dlatego wiarygodność Kamińskiego jest kwestionowana.
Różnicę w traktowaniu polityków własnego ugrupowania i konkurencji widać też w innych miejscach. Śp. Przemysław Gosiewski "zasłużył" na rozdział zatytułowany: "Zaangażowanie Przemysława Gosiewskiego w prace nad nowelizacją ustawy...". Za to Ministerstwo Sportu (nie pada w tym kontekście nazwisko Drzewieckiego – red.) jest tylko łagodnie karcone za swe działania przy zmianie ustawy hazardowej. Chlebowski zaś w swoich kontaktach z branżą hazardową postępował tylko niezgodnie ze standardami. Marcin Rosół zasłużył na ocenę "szczególnie negatywną", ale jedynie za działania "skrajnie nierozsądne". Autorzy jednak podkreślają, że "czynności podejmowane przez Marcina Rosoła pozostają bez bezpośredniego związku z procesem legislacyjnym".
Od samego początku trudno było oczekiwać od posłów opozycji, że zaakceptują tak stronniczy opis afery.
[ramka][link=http://blog.rp.pl/blog/2010/07/15/piotr-gursztyn-wedlug-po-tusk-mowi-prawde-kaminski-nie/]Skomentuj[/link][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA