fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofa smoleńska

Gotowy wniosek o ekshumację ofiar

Fragment wraku prezydenckiego Tu-154
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Grażyna Zawadka
Rodziny zmarłych czekają na odpowiedź prokuratury. Wówczas zdecydują, czy zażądają badania zwłok
– Mijają trzy miesiące od tragedii pod Smoleńskiem, a my dalej nie wiemy nic. Nie mamy dostępu do miejsca katastrofy, do materiałów źródłowych ani czarnych skrzynek – skarży się mecenas Małgorzata Wassermann, córka posła Zbigniewa Wassermanna (PiS), który zginął w katastrofie prezydenckiego samolotu 10 kwietnia pod Smoleńskiem. – Słowa o współpracy ze stroną rosyjską odbieramy jako farsę.
Jak ustaliła „Rz”, rodziny ofiar mają już gotowy wniosek o ekshumację ciał ich bliskich. – Będziemy się domagali jej przeprowadzenia, jeśli się okaże, że na miejscu nie były wykonane sekcje zwłok, albo w razie wątpliwości co do ich rzetelności – mówi Wassermann.
Na te pytania rodziny wciąż nie doczekały się odpowiedzi od polskiej prokuratury. Nam wczoraj także nie udało się dowiedzieć od śledczych, czy sekcje w ogóle przeprowadzono.
Nie tylko rodziny ofiar narzekają na brak informacji. Choć okoliczności tragedii badają i prokuratura rosyjska, i polska Wojskowa Prokuratura Okręgowa, nasi śledczy o „rosyjskie” materiały z postępowania muszą występować w ramach pomocy prawnej i dotąd otrzymali niewiele: 1300 stron akt, kopię nagrań rozmów z czarnych skrzynek i stenogramy rozmów z kokpitu. W dodatku stenogramy wzbudziły wątpliwości, bo brak w nich kilkunastu minut nagrań.
Wśród 1300 stron akt są m.in. protokoły z oględzin ciał, z miejsca katastrofy i znalezionych tam rzeczy oraz protokoły przesłuchania części świadków.
Polscy śledczy otrzymali do tej pory 1300 stron akt i kopię zapisu z kokpitu Tu-154
Bliscy ofiar katastrofy uważają, że to strzępy informacji. – W mojej ocenie są to materiały niewnoszące nic konstruktywnego do wyjaśnienia przyczyn katastrofy – uważa mec. Rafał Rogalski, pełnomocnik rodzin ofiar, w tym Jarosława Kaczyńskiego. Wylicza, co jest istotne, a czego wciąż brakuje: – Nie mamy protokołów oględzin wraku ani dokumentacji lotniska Siewiernyj, gdzie są dane o jego wyposażeniu. Nie ma kopii nagrania rozmów wieży lotniska z iłem, który chciał lądować przed tupolewem i zrezygnował.
O te m.in. materiały wystąpili do Rosjan nasi śledczy. – Realizacja wniosków o pomoc prawną zawsze trwa długo, od sześciu miesięcy do roku – mówi Mateusz Martyniuk, rzecznik prokuratora generalnego. Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej, informuje w komunikacie, że dotąd przesłuchanych zostało 176 świadków, skierowanych pięć wniosków o pomoc prawną do Rosji i jeden do Białorusi (o przesłuchanie autora amatorskiego filmu z miejsca katastrofy). Kilka dni temu biegli w opinii stwierdzili, że na ubraniach ofiar nie ma śladów materiałów wybuchowych. Nagrania rozmów z czarnych skrzynek wciąż badają.
TVN24.pl opublikował wczoraj relację technika pokładowego z jaka-40 Remigiusza Musia (wylądował godzinę przed tupolewem). Twierdzi, że siedząc w kabinie jaka, słyszał rozmowę wieży z załogą Tu-154. Kontroler miał pozwolić pilotowi tupolewa zejść na wysokość 50 m. Minimalna wysokość do podjęcia decyzji o lądowaniu wynosiła w Smoleńsku 100 m.
W sobotę „Rz” pisała, że o takim zezwoleniu od wieży dla Tu-154 powiedział w zeznaniu dowódca jaka-40 Artur Wosztyl, który też słyszał rozmowę.
Dlaczego wieża pozwoliła zejść do 50 m? Nie wiadomo. Śladu tego nie ma w stenogramach z rozmów w kokpicie Tu-154.
Tymczasem republikański kongresmen Peter T. King w sobotę złożył w komisji ds. zagranicznych Izby Reprezentantów w Kongresie USA rezolucję wzywającą do przeprowadzenia międzynarodowego śledztwa w sprawie katastrofy. Zaznaczył, że polskie władze zignorowały petycję w tej sprawie podpisaną przez 50 tys. obywateli.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA